Sikorski: Sankcje wyrazem solidarności Zachodu

Sankcje Unii Europejskiej wobec Rosji są wyrazem solidarności Zachodu jako rodziny państw demokratycznych - podkreślił we wtorek wieczorem szef MSZ Radosław Sikorski. Wyraził też nadzieję, że Stany Zjednoczone nałożą na Kreml obostrzenia dorównujące unijnym.

PAP
Sikorski: Sankcje wyrazem solidarności Zachodu

Fot. PAP/EPA / MARTIN SCHUTT

We wtorek kraje UE uzgodniły sankcje sektorowe wobec Rosji w związku z kryzysem na Ukrainie. Uzgodnienia te muszą zostać jeszcze formalnie zatwierdzone przez rządy. Szczegółów na razie nie podano, ale propozycje przewidywały, że sankcje obejmą m.in. ograniczenie eksportu zaawansowanych technologii i sprzętu potrzebnego do eksploatacji złóż ropy naftowej.

„One są wyrazem solidarności Zachodu, pokazaniem, że wbrew temu, co sądzi prezydent Putin, Zachód jako rodzina państw demokratycznych, stosujących pewne standardy istnieje; spodziewam się, że Stany Zjednoczone co najmniej dorównają do poziomu sankcji unijnych” – powiedział Sikorski w TVN24 Biznes i Świat.

Szef MSZ ocenił, że unijne sankcje „raczej będą miały wpływ w średnim terminie” na Rosję. Podkreślił, że UE poniesie straty „porównywalne kwotowo” do rosyjskich, ale mniejsze, jeśli chodzi o proporcje.

Sikorski zastrzegł, że Polska podchodzi do nakładania sankcji „bez entuzjazmu”, bo nie wie, jak zareaguje Rosja. „Sankcje są obosieczne i mogą wywołać albo refleksję po drugiej stronie, albo eskalację. Obawiam się, że w Rosji nie obowiązuje logika korzyści gospodarczych, tylko logika konsolidacji władzy, logika utrzymania systemu kleptokratycznego, i to jest dla władz rosyjskich najważniejsze” – mówił.

Podkreślił, że Rosja miała już pretekst, by wycofać się z wspierania separatystów na wschodzie Ukrainy w momencie strącenia malezyjskiego samolotu – i uznać to za „szok moralny”. Mimo wszystko – zaznaczył – „trzeba dać partnerowi wybór”.

Szef MSZ ocenił, że nie można oczekiwać „politycznego pęknięcia” wskutek sankcji i decyzję ws. zmiany polityki wobec Ukrainy może podjąć wyłącznie rosyjski prezydent Władimir Putin.

Sikorski poruszył też problem polskich przedsiębiorców handlujących z Rosją i strat, które mogą ponieść w wyniku unijnych sankcji. Podkreślił, że MSZ wielokrotnie ostrzegało ich przed możliwością wprowadzenia sankcji i doradzało, by nie uzależniać się od Rosjan i nie opierać eksportu wyłącznie od wschodniego sąsiada. Zaznaczył, że sankcje są „tak pomyślane, by ból z nimi związany rozłożył się mniej więcej równomiernie na wszystkie kraje UE”. „Ból musi być” – stwierdził.

Szef dyplomacji zapewnił, że poczuje go i Rosja. „To bogaty kraj, ale jej środki nie są bezgraniczne” – zaznaczył. Dodał, że być może przywództwo rosyjskie „poważyło się” na wspieranie separatystów, bo „Krym przypadł jej łatwo”.

Pytany, czy sankcje unijne nie przyszły zbyt późno i czy nie były zbyt lekkie, Sikorski podkreślił, że „w gronie 28 państw kompromis jest powolny i nigdy wszystkich nie satysfakcjonuje”. Zaznaczył, że sankcje z jednej strony obejmą „nowe kontrakty na zbrojenia i ropę naftową, ale gazu już nie; będą sankcje na dostęp do rynków kapitałowych i niemożność emisji obligacji, ale z kolei będą umożliwione tzw. pożyczki zbiorowe”.

Podkreślił, że jeśli chodzi o budzącą kontrowersje sprzedaż Rosjanom francuskich okrętów desantowych Mistral, to nie można było oczekiwać, że Francja ustąpi w tej sprawie, bo wydała już ona na ten cel duże pieniądze i w takiej sytuacji oczekiwałaby pewnie zwrotu zainwestowanych środków.

PODCASTY I GALERIE