Pierwszy wywiad Zełenskiego dla rosyjskich dziennikarzy od czasu rozpoczęcia rosyjskiej inwazji

Wołodymyr Zełenski udzielił wywiadu pięciu rosyjskim dziennikarzom – z Meduzy, Nowej Gaziety, Dożdia, Kommiersantu oraz YouTube kanału Zygar’. Roskomnadzor, rosyjski urząd nadzorujący internet, kategorycznie zakazał rozpowszechniania tego materiału, a rosyjska prokuratura zapewniła, że zbada wszystkie przypadki publikacji tego wywiadu.

belsat.eu
Pierwszy wywiad Zełenskiego dla rosyjskich dziennikarzy od czasu rozpoczęcia rosyjskiej inwazji

Z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim rozmawiali redaktor naczelny portalu Meduza Iwan Kołpakow, redaktor naczelny niezależnej telewizji Dożd’ Tichon Dziadko, publicysta Michaił Zygar, korespondent dziennika Kommiersant Władimir Sołowjow. Na spotkaniu nie był obecny naczelny redaktor Nowej Gaziety Dmitrij Muratow.

– Wszystkie wjazdy i wyjazdy z Mariupola są zablokowane. Port został zaminowany. Katastrofa humanitarna wewnątrz miasta jest jednoznaczna, ponieważ nie można tam wjechać z żywnością, lekarstwami i wodą. Wojsko rosyjskie ostrzeliwuje konwoje z pomocą humanitarną – komentował Wołodymyr Zełenski sytuację w oblężonym od prawie miesiąca Mariupolu.

Dodał, że Rosja „siłowo” wywozi ludność Mariupola do Rosji, a strona ukraińska nie ma kontaktu z tymi ludźmi.

– Z naszych informacji wynika, że ponad dwa tysiące dzieci zostało wywiezionych. Ich dokładna lokalizacja nie jest znana. Mogą tam być z rodzicami lub bez nich. Ogólnie rzecz biorąc, jest to katastrofa. Nie potrafię powiedzieć, jak to w ogóle wygląda. To jest straszne – mówił Zełenski.

Powiedział też, że w Mariupolu wciąż znajdują się ukraińscy żołnierze, którzy toczą zacięte walki z wojskami rosyjskimi, które zniszczyły co najmniej 90 proc. miasta. Jak stwierdził, prawie codziennie rozmawia z wojskowymi w Mariupolu. Proponował nawet, by opuścili miasto, ale żołnierze zdecydowali, że będą go bronić. Rosja, jak podkreślił, nie pozwoliła nawet na wywiezienie z miasta poległych żołnierzy.

– Ale dałem im to prawo wyboru. Powiedzieli: Nie możemy [opuścić miasta – Meduza.io]. Są tu ranni ludzie. Nie opuścimy rannych. Mało tego, mówili: nie zostawimy zmarłych. Mówię im, że wszystko rozumiem, chłopaki, na pewno tam wrócimy… Ale jeśli czujecie, że musicie tam być – i czujecie, że to słuszne i że możecie przeżyć, to zróbcie to – powiedział Zełenski.

„Po prostu spalona ziemia”

Poproszony o komentarz w sprawie jeńców wojennych, zapewnił, że takie listy są sporządzane i że jeńcy mogą być wymieniani przez dowódców na szczeblu operacyjnym. Jednocześnie dodał, że osoby urodzone w latach 2003/2004 walczyły po stronie rosyjskiej. Dlatego – jak powiedział – uważa, że Rosji nie zależy ani na wymianie jeńców wojennych, ani na zabieraniu poległych żołnierzy.

– A w rezultacie: Mariupol już nie istnieje. Po prostu zniknął. Wołowacha po prostu zniknęła. Miasta pod Kijowem w obwodzie kijowskim to nasze małe miasta…. Które wydają mi się podobne do waszych… Wszystkie miasta w pobliżu stolic są zazwyczaj małe. Ale wszyscy tam mieszkają, są tam domy wiejskie, mieszkają tam ludzie. Nie istnieją. Spalona ziemia. Po prostu spalona ziemia. Absolutnie – powiedział.

Dodał też, że Rosjanie ostrzeliwują konwoje humanitarne, a ponadto naruszają proces posiewny. Jak stwierdził, „Ukraina karmi część Europy, połowę świata arabskiego”, a Rosja „nie pozwoliła na wywiezienie transportów zboża”.

„Nienawiść do wszystkiego, co rosyjskie, będzie jednoznacznie rosła „

Pytany o personalne odczucia związane z rosyjską agresją, ukraiński prezydent określił sytuację jako „bezpowrotną”.

– Dziś, przez ten miesiąc, nastąpił globalny, historyczny i kulturowy rozłam. Globalny. To nie jest zwykła wojna. Uważam, że jest o wiele gorzej – powiedział. „Łatwiej jest mi wspierać obecny reżim”. I uważam, że jest to najstraszniejsze rozczarowanie, jakie się wydarzyło. Rozczarowanie, które przerodziło się w nienawiść do narodów – dodał, komentując postawę rosyjskiego narodu wobec wojny.

Powiedział, że nie rozumie taktyki prowadzenia wojny przez Rosję. Taktyki, które sprowadzają się do całkowitego zniszczenia miast. Zapytał retorycznie dziennikarzy, w jaki sposób armia rosyjska zamierza okupować pozostawione w gruzach miasta. Dodał, że to właśnie rosyjskojęzyczne miasta są obecnie niszczone doszczętnie przez Rosję.

Poproszony o komentarz na temat statusu języka rosyjskiego na Ukrainie, odpowiedział, że ten problem nigdy nie istniał. Tych, którzy uwierzyli w doniesienia rosyjskiej propagandy, obwinił o życie w swego rodzaju „bańce informacyjnej”.

