• Świat
  • 16 kwietnia, 2022 12:54

Prorosyjska demonstracja w Berlinie. „Jednoznaczne poparcie działań Putina”

„Zero refleksji, zero empatii, zero pokory. Zamiast tego „ruska buta” - skomentował prorosyjskie demonstracje w Berlinie były ambasador RP w tym mieście prof. Andrzej Przyłębski.

wp.pl
Prorosyjska demonstracja w Berlinie. „Jednoznaczne poparcie działań Putina”

Fot. russlanddeutsche-afd.nrw

„Jestem oburzony rosyjskimi demonstracjami w Niemczech” – mówi PAP, były ambasador RP w Berlinie prof. Andrzej Przyłębski. Dyplomata zwraca uwagę, że „niemieccy Rosjanie nie są poddani presji rosyjskich mediów, mają bowiem dostęp do innych. I co? Zero refleksji, zero empatii, zero pokory. Zamiast tego ‚ruska buta’”.

„Wcale. Niemieckie prawo dot. demonstracji jest nadzwyczaj liberalne. Prawo do demonstrowania – jako sposobu wyrażania swych poglądów – uchodzi tam za święte. Moim zdaniem niesłusznie, bo demonstracje mają także negatywne efekty uboczne, uciążliwe dla wielu obywateli. Wystarczy, gdy wspomnę wielogodzinne blokady Berlina przez olbrzymie traktory protestujących rolników czy do północy trwające, niemal codzienne demonstracje przed „moją” rezydencją, w związku z wyrokami TK. Prosiłem wówczas władze, by wymusiły ich przeniesienie z dzielnicy prywatnych domków (gdzie budziły irytację moich sąsiadów) pod ambasadę, ale „święte prawo” było ważniejsze” – odpowiedział Andrzej Przyłębski na pytanie PAP, czy był zaskoczony zgodą władz na przeprowadzenie demonstracji.

Zapytany o jego zdanie na temat demonstracji w Niemczech powiedział: Jestem nimi oburzony. Oficjalnie chodziło o to, by Rosjan nie stygmatyzować, nie szykanować w związku z działaniami Federacji Rosyjskiej na Ukrainie. I to można by od biedy zrozumieć. Ale flagi rosyjskie, a także sowieckie, na samochodach, oznaczały jednoznaczne poparcie działań Putina! Podczas tych demonstracji nie było oświadczeń odcinających się do Putina czy potępiających jego działania. Zwracam uwagę na to, że niemieccy Rosjanie nie są poddani presji rosyjskich mediów, mają bowiem dostęp do innych, w tym niemieckich źródeł informacji o tej wojnie, o zbrodniach dokonywanych „w imieniu narodu rosyjskiego”. I co? Zero refleksji, zero empatii, zero pokory. Zamiast tego „ruska buta”.

„Niemieckie media, a także niemieckie społeczeństwo nie było jednak zachwycone tymi demonstracjami buty” – powiedziała dziennikarka Berenika Lemańczyk.

„Ma pani rację. Niektóre media były oburzone. Cieszę się też, że były kontrdemonstracje czy próby blokowania przejazdu tych „nikczemnych kolumn” samochodowych przez normalnych, wrażliwych obywateli Niemiec. Myślę też, że te demonstracje pozwoliły Niemcom zrozumieć, z jakiego pokroju „piątą kolumną” mają u siebie do czynienia. W Berlinie całe kwartały kamienic są w posiadaniu Rosjan, mają oni swoje sklepy, swoje sale koncertowe, swoje radio” – odpowiedział Andrzej Przyłębski.

Z Berlina Berenika Lemańczyk.

PODCASTY I GALERIE