Obama zapewnia państwa GCC o wsparciu wobec zagrożenia ze strony Iranu

Prezydent Barack Obama zapewnił w czwartek o silnym zaangażowaniu USA na rzecz bezpieczeństwa państw Zatoki Perskiej, które obawiają się rosnącej roli Iranu. Jednocześnie usłyszał od nich poparcie dla prowadzonych rozmów ws. irańskiego programu nuklearnego.

PAP
Obama zapewnia państwa GCC o wsparciu wobec zagrożenia ze strony Iranu

Fot. PAP/EPA / MICHAEL REYNOLDS

Podczas szczytu w Camp David Obama zapewnił sześć państw członkowskich Rady Współpracy Zatoki Perskiej (GCC), które obawiają się, że nuklearne porozumienie USA z Teheranem umocni wpływy ich rywala na Bliskim Wschodzie – Iranu, że USA będą gotowe użyć siły wojskowej, by przyjść im z pomocą.

„Potwierdzam nasze żelazne zaangażowanie na rzecz bezpieczeństwa naszych partnerów w Zatoce Perskiej” – powiedział Obama na kończącej szczyt konferencji prasowej. Zapewnił, że „Stany Zjednoczone będą bronić swych sojuszników przed zewnętrznymi zagrożeniami” i „dlatego pogłębimy i rozszerzymy naszą dotychczasową współpracę”.

Tekst wspólnej deklaracji ze szczytu wprost mówi, że „USA i kraje członkowskie GCC sprzeciwiają się i będą współpracować w zwalczaniu destabilizującej działalności Iranu w regionie”. Zapowiedziano m.in. rozbudowanie, przy udziale USA, regionalnych zdolności państw GCC do obrony przed pociskami balistycznymi czy też innymi zagrożeniami ze strony Iranu. Uczestnicy szczytu zgodzili się na zorganizowanie wspólnych szkoleń i manewrów, a także na współpracę w zwalczaniu takich zagrożeń jak cyberterroryzm czy wojna hybrydowa. USA wyślą też do stolic państw GCC zespoły wojskowe, które będą uzgadniać sposoby skutecznego zwalczania terroryzmu.

Mimo tych deklaracji Obama podkreśli podczas konferencji prasowej, że celem współpracy wojskowej USA z krajami GCC nie może być „marginalizacja Iranu”.

Zwołując szczyt w Camp David, prezydent Obama próbował przekonać sojuszników USA w Zatoce Perskiej, że próba porozumienia między Waszyngtonem a Teheranem dotyczy, póki co, tylko kwestii programu nuklearnego i nie uderzy w interesy państw GCC. M.in. władze sunnickiej Arabii Saudyjskiej wyrażają obawy, że złagodzenie sankcji wobec Iranu, jakie USA obiecują w zamian za ograniczenie programu nuklearnego, da Teheranowi, państwu szyickiemu, miliardy dolarów, które mogłyby być wydane na dalszą destabilizację regionalną.

Obama odniósł pewien sukces, bo udało mu się przekonać kraje GCC do wspólnej deklaracji, w której uczestnicy szczytu wyrazili poparcie dla wysiłków tzw. grupy 5+1, która chce osiągnąć porozumienie z Iranem do 30 czerwca 2015 roku. Ma ono zagwarantować, że Iran nie rozwinie programu budowy broni jądrowej. „USA i kraje członkowskie GCC (…) uważają, że takie porozumienie będzie służyć bezpieczeństwu regionalnemu” – podkreślono we wspólnym oświadczeniu.

Obama zastrzegł, że negocjowane obecnie przez sześć mocarstw, w tym USA porozumienie ws. irańskiego programu nuklearnego „nie jest jeszcze w pełni skończone”, więc trudno mówić o jego akceptacji. „Ale to, co usłyszałem (od uczestników szczytu w Camp David) to, że jeśli uzgodnimy całościowe porozumienie, którego wdrażanie będzie podlegało weryfikacji, to będzie to w interesie regionu i całego świata”.

Jednocześnie przyznał, że nawet jeśli uda się uporać z problemem irańskiego programu nuklearnego, „to wciąż pozostaną inne kwestie destabilizującej działalności Iranu w regionie”. Dlatego obiecał krajom z Zatoki Perskiej wzmocnienie współpracy obronnej z USA.

Uczestnicy szczytu zgodzili się też na wspieranie umiarkowanej opozycji w Syrii, a także na podjęcie dalszych wysiłków na rzecz pokojowego rozwiązania, by jak najszybciej zakończyć wojnę w Syrii. Jak powiedział podczas konferencji prasowej Obama, w nowym rządzie w Damaszku nie ma miejsca dla obecnego prezydenta Syrii Baszara Asada.

W skład GCC wchodzi Arabia Saudyjska, Bahrajn, Katar, Kuwejt, Oman i Zjednoczone Emiraty Arabskie. Na szczycie w Camp David zabrakło jednak królów Arabii Saudyjskiej i Bahrajnu; oba kraje były reprezentowane na niższym szczeblu, co media interpretowały jako dowód pogorszenia relacji i konsekwencję wzrostu napięcia między światem arabskim i USA w związku z Iranem.

Obama nie odniósł się do tego na konferencji prasowej. Wręcz przeciwnie – podkreślił, że szczyt był sukcesem i początkiem nowej ery w relacjach między USA a sojusznikami z Zatoki Perskiej.

PODCASTY I GALERIE