• Świat
  • 25 września, 2015 14:02

Prasa w Niemczech podzielona w ocenie wypowiedzi Merkel o sytuacji w Syrii

Wypowiedź Angeli Merkel, że zakończenie wojny w Syrii wymaga zaangażowania prezydenta Baszara el-Asada, komentowana jest w piątek w niemieckiej prasie jako z jednej strony oznaka bezradności, z drugiej - jako kompromis konieczny do powstrzymania rozlewu krwi.

PAP
Prasa w Niemczech podzielona w ocenie wypowiedzi Merkel o sytuacji w Syrii

Fot. PAP/EPA / BRITTA PEDERSEN

Kanclerz Niemiec powiedziała, że mierząc się z kryzysem migracyjnym, Zachód musi zająć się przyczynami, dla których tysiące ludzi decydują się opuścić własny kraj i wędrować do Europy. Krwawa wojna domowa w Syrii należy do głównych przyczyn tej ludzkiej fali i dlatego zdaniem Merkel trzeba zaprosić do rozmów znienawidzonego przez Zachód Asada – pisze „Frankfurter Allegemeine Zeitung”.

Zdaniem dziennika taka zmiana w stanowisku szefowej rządu Niemiec „wygląda raczej na sygnał bezradności i bezsilności niż na genialne posunięcie na szachownicy, które w historii mogłoby się zapisać jako +plan Merkel+”.

„FAZ” zastanawia się jednocześnie, czy nie jest to kolejny z serii sygnałów świadczących o tym, że Zachód jest gotów do ściślejszej współpracy z Rosją, na czym – przynajmniej przez jakiś czas – mógłby skorzystać Asad, wspierany przez Kreml. „Zwiększając obecność wojskową Moskwy w Syrii, (rosyjski prezydent Władimir) Putin podwyższa cenę (za osiągnięcie takiego kompromisu). Miejmy nadzieję, że pewnego dnia nie będzie musiała jej zapłacić Ukraina” – podkreśla „FAZ”.

„Sueddeutsche Zeitung” w komentarzu zauważa, że wypowiedź Merkel spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem Rosji i Asada, a wszczęcie rozmów z syryjskim dyktatorem byłoby – zdaniem dziennika – złą decyzją „zarówno pod względem politycznym, jak i moralnym”.

Większe zdecydowanie wymusiły na Niemczech i ich sojusznikach „niezniszczalność Asada i taktyka Putina”, jednak ostatecznym impulsem do działania stała się wielotysięczna rzesza uchodźców zmierzających do Europy – ocenia gazeta. „Wcześniej po cichu pogodziliśmy się już z nierozwiązywalnością syryjskiego konfliktu, ale potem stanęliśmy w obliczu jej skutków. Z Asadem trzeba rozmawiać, ale nie wolno przy tym przemilczać, że robimy to przede wszystkim dla własnego świętego spokoju” – podkreśla „SZ”.

„Die Welt” zauważa z kolei, że przez zmianę kursu w sprawie Asada Merkel jest obecnie osamotniona wśród swych sojuszników. Zarówno USA, Wielka Brytania jak i Francja zachowują nadal znacznie większy dystans do syryjskiego prezydenta i wykluczają, by jego rola w uregulowaniu zbrojnego konfliktu mogła być długoterminowa. „Takiego ograniczenia nie słychać u Merkel” – zaznacza gazeta. Różnice w podejściu mogą nawet – zdaniem „Die Welt” – zagrozić relacjom na linii Paryż-Berlin.

Zdaniem „Nordbayerischer Kurier” za zmianą stanowiska Merkel „kryje się czysta rozpacz, bo (kanclerz) nie ma konkretnego planu na zakończenie wojny domowej” w Syrii.

„Ostatecznie sytuacja w Syrii wygląda na fiasko zachodniej strategii. To tragiczne, że ten błąd kosztował życie dziesiątki tysięcy Syryjczyków” – konkluduje „Frankfurter Rundschau”.

PODCASTY I GALERIE