Oblężenie Krakowa: Do miasta zjeżdzają pielgrzymi ŚDM

Od dzisiaj przez cały tydzień Kraków będzie żył w rytmie Światowych Dni Młodzieży. Według Komitetu Organizacyjnego swój udział w tym wydarzeniu potwierdziło 356 tys. 294 uczestników ze 187 krajów. Oprócz grup zarejestrowanych organizatorzy spodziewają się wielu osób, które na ŚDM przyjadą spontanicznie. Najwięcej na uroczystości z papieżem w Campusie Misericordiae w Brzegach, gdzie może być ok. 1,5 mln ludzi.

Joanna Bożerodska

Fot. Joanna Bożerodska

Od wczesnego ranka na Rynku Głównym w Krakowie i przyległych do niego uliczkach widać coraz więcej młodych ludzi z plecakami, którzy przybywają na Światowe Dni Młodzieży. Pielgrzymi przemierzają miasto i pozdrawiają siebie nawzajem, wiele osób siedzi w kawiarniach, na ławkach, skwerach. Na twarzach pielgrzymów widać zmęczenie po podróży, jednak towarzyszą im dobry nastrój i piosenka. Większość grup ma za sobą flagi, m. in. Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Włoch i Australii. W różnych częściach miasta pielgrzymom pomagają wolontariusze w niebieskich koszulkach.

Na przyjazd pielgrzymów przygotowują się także krakowskie restauracje – na części z nich znajdują się specjalne oznaczenia informujące o możliwości zrealizowania talonu żywieniowego przeznaczonego dla uczestników ŚDM. Na tablicach z menu wydzielono specjalne miejsce, w których pojawi się oferta dla pielgrzymów. Na rynku można również kupić pamiątki związane ŚDM, np. popularne i bardzo widoczne chorągiewki z logo imprezy.

Jedni przybywają, drudzy uciekają

Nie wszystkich cieszą Światowe Dni Młodzieży. Życie zwykłych mieszkańców Krakowa na kilka dni zamieni się w koszmar, o który wcale nie prosili. Władze miasta i pracodawcy radzą krakowianom, aby na te kilka dni opuścili miasto.

„Przez cały rok przygotowań towarzyszył nam chaos i niepokój. Studentom mówiono, by opuszczali akademiki, żeby oswobodzić miejsce pielgrzymom. Mieszkam przy samych Błoniach, dlatego nawet zakazano nam zostać na lato” – w rozmowie z zw.lt powiedziała Beata Kowalczuk, wilnianka studiująca w Krakowie.

„W bardzo krótkim czasie na większości przewidywanych tras pielgrzymów zostały zerwane asfalt, chodniki, zdemontowane słupy ze znakami i latarnie uliczne. W ciągu dwóch-trzech tygodni te ulice zostały wybudowane na nowo, łączyło się to jednak z wielkimi utrudnieniami dla mieszkańców. Organizatorzy ŚDM zaczęli również aktywnie ograniczać mieszkańców: kolosalne sceny w takich miejscach jak Błonie zaczęły zakłócać aktywny wypoczynek mieszkańców. Z każdym dniem zbliżającym nas do ŚDM Kraków zaczął nabierać coraz bardziej turystycznego charakteru, ale na szczęście tylko czasowo” – mówi Eugeniusz Jodeluk z Wilna.

Jednak poza powstałymi trudnościami jest i pozytywna strona zamieszania ŚDM – święto minie, a odnowiona infrastruktura miasta zostanie.

Zobacz Więcej
Zobacz Więcej