• Świat
  • 28 kwietnia, 2014 16:02

Unia chce wprowadzić nowe sankcje, a Chiny się sprzeciwiają

Chińskie MSZ potwierdziło w poniedziałek sprzeciw wobec nakładania na Rosję sankcji w związku z kryzysem na Ukrainie. Rzecznik tego resortu Qin Gang powiedział, że w stosunkach międzynarodowych Chiny "są konsekwentnie przeciwne" sankcjom.

PAP
Unia chce wprowadzić nowe sankcje, a Chiny się sprzeciwiają

„Uważamy, że sankcje nie sprzyjają rozwiązywaniu problemów, a mogą powodować eskalację napięć” – oświadczył Qin i wezwał „wszystkie strony” do poszukiwania politycznego rozwiązania ukraińskiego kryzysu. „Sankcje nie leżą w interesie żadnej ze stron” – zaakcentował.

Reuters pisze, że Chiny ostrożnie podchodzą do kryzysu na Ukrainie, nie chcąc zrazić swego kluczowego sojusznika – Rosję – ani bezpośrednio komentować referendum, w którym mieszkańcy Krymu opowiedzieli się za przyłączeniem do Federacji Rosyjskiej, żeby nie stwarzać precedensu dla własnych niespokojnych regionów, takich jak Tybet.

Niemniej jednak Pekin zapowiedział też kontynuowanie rozwijania „przyjacielskiej współpracy” z Ukrainą oraz zapewnia że respektuje jej niepodległość, suwerenność i integralność terytorialną.

Tymczasem prezydent Barack Obama zapowiedział, że nowe sankcje USA wobec Rosji nakładane w związku z kryzysem na Ukrainie obejmą eksport amerykańskich wyrobów high-tech dla rosyjskiego przemysłu obronnego. Sankcje te mają zostać ogłoszone jeszcze w poniedziałek. Nowe sankcje wobec Rosji przygotowuje też Unia Europejska.

Ambasadorowie państw UE spotkali się w poniedziałek w południe w Brukseli, by podjąć decyzję o kolejnym rozszerzeniu listy osób objętych sankcjami w związku z kryzysem na Ukrainie. Oczekuje się, że rozszerzą oni czarną listę o 15 Rosjan.

Według źródeł dyplomatycznych nowe osoby, objęte unijnymi sankcjami w formie zakazu wjazdu do UE i zamrożenia aktywów, to obywatele Federacji Rosyjskiej.

Dotychczas Unia nałożyła takie sankcje na 33 rosyjskich polityków, wojskowych oraz krymskich separatystów. Była to odpowiedź na aneksję należącego do Ukrainy Półwyspu Krymskiego przez Rosję. W związku z destabilizacją i działaniami prorosyjskich separatystów na wschodzie Ukrainy ministrowie spraw zagranicznych państw UE zapowiedzieli 14 kwietnia w Luksemburgu rozszerzenie czarnej listy.

UE zagroziła również Rosji sankcjami gospodarczymi, jeśli dojdzie do eskalacji kryzysu na Ukrainie. Rzeczniczka Komisji Europejskiej Pia Ahrenkilde Hansen poinformowała w poniedziałek, że prace nad przygotowaniem kolejnego etapu sankcji są w toku. W połowie kwietnia KE przekazała państwom UE raporty, w których przeanalizowała skutki ewentualnych sankcji gospodarczych dla poszczególnych krajów.

Niektóre kraje Unii sceptycznie odnoszą się jednak do planów zaostrzenia sankcji wobec Rosji, obawiając się konsekwencji dla swoich gospodarek.

Także w poniedziałek nowe sankcje w związku z kryzysem na Ukrainie mają wprowadzić Stany Zjednoczone. Prezydent Barack Obama zapowiedział, że restrykcje będą nałożone na osoby indywidualne i przedsiębiorstwa oraz obejmą eksport amerykańskich wyrobów high-tech dla rosyjskiego przemysłu obronnego.

Dziennik „New York Times” pisał w niedzielę, że sankcjami, które zostaną ogłoszone w poniedziałek, objęci zostaną m.in. prezesi dwóch rosyjskich gigantów na rynku energii: Rosnieftu – Igor Sieczyn oraz Gazpromu – Aleksiej Miller, obaj wieloletni współpracownicy prezydenta Władimira Putina.

PODCASTY I GALERIE