• Świat
  • 15 kwietnia, 2014 6:00

Turczynow nie wyklucza referendum w sprawie jedności państwa

P.o. prezydenta Ukrainy Ołeksandr Turczynow nie wykluczył w poniedziałek przeprowadzenia referendum w sprawie jedności państwa; mogłoby się ono odbyć razem z wyborami prezydenckimi 25 maja. Turczynow wydał też dekret o walce z zagrożeniem terrorystycznym.

PAP
Turczynow nie wyklucza referendum w sprawie jedności państwa

Fot. PAP/EPA / YURY MAXIMOV

„Nie występujemy przeciwko referendum. Jestem przekonany, że większość Ukraińców wypowie się w nim za jednolitym, niepodzielnym i demokratycznym państwem ukraińskim” – oświadczył Turczynow na spotkaniu z szefami klubów parlamentarnych w Kijowie.

Władze w Kijowie opowiadają się za decentralizacją kraju, natomiast Rosja chce federalizacji Ukrainy, co – zdaniem ekspertów – grozi rozpadem państwa.

Pomysł przeprowadzenia referendum pozytywnie ocenił Donald Tusk. Zdaniem polskiego premiera „konflikt ukraińsko-rosyjski nosi w sobie wyjątkowo niebezpieczny potencjał dla wszystkich państw regionu, wręcz całego kontynentu”.

Turczynow zapewnił, że ogłoszona dzień wcześniej operacja antyterrorystyczna na wschodzie Ukrainy, gdzie separatyści prorosyjscy okupują instytucje państwowe, doprowadzi do uregulowania sytuacji w tym regionie. Zgodnie z decyzją Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony (RBNiO) w operacji ma uczestniczyć wojsko.

Ukraiński przywódca wydał również w poniedziałek dekret, którym wprowadził w życie tajną decyzję RBNiO o walce z zagrożeniem terrorystycznym i w sprawie zachowania integralności terytorialnej kraju. Decyzja w tej sprawie została podjęta podczas spotkania RBNiO w niedzielę; żadne inne szczegóły na jej temat nie są znane.

Turczynow zaproponował także włączenie sił pokojowych ONZ w operację antyterrorystyczną przeciwko prorosyjskim separatystom. Temat ten poruszył podczas poniedziałkowej rozmowy z sekretarzem generalnym ONZ Ban Ki Munem.

Mimo informacji o rozpoczęciu operacji antyterrorystycznej na Ukrainie nie widać działań, które by to potwierdzały. Separatyści nadal zajmują budynki instytucji państwowych m.in. w Doniecku i Ługańsku, oraz posterunki milicyjne w mniejszych miejscowościach tego regionu.

Minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow ostrzegł, że użycie siły przeciwko demonstrantom na południowym wschodzie Ukrainy „poważnie podważy wszelkie perspektywy współpracy w regulowaniu kryzysu ukraińskiego”. Ławrow również zaprzeczył, jakoby na Ukrainie operowali agenci rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU i Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB).

W odpowiedzi na sygnały płynące z Moskwy MSZ Ukrainy oskarżyło Rosję o eksportowanie terroryzmu oraz obwiniło ją o dążenie do niedopuszczenia do zaplanowanych na czwartek w Genewie rozmów z udziałem Ukrainy, Rosji, USA i UE na temat zakończenia kryzysu ukraińskiego.

Wiceminister spraw zagranicznych Danyło Łubkiwski oświadczył, że władze w Kijowie dysponują dowodami, iż ludzie, którzy uczestniczą w prorosyjskich akcjach na wschodzie Ukrainy są obywatelami Rosji. Wiceminister ostrzegł, że jeśli Rosjanie nadal będą przysyłali do jego kraju grupy dywersyjne, Kijów może podjąć decyzję o całkowitym zamknięciu granicy ukraińsko-rosyjskiej.

O możliwej zakulisowej roli Rosji w eskalacji napięcia na Ukrainie wypowiedziało się także niemieckie MSZ. „Mamy liczne źródła, które sugerują, że Rosja może odgrywać rolę w starciach” (na Ukrainie) – powiedziała rzeczniczka resortu spraw zagranicznych Niemiec.

Tymczasem ukraińskie media poinformowały, że około 100-osobowa grupa prorosyjskich separatystów po trwającym ponad godzinę szturmie zajęła w poniedziałek komendę milicji w mieście Gorłówka w obwodzie donieckim na wschodzie Ukrainy. Przed tym atakiem separatyści we wschodnich obwodach Ukrainy odrzucili w poniedziałek postawione przez władze ultimatum w sprawie złożenia broni i opuszczenia okupowanych budynków państwowych. Termin ultimatum upłynął o godz. 8 czasu polskiego.

Wydarzenia na wschodzie Ukrainy skrytykowali w poniedziałek przedstawiciele państw Zachodu. Brytyjski premier David Cameron, kanclerz Niemiec Angela Merkel i prezydent Francji Francois Hollande potępili okupowanie budynków rządowych przez separatystów. Merkel i Cameron wezwali Rosję, by także potępiła te działania. Prezydent Bronisław Komorowski podkreślił, że separatyści stanowią zagrożenie dla współpracy we wszystkich obszarach: nie tylko politycznym, ale i ekonomicznym. Dlatego – zaznaczył – należy „przeciwstawić się w sposób zdecydowany” separatyzmom, które dają o sobie znać na Ukrainie.

Szef MSZ Francji Laurent Fabius powiedział, że jeśli będzie to niezbędne, w przyszłym tygodniu może odbyć się szczyt przywódców krajów UE w sprawie sytuacji na Ukrainie, na którym mogą zostać przyjęte nowe sankcje wobec Rosji.

PODCASTY I GALERIE