• Świat
  • 6 kwietnia, 2015 16:08

Szanghaj „współczesną arką Noego” dla Żydów z Europy w czasie wojny

W latach 1933-1941 z Europy do Szanghaju uciekło przed niemieckimi prześladowaniami ok. 30 tys. Żydów. Choć później okupujący miasto Japończycy zamknęli ich w getcie, większość przetrwała wojnę. Szanghaj okazał się dla nich „współczesną arką Noego”.

PAP
Szanghaj „współczesną arką Noego” dla Żydów z Europy w czasie wojny

Fot. Wikipedia

Zawiłe losy Żydów uciekających przed Holokaustem część z nich rzuciły do najodleglejszych zakątków świata. Szanghaj był jednak niezwykły, ponieważ – jak wynika z danych Centrum Szymona Wiesenthala – mimo trudnej sytuacji, w jakiej się wtedy znajdował, przyjął więcej żydowskich uchodźców niż Kanada, Australia, Nowa Zelandia, RPA i Indie razem wzięte.

Żydowski historyk Holokaustu David Kranzler nazwał te wydarzenia „cudem szanghajskim”, a odwiedzający miasto w 2004 roku ówczesny premier Izraela Icchak Rabin podziękował szanghajczykom w imieniu swojego rządu za „wyjątkowy akt humanitaryzmu polegający na uratowaniu tysięcy Żydów w czasie drugiej wojny światowej”.

Większość Żydów, którzy w latach 30. i 40. znaleźli schronienie w Szanghaju, pochodziła z Austrii i Niemiec – wyjaśniła PAP dyrektorka Muzeum Uchodźców Żydowskich w Szanghaju Gao Zhihui. Z niekompletnych materiałów będących w posiadaniu muzeum wynika jednak, że wśród 14 tys. Żydów, którzy w 1943 roku znaleźli się w szanghajskim getcie, było co najmniej tysiąc Żydów z Polski, a w rzeczywistości było ich z pewnością znacznie więcej – dodała Gao.

Dyrektorka podkreśliła, że muzeum cały czas szuka kontaktu z osobami, które przeżyły wojnę w Szanghaju, oraz z ich potomkami, by móc spisać ich wspomnienia i uzupełnić wiedzę na temat tego okresu.

Żydzi przybywający do Szanghaju w latach 30. osiedlali się głównie w dzielnicy Hongkou, w której już od kilku lat funkcjonowała synagoga. Zakładali kawiarnie i ciastkarnie, za sprawą których cała okolica zyskała wśród tubylców miano „małego Wiednia”.

Szanghaj był tak przyjazny wobec żydowskich uchodźców m.in. dlatego, że diaspora żydowska istniała w tym mieście już od prawie stu lat. Pierwsza fala imigracji żydowskiej do Szanghaju miała miejsce już w połowie XIX wieku, po przegranych przez cesarskie Chiny wojnach opiumowych przeciwko imperium brytyjskiemu. Przypływali tam wówczas głównie Żydzi z Bliskiego Wschodu, którzy trudnili się międzynarodowym handlem. W mieście żyły w tamtym czasie m.in. „trzy potężne rodziny żydowskie: Sassoon, Kadoorie i Hardoon, które zbiły swoje fortuny na handlu opium” – wyjaśniła PAP wolontariuszka z muzeum Feng Xueting.

Historia żydowskich uchodźców wojennych w Azji jest skomplikowana i wielowątkowa. Wśród jej uczestników są zarówno bestialscy oprawcy Żydów, jak i bezinteresowni bohaterowie, którzy ryzykując życie ratowali ich przed śmiercią z rąk nazistowskich katów.

Jednym z takich pozytywnych bohaterów jest ówczesny japoński konsul w Kownie Chiune Sugihara. Zwany później „japońskim Schindlerem” dyplomata narażał życie własne i swojej rodziny, wypisując Żydom wizy tranzytowe do Japonii bez zgody swoich przełożonych z japońskiego MSZ. Uratował w ten sposób życie tysiącom Żydów, głównie mieszkańców okupowanej przez Niemców Polski oraz Litwy.

Wiedząc, że jego kowieński konsulat zostanie wkrótce zamknięty, Sugihara poświęcał nawet 20 godzin dziennie na wypisywanie ratujących życie wiz. Według wspomnień świadków wypisywał kwity nawet w drodze z hotelu na dworzec kolejowy i wyrzucał je potem z okna pociągu, który zabierał go do Berlina, dokąd został przeniesiony. Po jego wyjeździe z Kowna wydawanie wiz podpisanych jego nazwiskiem kontynuował polski wywiad, który wcześniej skopiował pieczątki konsula.

Żydzi z wizami od Sugihary przedostawali się przez Związek Radziecki do Władywostoku koleją transsyberyjską, a następnie część z nich płynęła do Kobe w Japonii. W tym kraju pomoc dla nich organizował polski ambasador w Tokio Tadeusz Romer, były osobisty sekretarz Romana Dmowskiego, który w okresie wojny załatwił wizy do różnych krajów ponad 2 tys. polskich i litewskich Żydów.

W 1985 roku Izrael nadał Sugiharze tytuł Sprawiedliwego Wśród Narodów Świata i do tej pory jest on jedynym Japończykiem, któremu takie miano przyznano. W 1996 roku został pośmiertnie odznaczony przez ówczesnego prezydenta Polski Aleksandra Kwaśniewskiego Krzyżem Komandorskim Orderu Zasługi RP.

Podobnie bohaterską postawą wykazywał się również chiński konsul w Wiedniu He Fengshan. On również wbrew swoim przełożonym wydawał Żydom wizy, dzięki którym mogli wyjechać z Europy. Uratował w ten sposób co najmniej 1,2 tys. osób (choć prawdopodobnie o wielokrotnie więcej), z których część wojnę przeżyła w Szanghaju. Również He został odznaczony tytułem Sprawiedliwego Wśród Narodów Świata.

Największym antybohaterem w historii szanghajskich Żydów jest natomiast niemiecki zbrodniarz wojenny Josef Meisinger, znany Polakom jako „rzeźnik Warszawy”. Jako komendant SD i Policji Bezpieczeństwa w okupowanej Warszawie wykazywał się on okrucieństwem, które bulwersowało nawet jego nazistowskich przełożonych. W 1942 roku Meisingera przeniesiono do Japonii i od tego czasu z zapałem przekonywał on Japończyków, by wymordowali wszystkich Żydów, którzy schronili się w Szanghaju. Proponował różne metody ich eksterminacji: zagłodzenie na statkach, wykończenie pracą w kopalniach soli lub utworzenie obozu koncentracyjnego na wyspie Chongming i poddawanie ich eksperymentom medycznym.

Rząd w Tokio nie ugiął się jednak pod jego naciskami i w 1943 roku „jedynie” zamknął Żydów w getcie w dzielnicy Hongkou. Mimo trudnych warunków panujących w zamkniętej strefie w Hongkou, większość z nich przetrwała wojnę.

Obecnie w Szanghaju mieszka ok. 3 tys. Żydów, ale wszyscy oni zamieszkali tam niedawno. Uchodźcy z lat 30. i 40. wyjechali tuż po wojnie, ponieważ po przejęciu władzy w Chinach przez komunistów „Szanghaj nie był dogodnym miejscem do życia ani do robienia interesów” – powiedziała Feng.

PODCASTY I GALERIE