• Świat
  • 12 listopada, 2013 12:23

Rosja żąda oficjalnych przeprosin po incydencie przed ambasadą w Warszawie

Rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych domaga się od Polski oficjalnych przeprosin - podała agencja Reutera. Taką informację miano przekazać polskiemu ambasadorowi w Moskwie, wezwanemu na wyjaśnienia do MSZ Rosji w związku z atakiem tłumu na ambasadę Rosji w Warszawie.

PAP
Rosja żąda oficjalnych przeprosin po incydencie przed ambasadą w Warszawie

Fot. FB/Marcin Wziontek

,,Rosja żąda przeprosin od Polski po tym, jak tłum demonstrantów obrzucił petardami rosyjską ambasadę w Warszawie” – taką pilną depeszę nadała agencja Reuters. Ponadto Rosjanie mają się domagać od Polski zagwarantowania bezpieczeństwa rosyjskich obiektów dyplomatycznych.

Taki przekaz miał otrzymać ambasador Polski w Moskwie Wojciech Zajączkowski. We wtorek wezwano go do rosyjskiego MSZ na wyjaśnienia w związku z poniedziałkowym incydentem. Wychodząc po 20-minutowym pobycie w gmachu ministerstwa na placu Smoleńskim ambasador nie chciał rozmawiać z dziennikarzami. Agencja Reutera nie podała skąd ma swoje informacje.

Równolegle polskie MSZ wydało oświadczenie, w którym wyraża „ubolewanie” w związku z poniedziałkowymi zajściami pod ambasadą Rosji w Warszawie.

Nasi obrońcy praw człowieka milczą. Interesuje ich tylko jedno: Bołotny, Pussy Riot i  Chodorkowski. To wszystko. A jeśli naszych obywateli gdzieś biją lub obrażają, to ich to już nie interesuje

Wydarzenia z 11 listopada oddzielnie skomentował przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Dumy Państwowej Aleksiej Puszkow. ,,Wydarzenia w Warszawie dowodzą, że nacjonalizm w niektórych krajach Unii Europejskiej jest o wiele silniejszy niż w Rosji. UE powinna zająć się swoimi członkami, a nie pouczać nas” – napisał rosyjski deputowany na swoim koncie na Twitterze.

Wypowiedział się też lider nacjonalistycznej Liberalno-Demokratycznej Partii Rosji (LDPR) Władimir Żyrinowski i skrytykował obrońców praw człowieka w Rosji za brak reakcji. ,,Nasi obrońcy praw człowieka milczą. Interesuje ich tylko jedno: (plac) Bołotny, Pussy Riot i (Michaił) Chodorkowski. To wszystko. A jeśli naszych obywateli gdzieś biją lub obrażają, to ich to już nie interesuje” – grzmiał w kuluarach Dumy Państwowej, niższej izby rosyjskiego parlamentu.

Przywódca LDPR zaapelował do parlamentarzystów w państwach zachodnich, by więcej uwagi poświęcali problemom przestrzegania praw ludności rosyjskojęzycznej w Europie Wschodniej.

Liberalno-Demokratyczna Partia Rosji to jedno z ugrupowań stanowiących zaplecze polityczne Kremla. W ważnych głosowaniach w Dumie Państwowej partia Żyrinowskiego zawsze popiera Kreml. Sam Żyrinowski ma opinię polityka, który często mówi to, czego z różnych powodów powiedzieć nie może lub nie chce Kreml.

PODCASTY I GALERIE