• Świat
  • 14 listopada, 2014 13:54

Ofensywa na Ukrainie raczej nie przed wiosną

Zagraniczni eksperci sądzą, że wielka ofensywa na separatystycznym wschodzie Ukrainy jest mało prawdopodobna przed wiosną. W rozmowie z AFP obecną sytuację nazywają "taktyką zastraszania" ze strony Moskwy i zwracają uwagę na niewystarczającą liczebność wojsk.

PAP
Ofensywa na Ukrainie raczej nie przed wiosną

Fot. PAP/EPA

Cytowany przez francuską agencję Philippe Migault z Instytutu Stosunków Międzynarodowych i Strategicznych (Iris), ocenia, że „nic nie wskazuje, by oba obozy miały inne intencje niż przeczekanie zimy w cieple (…)”.

„Jak wskazuje stuletnie już doświadczenie ten czas roku sprzyja zaszyciu się w okopach lub bunkrach, aby przygotować się do wznowienia operacji na wiosnę” – dodaje.

Według francuskiego badacza obserwowane ostatnio ruchy czołgów, ciężarówek i dział „nie są tak masywne jak się mówi” i obserwowane są po obu stronach konfliktu, co sugeruje cel obronny.

Także Natasha Kuhrt z londyńskiego King’s College wątpi, by doszło do otwartej wojny, oceniając, że obecna koncentracja sił stanowi „taktykę zastraszania” ze strony Moskwy. „To również sposób, by powiedzieć reszcie kraju, że trzymamy się twardego stanowiska” – dodaje.

Agencja cytuje również niezależnego rosyjskiego analityka wojskowego Pawła Felgenhauera, który twierdzi, że sytuacja panująca obecnie na wschodzie Ukrainy ma charakter „wojny pozycyjnej i wojny na wyczerpanie”. „Teoretycznie działania na większą skalę mogą zdarzyć się na początku roku, w styczniu lub lutym, ale wątpię, by doszło do tego zimą, raczej na wiosnę” – przekonuje.

Na inny wątek wskazuje rosyjski politolog Konstantin Kałaczew, który argumentuje, że „w interesie Rosji nie leży przejście z konfliktu na wpół zamrożonego do fazy gorącej”. „Celem Rosji jest uczynienie z separatystycznych republik ludowych, Donieckiej i Ługańskiej, autonomicznych skrawków Ukrainy, żeby ułatwić trzymanie tego kraju na smyczy” – uważa Kałaczew.

Według niego Rosja ma potrzebę utrzymywania obecności wojskowej na wschodzie Ukrainy, że hamować zapały separatystycznych przywódców, których Kałaczew nazywa „jastrzębiami gotowymi pójść dalej niż sam Putin”. „Szczęk szabli ma zniechęcić Ukrainę do prób odbicia tych terytoriów” – uważa politolog.

Wtóruje mu Philippe Migault, który ocenia, że „zamrożony konflikt jest w interesie separatystów i Rosjan” i „może potrwać całe dekady”.

W środę ONZ wyraziła „głębokie zaniepokojenie groźbą powrotu wojny totalnej” na wschodzie Ukrainy. Obecność rosyjskich konwojów wojskowych na wschodzie kraju potwierdza NATO. Obserwują je także obecni w tym regionie członkowie specjalnej misji monitoringowej Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE).

PODCASTY I GALERIE