• Świat
  • 2 stycznia, 2015 6:04

Polka walczy z małżeństwami dzieci w Nepalu

Dziewczynki z górskiej wioski w Gorkha, które brały udział w warsztatach Oli Perczyńskiej, zablokowały ślub czternastoletniej koleżanki. Mimo że małżeństwa dziewcząt w wieku poniżej 20 lat są zakazane w Nepalu, wciąż 41 proc. kobiet przedwcześnie bierze ślub. Grozi im przedwczesna ciąża, brak edukacji i przemoc.

PAP
Polka walczy z małżeństwami dzieci w Nepalu

Fot. PAP/EPA / NARENDRA SHRESTHA

– Udało się, dostała stypendium! – Ola Perczyńska z uśmiechem odkłada telefon. – Chodzi o tę dziewczynkę z wioski w Gorkha, która miała wyjść za mąż. Teraz wróci do szkoły – cieszy się i zaznacza, że to szkolny komitet dziewczynek z jej warsztatów stał za interwencją.

Ostatnie dni były dość napięte, bo do ślubu czternastolatki pozostawał tyko tydzień, a matka dziewczynki mocno naciskała na związek. – Dziewczynki z komitetu poszły do matki prosić, żeby zrezygnowała ze ślubu, ale ona mówiła, że nie stać jej na utrzymywanie córki – Ola tłumaczy, że sytuacja rodziny jest bardzo trudna. Posiadają mało ziemi, ojciec umarł, a przecież miał dwie żony na utrzymaniu. Co więcej zerwane zaręczyny również źle rokują co do przyszłego małżeństwa dziewczyny. Ludzie mogą zastanawiać się, dlaczego nie doszło do ślubu, może powód był jakiś inny niż wiek panny młodej.

W Nepalu kobiety mogą wychodzić za mąż dopiero w wieku 20 lat (18 lat za pozwoleniem rodziców), ale według danych rządowych z 2011 r. aż 41 proc. bierze ślub wcześniej. W kraju jest też 100 tys. dziewczynek, które zostały zmuszone do małżeństwa przed 10. rokiem życia i 750 tys. przed 14. urodzinami. Pierwsze ograniczenia w sprawie małżeństw weszły w życie już w 1963 roku. Obecnie za złamanie prawa grozi do trzech lat więzienia i 10 tys. rupii grzywny (ok. 340 zł).

– Dziewczynki po naszych warsztatach dobrze wiedzą, że to jest nielegalne, jakie wiążą się z tym problemy i właśnie dlatego interweniowały – tłumaczy Ola. – Gdyby ta dziewczynka wyszła za mąż, odeszłaby na dobre ze szkoły, ze względu na swój wiek miałaby niską pozycję w nowej rodzinie i prawdopodobnie zaszłaby szybko w ciążę – dodaje. A jak dowodzą badania organizacji pozarządowych i agend ONZ dziewczęta poniżej 18. roku życia dwa razy częściej doświadczają przemocy domowej, a czternastolatki umierają pięciokrotnie częściej podczas połogu niż dwudziestolatki.

Po wizycie u matki przyszłej panny młodej, jej koleżanki poszły do wicedyrektora szkoły, który zmobilizował następne osoby, w tym sekretarza gminy Tandrang, gdzie znajduje się wioska. Urzędnik zagroził matce, że jeśli małżeństwo dojdzie do skutku, zapomoga z gminy zostanie cofnięta. Mimo presji całej wioski rodzina pozostawała nieprzejednana. Jedna z ciotek twierdziła nawet, że dziewczynka jest kilka lat starsza, niż podano w szkolnych dokumentach. W tłumaczenia nikt nie uwierzył. Tymczasem potencjalny oblubieniec również jest nastolatkiem – ma około 17-20 lat. Jego rodzina nie była zbyt zadowolona z obrotu sprawy, bo wydała już trochę pieniędzy na przygotowania weselne.

– Afera na całą wieś – komentuje Ola. W końcu rodzina uległa presji otoczenia, a dodatkowo pomoże stypendium od jednej z organizacji. – Teraz wiele osób dobrze się zastanowi, zanim zacznie coś podobnego. Stypendium to tylko 10 tys. rupii na rok. Pokryje opłaty egzaminacyjne. Ale to bardzo biedna rodzina, która żyje za mniej niż 30 dolarów na miesiąc – wyjaśnia.

Komitet dziewcząt, które interweniowały w swojej wiosce, powołano na koniec warsztatów prowadzonych w ramach projektu „Her Turn” (ang. Kolej na nią). Biorą w nich udział dziewczynki w wieku od 12 do 16 lat. Uczą się praktycznych rzeczy dotyczących zdrowia, takich jak higiena podczas menstruacji, bezpieczeństwo i jak postępować w obliczu przemocy domowej. – Na nepalskich wsiach o tym się nie rozmawia, np. menstruacja jest tabu – tłumaczy polska działaczka.

Podczas ostatniej części warsztatów dziewczęta dzielone są na około 20-osobowe grupy, które dostają średnio 5 tys. rupii do wydania na mały projekt społeczny własnego pomysłu. – Dziewczyny podejmują decyzje przez konsensus, czyli nie przez głosowanie – podkreśla Ola. Komitety kupują np. książki do szkolnej biblioteki, dodatkowe podpaski dostępne w każdej chwili w szkole, plastikowe dzbanki do picia wody, sprzęt nagłaśniający, którego brakowało. – W jednej szkole naprawiono drzwi od damskiej toalety, w innej zainstalowano kosz na podpaski w ubikacji. A przez takie rzeczy dziewczyny nie przychodzą do szkoły podczas okresu – tłumaczy Perczyńska.

Pilotażowy program warsztatów został uruchomiony w 2012 r., ale na dobre rozpoczął się w lecie 2013 r. i dotychczas objął około 1 400 dzieci ze wsi w górskich regionach Sindhupalchowk i Gorkha.

Kolejnym etapem jest program mentorski, w ramach którego trenerki opiekują się komitetami dziewcząt po zakończeniu warsztatów. – Dziewczynom łatwiej utożsamiać się z nimi, bo nasze trenerki pochodzą z tych samych wsi – Ola podkreśla, że trenerki mówią też tym samym lokalnym językiem, co jest o tyle ważne, że dla wielu tamtejszych dziewczynek nepalski jest drugim językiem, którego uczą się dopiero w szkole. – Mogliśmy wybrać lepiej wykształcone trenerki z Katmandu, ale wiedza, którą przekazujemy ma pozostać tam na wsiach wraz z nimi – kończy.

PODCASTY I GALERIE