• Świat
  • 22 sierpnia, 2021 11:07

Niemiecki dziennik: Moskwa za pomocą gazu wywiera presję na rządzie w Berlinie

W sobotnim wydaniu "Frankfurter Allgemeine Zeitung" ("FAZ") ukazał się artykuł Andreasa Mihma i Christiana Geinitza o powołaniu przez Niemcy pełnomocnika ds. przesyłu gazu przez Ukrainę. Autorzy wskazują, że do kraju płynie niepokojąco mało rosyjskiego gazu, a "zapełnienie europejskich magazynów Gazpromu jest bardzo niskie". "Obecny rozwój sytuacji budzi jednak sceptycyzm co do gotowości Rosji" – ocenili redaktorzy.

Niemiecki dziennik: Moskwa za pomocą gazu wywiera presję na rządzie w Berlinie

Zdjęcie ilustrujące. Fot. pr24.pl

Zdaniem zarówno polityków opozycji, jak i ekspertów ds. energetyki aktualny problem może stanowić próbę szantażu ze strony Kremla. Celem Moskwy miałoby być wywarcie presji na niemieckim rządzie, aby przyśpieszył pracę nad sprawą Nord Stream 2.

Czas – jak tłumaczy opisujący artykuł z „FAZ” portal dw.com – odgrywa w tej sytuacji istotną rolę, ponieważ wkrótce u władzy może stanąć koalicja krytycznie nastawiona do projektu. 

„Dla Zielonych jasne jest, że obecnie Moskwa za pomocą gazu wywiera presję” – podkreślili Mihm i Geinitz na łamach „FAZ” i przypomnieli, że kandydatka ugrupowania na kanclerza, Annalena Baerbock, jasno określiła swoje stanowisko w sprawie Nord Stream 2. Posłanka jest przeciwko projektowi z powodów związanych z polityką klimatyczną i geostrategii.

Z kolei należący do tej samej partii Oliver Krischer zwrócił uwagę na to, że „Gazprom ma udziały w jednej czwartej niemieckich magazynów”. Jego zdaniem fakt niepokojąco małego stopnia wypełnienia niemieckich magazynów, nie jest przypadkowy.

„Puste magazyny przyczyniły się do tego, że rząd tak mocno lobbował u prezydenta USA Bidena, aby złagodzić sankcje wobec Nord Stream 2. Przy zapełnionych do połowy magazynach i bez NS2 domy byłyby prawdopodobnie zimne najpóźniej w lutym” – powiedział gazecie wiceprzewodniczący klubu poselskiego Zielonych. Zdaniem polityka powinna powstać narodowa rezerwa gazu ziemnego lub należałoby zacząć wyznaczać firmom ustawowych wymogów odnośnie minimalnego napełnienia magazynów przed określonymi okresami.

Odpowiadając na zarzuty opozycji, rząd federalny zapewnia, że „nie dopatruje się w obecnej sytuacji ryzyka podaży, a o zapełnieniu magazynów decyduje rynek, przy czym ze względu na różnice cenowe między latem a zimą, niewiele zachęca teraz do magazynowania gazu”.

Gazprom zadeklarował, że w tym roku przez prawie ukończony Nord Stream 2 zostanie przesłane 5,6 mld m sześciennych gazu. Według cytowanej przez dziennik Kiersten Westphal, ekspertki ds. rynku gazu w niemieckiej Fundacji Polityka i Nauka, koniec procesu certyfikacji Nord Stream 2 nastąpi dopiero przed styczniem lub lutym 2022 r., stąd zapewnienia koncernu są „wątpliwe”. Według specjalistki – „pod tym względem Niemcy faktycznie mogą znaleźć się w trudnej sytuacji”, a zagrożenie gwałtownego wzrostu cen skroplonego gazu LNG jest realne. 

„Na rynku rodzi się pytanie, dlaczego Gazprom tłoczy obecnie tak mało gazu do Europy Środkowej i Zachodniej?” – piszą autorzy artykułu. „Trzy razy zmniejszono przepustowość gazociągu jamalskiego biegnącego przez Polskę do Niemiec – pod koniec lipca (z 81 mln do 49 mln m sześc. na dobę). Następnie 5 sierpnia do 34 mln i 11 sierpnia do 20 mln, czyli jednej czwartej normalnego poziomu. Kolejnych 1,6 mld m sześc. zabrakło z powodu prac konserwacyjnych na gazociągu Nord Stream 1. W efekcie, według ukraińskiego operatora sieci gazowej, brakuje prawie 2 mld m sześciennych” – zwracają uwagę dziennikarze. „Jednocześnie w 2021 roku odnotowano wysoki wzrost cen z powodu światowego ożywienia gospodarczego” – pisze dziennik. 

Zdaniem Kirstin Westphal rosyjskie interesy gospodarcze i polityczne są zbieżne. – W obecnej sytuacji Gazprom dostaje asa do ręki i może pokazać, że Nord Stream 2 jest potrzebny – zauważyła specjalistka. Jej zdanie podziela także Stefan Meister, ekspert Niemieckiego Towarzystwa Polityki Zagranicznej (DGAP). – W obliczu niemieckich wyborów i wycofania się Angeli Merkel jako gwaranta dokończenia gazociągu, także wobec Waszyngtonu, Gazprom chce wywrzeć presję i pokazać, że ma karty przetargowe – tłumaczył ekspert.

Z kolei główny analityk rynku gazu w Europie w serwisie informacyjnym ICIS, Tom Marzec-Manser, wyjaśniał, że „niskie przepływy gazu ziemnego wzdłuż gazociągu Jamał wskazują, iż wcześniejszy brak rezerwacji przepustowości przez Ukrainę miał tyle samo wspólnego z niezdolnością Gazpromu do realizacji dostaw, co z brakiem gotowości dostaw”.

„FAZ” przypomniał, że Gazprom zmniejszy rezerwacje mocy przesyłowych dla tranzytów na granicy z Ukrainą w wyniku czego, we wrześniu wolumen spadnie jeszcze bardziej. Nie jest to spowodowane jednak problemami z produkcją Gazpromu, ponieważ w tym roku jest ona o około jedną piątą wyższa niż średnia z ostatnich pięciu lat. „Inne rynki eksportowe są dobrze zaopatrzone” – podkreślają autorzy artykułu, a za przykład podają Turcję, która od stycznia do maja otrzymała trzykrotnie więcej gazu niż rok wcześniej. 

„To może zmienić panujące w Europie przeświadczenie, że gaz zawsze płynie i że magazyny gazu napełniane są latem, aby zimą uwalniać gaz. Nie dotyczy to bynajmniej magazynów należących do Gazprom Germania (przez Astorię), wypełnionych na poziomie 10 procent, podczas gdy wszystkie pozostałe zapełnione są średnio w 63 procentach” – ocenił Marzec-Manser. 

Według Stefana Meistera koncern nie dopuści się jednak do niedoborów dostaw najważniejszym dla siebie rynku. – To demonstracja tego, co jest możliwe, w połączeniu z czynnikami zewnętrznymi, które jeszcze bardziej zacieśniają podaż – ocenił obecną sytuację ekspert. 

PODCASTY I GALERIE