– Spokojnie mówię do Was [po rosyjsku – Meduza.io]. A kiedy na Ukrainie ktoś mówi do mnie po rosyjsku, przechodzę na rosyjski. Ja jestem prezydentem – powiedział. Ale nienawiść do wszystkiego, co rosyjskie, będzie jednoznacznie rosła – dodał.

Powiedział też, że każdy kolejny dzień wojny stawia pod znakiem zapytania rozumienie języka rosyjskiego jako fenomenu.

– Oznacza to, że ludzie nie będą go chcieli używać. Ludzie nie będą chcieli czytać, oglądać filmów, rozmawiać. Mówię wam tylko, jak to jest… (…) Nawet coś, co może komuś bardzo się podobało – ale gdy jest tego dużo, to jest efekt odwrotny. Przekazano nam ją również poprzez krew – miłość do języka rosyjskiego.

„To jest anegdota. Nie muszę tu niczego wyjaśniać”

Wołodymyr Zełenski został również poproszony o skomentowanie doniesień o rzekomych planach Ukrainy dotyczących kontrofensywy w Donbasie i zbrojnego zajęcia Krymu, które są nagłaśniane przez rosyjską propagandę. Podczas trwającej od miesiąca wojny, rosyjskie media wykreowały już kilka scenariuszy „ataku ukraińskich sił zbrojnych” na terytoria tymczasowo okupowane przez Rosję, aby usprawiedliwić własną agresję. Podobne scenariusze przedstawiał też prezydent Białorusi.

– Nie było. Oczywiście nie było żadnych planów. Począwszy od 2019 roku, ponownie do prezydenta Putina, a następnie poprzez wszystkie te różne kanały (…) Mówiłem, że nie zamierzamy zbrojnie zająć naszych terytoriów. Chciałem dojść z wami do porozumienia – powiedział.

Dodał, że wszystkie doniesienia o planach Kijowa dotyczących zajęcia terytoriów, nad którymi nie sprawował on kontroli politycznej, są fałszywe. Ponadto, zdaniem ukraińskiego prezydenta, zawierają one wiele sprzeczności, tak jakby zostały stworzone przez ludzi, którzy nie mają wystarczającej wiedzy na temat ukraińskiego systemu politycznego. Poproszono go również o komentarz na temat doniesień o „biolaboratoriach”, w których „USA wspólnie z Ukrainą tworzyły broń biologiczną”.

– To jest anegdota. Nie muszę tu niczego wyjaśniać. Cóż, nie mamy. Może bardzo byśmy chcieli. Ale nie mamy. Żadnej broni jądrowej, żadnych chemicznych laboratoriów biologicznych, żadnej broni chemicznej. Nie ma czegoś takiego – powiedział.

„Zupełnie nie rozmawiamy o demilitaryzacji czy denazyfikacji”

Zapytany o wypowiedź prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana o rzekomym zbliżeniu wzajemnych stanowisk w sprawie sześciopunktowego planu – demilitaryzacji Ukrainy, nieprzystąpienia Kijowa do NATO, gwarancji bezpieczeństwa, „ochrony” języka rosyjskiego oraz statusu Donbasu i Krymu – Zełenski powiedział, że oświadczenie tureckiego prezydenta zostało przyjęte w Kijowie z niepokojem.

– Zupełnie nie rozmawiamy o demilitaryzacji czy denazyfikacji. Powiedziałem, że nasza grupa w ogóle nie usiądzie do stołu [negocjacji – Belsat.eu], jeśli będą mówić o jakiejkolwiek demilitaryzacji, denazyfikacji. Te rzeczy są dla mnie niezrozumiałe – powiedział Zełenski.

Zapewnił, że Rosja wykorzystała te żądania jako rodzaj publicznego ultimatum wobec strony ukraińskiej w pierwszych dniach wojny, kiedy Moskwa jeszcze wierzyła, że zajmie Kijów w ciągu kilku dni. Dodał, że zgodził się na pierwszą rundę rozmów w Mińsku, ponieważ zawsze był zwolennikiem negocjacji.

– Strona rosyjska czuje zwycięstwo w tym, że to spotkanie odbyło się na Białorusi. Że dodaje to Alaksandrowi Hryhorowiczowi Łukaszence pewnej podmiotowości. Jeśli uda nam się zakończyć wojnę, a Alaksander Hryhorowicz znów poczuje, że jest panem domu, proszę bardzo. Nie obchodzi mnie to – powiedział Zełenski.

Komentując proces negocjacji z Rosją Wołodymyr Zełenski powiedział, że prezydent Władimir Putin powinien spotkać się z nim „w jakimkolwiek miejscu na świecie”, poza Ukrainą, Rosją i Białorusią, jako krajami będącymi zaangażowanymi w konflikt.

– Ustalenia powinny być u nas z prezydentem Putinem. Gwaranci niczego nie będą podpisywać, jeśli w naszym kraju są wojska. Tak więc uważam, że wojnę można zakończyć szybko, a opóźnia to tylko Putin i jego otoczenie – powiedział Zełenski. Powinniśmy porozumiewać się z prezydentem Federacji Rosyjskiej, a żeby się porozumieć, musi on wyjść z miejsca, gdzie się znajduje i przyjść do mnie na spotkanie w jakimkolwiek miejscu na świecie – dodał.

Ponadto ukraiński prezydent powiedział, że celem strony ukraińskiej jest „maksymalne zmniejszenie liczby ofiar i skrócenie czasu trwania tej wojny”. Jego zdaniem, wojska rosyjskie powinny zostać wycofane na „terytoria kompromisu” – czyli tam, odkąd wszystko się zaczęło – i dopiero wtedy, jak powiedział, można mówić o problemie Donbasu.

PODCASTY I GALERIE