• Świat
  • 21 lutego, 2015 17:42

Poroszenko: Rosyjska agresja rozpoczęła się w Wilnie

Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko oświadczył, że agresja Rosja wobec Ukrainy rozpoczęła się nie wiosną 2014, a w listopadzie 2013, kiedy rozpoczęły się protesty w Kijowie. Natomiast były prezydent Wiktor Jankukowycz oświadczył, że chce wrócić do kraju.

BNS
Poroszenko: Rosyjska agresja rozpoczęła się w Wilnie

Fot. BFL/Vygintas Skaraitis

„Dzisiaj już wiemy, że rosyjska agresja przeciwko Ukrainy rozpoczęła się z „ataku” na Wilno, kiedy 29 listopada Ukraina miała podpisać historyczną umowę stowarzyszeniową z UE” – powiedział podczas uroczystości poświęconej pamięci Bohaterów Niebiańskiej Sotni, która odbyła się wczoraj.

 „Musimy zrobić wszystko, by ogromna ofiara, którą złożył w ostatnim roku nasz naród, nie poszła na marne” – mówił do zgromadzonych prezydent Petro Poroszenko, apelując o jedność w obliczu wojny z separatystami na wschodzie kraju.

„Nie dopuścimy do otwarcia frontu wewnętrznego, nad którym tak usilnie pracują dziś służby specjalne sąsiedniego państwa, siejąc strach, panikę, nieufność w nasze siły i wzajemne podejrzenia wśród Ukraińców. Nie pozwolimy na taki scenariusz i zwyciężymy tak jak zwyciężaliśmy dotychczas” – ostrzegł.

Szef państwa ocenił, że Rewolucja Godności – bo tak Ukraińcy nazywają wydarzenia z przełomu 2013 i 2014 roku – stała się pierwszą bitwą w walce o niepodległość państwa. W kolejnych bitwach – kontynuował Poroszenko – przeciwnik, któremu nie udało się pokojowe przyłączenie Ukrainy do Unii Celnej Rosji, Białorusi i Kazachstanu „postanowił podzielić Ukrainę z pomocą czołgów i wyrzutni rakietowych”.

Po przemówieniu Poroszenko wraz z synem jednego z zabitych na Majdanie demonstrantów zapalił „promienie godności”, światła reflektorów, które wystrzeliły w niebo z miejsc, gdzie poprzedniej zimy ginęli uczestnicy protestów.

Janukowycz: przy pierwszej sposobności wrócę na Ukrainę

Były prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz zapowiedział w sobotę podczas wywiadu dla rosyjskiej telewizji publicznej, że gdy tylko pojawi się taka możliwość, to powróci do swojego kraju, aby stanąć na czele ruchu protestu przeciwko obecnym władzom w Kijowie.
Janukowycz, który w lutym 2014 roku pod presją społeczeństwa uciekł z Ukrainy i schronił się w Rosji, mówił o tym w wywiadzie dla rosyjskiej telewizji państwowej Kanał 1, poświęconym rocznicy krwawych wydarzeń na kijowskim Majdanie.

„Ubolewam, że nie mogłem niczego zrobić. Gdy tylko pojawi się taka możliwość, to wrócę. Uczynię wszystko, co w mojej mocy, aby ułatwić życie na Ukrainie. Teraz najważniejszym zadaniem jest zatrzymanie wojny” – oświadczył były prezydent.

Janukowycz oznajmił, że nie chciał być biernym obserwatorem wydarzeń na Ukrainie. „Wszelako nie miałem możliwości, by wrócić. Nie ukrywam, że wysyłałem ludzi na Ukrainę, którzy monitorowali sytuację. Monitorujemy ją też teraz” – powiedział.

Były prezydent wyznał, że nie opuszczała go „myśl, by wrócić i stanąć na czele ruchu protestacyjnego, a potem wziąć jakiś udział w obronie ludzi, którzy znaleźli się w tej sytuacji”. „Jednak wszyscy dochodzili do wniosku, że nasi byli oponenci, a teraz już wrogowie, uczynią wszystko, aby mnie unicestwić. Wszyscy moi współtowarzysze byli przeciwni temu, bym jechał na Ukrainę” – oświadczył.

Janukowycz powiedział, że ubolewa, iż nie mógł tego uczynić. „Skoro jednak Pan Bóg sprawił, że żyję, to zapewne jestem do czegoś potrzebny” – powiedział.

PODCASTY I GALERIE