• Świat
  • 24 czerwca, 2015 10:36

WikiLeaks: USA podsłuchiwały prezydentów Francji

Amerykańska Agencja Bezpieczeństwa Narodowego (NSA) podsłuchiwała trzech ostatnich prezydentów Francji - poinformował we wtorek wieczorem demaskatorski portal WikiLeaks, powołując się na tajne raporty wywiadowcze i dokumenty techniczne.

PAP
WikiLeaks: USA podsłuchiwały prezydentów Francji

Fot. PAP/EPA

Dokumenty opublikowały także francuskie media: dziennik „Liberation” i portal śledczy „Mediapart”. Poinformowały o nich na swych stronach internetowych również niemieckie redakcje, dziennik „Sueddeutsche Zeitung” i stacja NDR, które – jak twierdzą – mogły wcześniej „zobaczyć i sprawdzić te materiały”.

Według WikiLeaks NSA podsłuchiwała w latach 2006-2012 francuskich prezydentów: Jacquesa Chiraca, Nicolasa Sarkozy’ego i Francois Hollande’a, który obecnie sprawuje urząd, a także innych wysokich rangą przedstawicieli francuskich władz, w tym ministrów i dyplomatów.

Te dokumenty to głównie raporty NSA z podsłuchanych rozmów dotyczących m.in. francuskiej polityki zagranicznej, kryzysu w Grecji i stosunków francusko-niemieckich.

Według WikiLeaks wśród nich znajduje się raport z rozmowy ambasadora Francji w Waszyngtonie z doradcą Sarkozy’ego na temat podejmowanych przez Francuzów nieudanych prób zawarcia z USA umowy antyszpiegowskiej.

Dokumenty mają zawierać m.in. numery telefonów komórkowych urzędników Pałacu Elizejskiego, a także samego prezydenta Francji.

Rzecznik WikiLeaks Kristinn Hrafnsson zapewnił agencję Associated Press, że dokumenty są autentyczne, tak jak autentyczne były dokumenty wcześniej ujawnione przez WikiLeaks.

Jak na razie Biały Dom i Pałac Elizejski nie skomentowały tych rewelacji. Nie odnieśli się do nich także dwaj byli prezydenci Francji, Jacques Chirac i Nicolas Sarkozy.

W 2013 roku Edward Snowden, były analityk amerykańskiego wywiadu , ujawnił, że NSA podsłuchiwała rozmowy telefoniczne kilkudziesięciu światowych przywódców, w tym szefowej niemieckiego rządu Angeli Merkel.

Ameryka odpiera zarzuty

Biały Dom zapewnił we wtorek wieczorem, że służby specjalne USA nie podsłuchiwały rozmów prezydenta Francji Francois Hollande’a i nie będą tego robić.

„Ściśle pracujemy z Francją we wszystkich obszarach w wymiarze międzynarodowym, a Francuzi są partnerem nie do zastąpienia” – oświadczył rzecznik Rady Bezpieczeństwa Narodowego przy Białym Domu Ned Price.

Dodał, że „w zasadzie” Stany Zjednoczone nie prowadzą „operacji wywiadowczych za granicą, o ile nie istnieje konkretny i uzasadniony cel”. Według Price’a dotyczy to „zarówno zwykłych obywateli, jak i światowych przywódców”.

„Nie bierzemy na cel i nie będziemy brali rozmów prezydenta Hollande’a” – podkreślił, nie wspominając o innych operacjach, które mogły być przeprowadzane w przeszłości.

We wtorek wieczorem demaskatorski portal WikiLeaks, powołując się na tajne raporty wywiadowcze i dokumenty techniczne, poinformował, że amerykańska Agencja Bezpieczeństwa Narodowego (NSA) podsłuchiwała w latach 2006-2012 francuskich prezydentów: Jacques’a Chiraca, Nicolasa Sarkozy’ego i Francois Hollande’a. Podsłuchiwano także innych wysokich rangą przedstawicieli francuskich władz, w tym ministrów i dyplomatów.

Po publikacji dokumentów przez dziennik „Liberation” i portal Mediaport Hollande podjął decyzję o zwołaniu na środę rano Rady Obrony w celu „oceny natury” tych doniesień. Jak pisze AFP, opublikowane materiały nie zawierają żadnych zaskakujących informacji. Najnowszy dokument, z datą 22 maja 2012 roku, czyli kilka dni po objęciu urzędu przez Hollande’a, mówi o tajnych spotkaniach mających na celu omówienie ewentualnego wyjścia Grecji ze strefy euro.

PODCASTY I GALERIE