• Świat
  • 17 kwietnia, 2014 15:43

Putin chce gwarancji dla rosyjskojęzycznych regionów

Prezydent Rosji Władimir Putin powiedział w czwartek, że władze w Kijowie powinny dać gwarancje dotyczące praw ludności rosyjskojęzycznej w regionach południowo-wschodniej Ukrainy. Ponownie podkreślił, że Rosja uważa nowe władze Ukrainy za nielegalne.

PAP
Putin chce  gwarancji dla rosyjskojęzycznych regionów

Fot. PAP/EPA

Putin mówił o tym podczas dorocznego, 12. telemostu z obywatelami. W ciągu dwóch pierwszych godzin większość jego odpowiedzi na pytania Rosjan dotyczyła kryzysu ukraińskiego.

„Problem polega na gwarancjach dla tych ludzi (rosyjskojęzycznych mieszkańców wschodniej Ukrainy – PAP). Powinniśmy nakłonić USA i Ukrainę, by znaleziono rozwiązanie tego problemu” – oświadczył Putin. Nalegał na rozpoczęcie „prawdziwego dialogu” między władzami w Kijowie a wschodnimi obwodami. Kijów, jego zdaniem, powinien zasiąść do negocjacji z rosyjskojęzyczną społecznością tych regionów.

Jako „bardzo ważne” określił trwające w czwartek w Genewie czterostronne rozmowy na temat kryzysu ukraińskiego z udziałem szefów dyplomacji UE, USA, Rosji i Ukrainy. Zarazem ocenił, że kompromis w sprawie Ukrainy powinien być osiągnięty nie między Rosją a USA, lecz między siłami politycznymi na Ukrainie.

Putin powtórzył wcześniejszą ocenę, że nowy rząd w Kijowie doszedł do władzy w wyniku „antykonstytucyjnego przewrotu” – jak dodał, „w klasycznym sensie tego terminu”. Ocenił też, że wybory prezydenckie na Ukrainie 25 maja będą bezprawne, ponieważ kraj ma już legalnie wybranego prezydenta.

„Jeśli chcą mieć zgodne z prawem wybory, to powinno się zmienić konstytucję i mówić o decentralizacji, federalizmie” – podkreślił. Powiedział też, że wybory nie mogą być zgodne z prawem, jeśli kandydaci na prezydenta są napadani i bici. Podkreślił przy tym, że Rosja utrzymuje stosunki z Ukrainą na szczeblu ministrów.

Putin wyraził nadzieję, że kryzys ukraiński może być rozwiązany środkami politycznymi i dyplomatycznymi i że nie będzie musiał korzystać z udzielonego mu przez parlament Federacji Rosyjskiej prawa do wprowadzenia sił zbrojnych na Ukrainę. Odrzucił twierdzenia, że żołnierze FR znajdują się na wschodniej Ukrainie.

Rosyjski prezydent wyraził przekonanie, że jest „absolutnie nierealne”, by Unia Europejska zrezygnowała z kupna gazu z Rosji. „Ze szkodą dla siebie (…) mogliby to zrobić, ale nie mogę sobie tego wyobrazić” – oświadczył. Dodał, że „najbardziej niebezpiecznym elementem” systemu dostaw gazu jest tranzyt przez terytorium Ukrainy, „z którą trudno jest dogadywać się w kwestiach energetycznych”.

Zapowiedział, że Rosja poczeka jeszcze miesiąc na uregulowanie przez Ukrainę długu za gaz; po tym okresie przejdzie na system przedpłat. „Jeśli za następny miesiąc nie będzie żadnych płatności, zgodnie z kontraktem przejdziemy na przedpłaty” – oświadczył. Zaapelował do Zachodu, by włączył się w proces uregulowania tej sprawy. Przyznał, że system przedpłat „może doprowadzić do zakłóceń w tranzycie gazu dla konsumentów europejskich”.

Putin ocenił, że obniżenie cen ropy z 90 do 85 dolarów za baryłkę nie okaże się „krytyczne dla budżetu” Rosji, choć – przyznał – mogłoby spowodować pewną szkodę. Jak mówił, obniżka cen byłaby również nieopłacalna dla USA, które rozwijają program eksploatacji ropy i gazu z łupków. „Jeśli dojdzie do spadku cen na rynku światowym, to te projekty mogą okazać się nieopłacalne i rodząca się branża może po prostu zaniknąć” – podkreślił.

Komentując sankcje UE wobec przedstawicieli Rosji, określił je jako „sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem”. Podał przykład żony jednego z rosyjskich oligarchów, która nie mogła zapłacić za operację z powodu zablokowania jej kont bankowych; „to po prostu pogwałcenie praw człowieka” – mówił. Pod adresem przywódców europejskich dodał, że „trudno się z nimi porozumiewać, skoro nawet w domu mówią szeptem, bojąc się podsłuchów USA”.

Putin ocenił, że rozmieszczenie w Europie Wschodniej elementów tarczy antyrakietowej USA prowadziłoby do wyścigu zbrojeń. „Jeśli w Europie rozmieszczają te elementy, to – jak mówiliśmy wielokrotnie – będziemy musieli podjąć jakieś kroki w odpowiedzi” – podkreślił. Dodał przy tym, że Rosja będzie nadal prowadziła negocjacje w sprawie tarczy i zrobi wszystko, by zapewnić sobie bezpieczeństwo.

O stosunkach z USA mówił, że „w znacznym stopniu utracone zostało zaufanie”. Winą za to obciążył Stany Zjednoczone, które oskarżył o stosowanie „podwójnych standardów” w polityce międzynarodowej. Ocenił, że polityka „resetu” w relacjach USA-Rosja zakończyła się „w związku z wydarzeniami w Libii” w 2011 roku. Zapewnił, że Rosja jest zainteresowana odbudową zaufania w stosunkach z Waszyngtonem i uczyni wszystko, aby do tego doszło.

Putin przekonywał, że działania Rosji na Krymie były spowodowane koniecznością obrony tamtejszej ludności rosyjskojęzycznej oraz ryzykiem, że Ukraina wstąpi do NATO. Wówczas Rosja mogłaby zostać wyparta z ważnego dla niej regionu basenu Morza Czarnego. „Jeśli infrastruktura wojskowa przybliża się do naszych granic, powinniśmy poczynić kroki w odpowiedzi” – podkreślił rosyjski prezydent.

Przedstawił też stanowisko Rosji w sprawie Naddniestrza, separatystycznego regionu Mołdawii. „Tamtejsza ludność liczy ponad pół miliona ludzi, są oni rzeczywiście nastawieni bardzo prorosyjsko. Ludzie mają własną wizję, jak budować własną przyszłość, własny los. To nic innego, jak przejaw demokracji, jeśli pozwolimy im robić to, co zechcą” – powiedział.

Podczas telekonferencji Putin po raz pierwszy przyznał, że rosyjskie siły wojskowe były na Krymie podczas marcowego referendum dotyczącego przyłączenia półwyspu do FR. Powiedział, że żołnierze rosyjscy wspierali siły lokalnej samoobrony, by umożliwić swobodne przeprowadzenie referendum.

Odpowiadał ponadto na pytanie zadane przez byłego współpracownika służb USA Edwarda Snowdena, który otrzymał azyl w Rosji. Zapewnił, że w Rosji inwigilacja o takim charakterze, jak w USA, nie byłaby możliwa, ponieważ służby specjalne są w Rosji pod ścisłą kontrolą.

PODCASTY I GALERIE