• Świat
  • 7 sierpnia, 2015 7:28

Strajk metra w Londynie trwa, ludzie radzą sobie jak mogą

Rolki, hulajnogi, rowery, a nawet bicykl - londyńczycy używają wszystkich możliwych środków transportu, aby przemieszczać się po mieście pomimo trwającego od środowego popołudnia strajku metra. Normalny ruch zostanie przywrócony w piątek rano.

PAP
Strajk metra w Londynie trwa, ludzie radzą sobie jak mogą

Fot. PAP

Londyńskie metro przewozi dziennie do 4 milionów pasażerów, więc wyłączenie jedenastu linii metra spowodowało chaos na ulicach miasta. W mediach społecznościowych mieszkańcy skarżą się m.in. na zatłoczone autobusy, korki oraz… zbyt wąskie chodniki, żeby pomieścić wszystkich pieszych.

Według danych producenta nawigacji satelitarnej TomTom w porannych godzinach szczytu na ulicach Londynu utworzyło się blisko 430 korków o łącznej długości 317 kilometrów. Jak podkreślono, sytuacja była jednak znacznie lepsza niż podczas strajku w ubiegłym miesiącu, kiedy utworzyło się aż 1445 korków o łącznej długości ponad 1100 kilometrów. Firma w swojej analizie wskazała, że wielu mieszkańców wyjechało na wakacje, co sprawiło, że uciążliwości są zdecydowanie mniejsze.

Aby ułatwić przemieszczanie się po ulicach miasta, władze Londynu uruchomiły ponad 250 dodatkowych połączeń autobusowych oraz skierowały na ulice tysiące rowerów miejskich. Bez zakłóceń funkcjonują promy rzeczne, tramwaje i dalekobieżne połączenia kolejowe.

W czwartkowe popołudnie związki zawodowe zażądały spotkania z merem Londynu, konserwatywnym politykiem Borisem Johnsonem, twierdząc, że ten „zupełnie nie rozumie natury i przyczyn tego strajku” i koniecznie trzeba mu to wyjaśnić, by „mógł konstruktywnie brać udział w rozmowach”. Johnson jednoznacznie odrzucił zaproszenie, tłumacząc, że „nie będzie siadał do rozmów z ludźmi, którzy szantażują londyńczyków”.

PODCASTY I GALERIE