Ucieczka z raju

Gruzja, Mołdawia i Ukraina podpisały umowy stowarzyszeniowe z Unią Europejską. Jest to bardzo ważny dokument, który jeżeli zostanie ratyfikowany przez kraje członkowskie UE i implementowany do porządku prawnego, zmieni przestrzeń społeczną, polityczną i gospodarczą ww. krajów.

eastbook.eu
Ucieczka z raju

Fot. PAP/EPA / YURI KADOBNOV - POOL

Podpisanie umów świadczą o wciąż dużej atrakcyjności unijnego modelu integracji w porównaniu z projektami zdominowanymi przez Rosję. Stowarzyszenie nie jest jednak wynikiem aktywnej dyplomacji unijnej, a determinacji państw Europy Wschodniej i ich społeczeństw, które chcą uciec z postsowieckiego raju.

Umowy stowarzyszeniowe zawierają porozumienie o pogłębionej i kompleksowej umowie wolnego handlu (DCFTA), które otwierają rynek UE dla Gruzji, Mołdawii i Ukrainy. DCFTA zakłada zniesienie ceł w handlu pomiędzy stronami umowy i barier w świadczeniu usług. Na zniesieniu ceł Ukraina ma zyskać 500 mln euro rocznie. Ponadto umowa zakłada wprowadzenie unijnych standardów w prowadzeniu działalności gospodarczej, harmonizuje prawodawstwo w obszarze fitosanitarnym. Podpisane dokumenty, jeżeli byłby implementowane, wnoszą w porządek prawny państw stowarzyszonych olbrzymią ilość regulacji i zasad działających na co dzień w Unii Europejskiej. Umowy podpisane z Ukrainą, Mołdawią i Gruzją są bardziej skomplikowane od wcześniejszych umów stowarzyszeniowych. Zawierają one zapisy o wydajności energetycznej, co może być kluczowe dla zmniejszenia uniezależnienie Ukrainy od importu rosyjskiego gazu. Umowy stowarzyszeniowe, co w perspektywie długoterminowej może okazać się ich słabością, nie zawierają obietnicy członkostwa w Unii Europejskiej. – Podpisanie umowy stowarzyszeniowej z UE to najważniejsze wydarzenie obok uzyskania niepodległości – mówił wczoraj w wywiadzie dla CNN, prezydent Ukrainy, Petro Poroszenko, który doszedł do władzy na fali protestów społecznych nad Dnieprem, wywołanych niepodpisaniem umowy stowarzyszeniowej przez swojego poprzednika, Wiktora Janukowycza. Podczas zamieszek w Kijowie, Bruksela podjęła decyzję o przyspieszeniu procesu przygotowywania umów stowarzyszeniowych z dwoma pozostałymi partnerami: Mołdawią i Gruzją, które razem z Ukrainą podpisały umowę 27 czerwca br. Nie jest to jednak zasługa dyplomacji unijnej i aktywności w regionie Partnerstwa Wschodniego. Złożone podpisy to efekt polityki zorientowanych na Zachód, prowadzonej przez Mołdawię i Gruzję a po zmianie władzy, również Ukrainę, które uciekają z “raju” byłego Związku Radzieckiego i innych integracyjnych pomysłów pod przewodnictwem Rosji.

Rosyjskie matrioszki geopolityczne

Prawda jest jednak taka, że rosyjskie projekty gospodarcze i polityczne są reaktywne w stosunku do unijnych, spóźnione i nie atrakcyjne ekonomicznie dla uczestników innych niż sama Federacja Rosyjska. Pierwszą wydmuszką polityczną, była Wspólnota Niepodległych Państw, która powstała w miejsce Związku Radzieckiego, wygenerowała tysiące umów i porozumień, jednak żadne z nich nie wpłynęło realnie na rzeczywistość. Drugim takim pomysłem była Unia Euroazjatycka, zaproponowana w 1994 roku, zaraz po ratyfikowaniu Traktatu z Maastricht i powstaniu Unii Europejskiej. W roku 2000 (Traktat z Amsterdamu wszedł w życie w 1999 roku) Unia Euroazjatycka miała przekształcić się w Euroazjatycką Wspólnotę Gospodarczą. Jej członkami zostały Białoruś, Kazachstan, Kirgistan, Rosja, Uzbekistan (od 2006 do 2008 roku) i Tadżykistan. Propozycje unii gospodarczej nie zostały docenione przez Mołdawię, Armenię i Ukrainę, które miały status obserwatorów. Azerbejdżan nie został nawet obserwatorem organizacji. W 2010 roku zaczęła działać Unia Celna, do której prócz Rosji przystąpiły Białoruś i Kazachstan. Wniosek o członkostwo złożyły również Kirgistan i Armenia. Ostatnia inicjatywa była konkurencyjna w stosunku dla negocjowanych z Unią Europejską umów stowarzyszeniowych, które dzisiaj zostały podpisane przez Gruzję, Mołdawię i Ukrainę. Rosja różnymi metodami próbowała odwieść swoich sąsiadów od integracji z Zachodem, od szantażu gazowego w stosunku do Mołdawii do groźby wypowiedzenia gwarancji bezpieczeństwa dla Armenii, która ma konflikt terytorialny z sąsiednim Azerbejdżanem. Faktem jednak jest, że obroty handlowe krajów Unii Celnej rosną szybciej z Unią Europejską, niż z Federacją Rosyjską.

Rosjanie nie znajdując odpowiedzi na rewolucję Euromajdanu, w wyniku któej do władzy doszli politycy prozachodni, sięgnęli po ostateczne narzędzia w polityce zagranicznej – interwencję zbrojną i aneksję terytorium. Moskwa kontynuuje politykę destabilizacji swego sąsiada, wysyłając do niego broń, bojowników i oficerów służb specjalnych, wszystko po to, aby pozbawić Kijów stabilności i szans na realną integrację ze strukturami zachodnimi. Ta polityka, jak dotąd nie odnosi sukcesów. Rosyjska interwencja zbrojna w Ukrainie może paradoksalnie przyspieszyć reformowanie Ukrainy. Zarówno politycy, jaki i społeczeństwo zobaczyło prawdziwe intencje bratniej pomocy – niedopuszczenie do suwerennego wyboru drogi, jaką ma iść ukraińskie państwo. Celowo nie używam sformułowania “suwerennego wyboru drogi rozwoju kraju”, ponieważ sama Unia Europejska znajduje się w poważnym kryzysie finansowym, tożsamościowym i instytucjonalnym, a jej “rozwój” jest kwestią otwartą. Mimo tych kłopotów, są społeczeństwa, które wolą integrować się z biurokratycznym zachodnim molochem, niż z postsowieckim rajem. Wygląda na to, że Mołdawianie, Gruzini i Ukraińcy znaleźli i skosztowali owoce ze swego drzewa poznania dobrego i złego.

Link do strony.

PODCASTY I GALERIE