Niemcy robią zapasy z powodu wojny w Ukrainie. W sklepach dochodzi do incydentów

Obawy o problemy z zaopatrzeniem sklepów wywołane wojną na Ukrainie sprawiają, że Niemcy zaczynają wykupywać niektóre towary, z półek znikają m.in. olej i mąka. W supermarketach coraz częściej dochodzi do incydentów, a jeden z nich skończył się nawet interwencją policji - podaje gazeta "Bild am Sonntag".

polsatnews.pl
Niemcy robią zapasy z powodu wojny w Ukrainie. W sklepach dochodzi do incydentów

Fot. pinterest.com/sullair.com.au

W sklepach spożywczych pojawiają się napisy: „Tylko jedno opakowanie mąki na klienta. Dziękujemy za zrozumienie” – napisał „BamS”.

W supermarkecie w Aspergu pod Stuttgartem grupa dwóch kobiet i trzech mężczyzn chciała kupić 30 butelek oleju słonecznikowego, mimo że obecnie sprzedaje się tam jedną butelkę na osobę. „Kiedy zwróciłem na to uwagę klientom, zostałem obrażony przez mężczyzn z tej grupy” – mówił gazecie właściciel supermarketu, który obsługiwał wtedy kasę.

„Twierdzili, że przejechali 60 km. Grozili mi, że nie dożyję następnego dnia i że wszystko tu rozwalą” – dodał. Jak relacjonuje gazeta, „z pomocą szefowi sklepu przyszedł pracownik uzbrojony w wałek do ciasta. Jeden z agresywnych klientów wybiegł ze sklepu i wrócił z dużym kamieniem w ręku”. Zniknęli dopiero wtedy, gdy zorientowali się, że wezwano policję. Ta poinformowała, że prowadzi dochodzenie w sprawie gróźb.

„Czarny rynek” w internecie

W Bawarii w sklepie Rewe klienci chcieli za jednym razem kupić 500 kilogramów mąki i 150 litrów oleju rzepakowego. Kierownik sklepu, który nie dysponował takimi ilościami tych towarów, odmówił i został obrażony – informuje gazeta.

Centrum konsumenckie kraju związkowego Nadrenia Północna-Westfalia odkryło w Internecie nowy rodzaj „czarnego rynku” i ostrzegło przed wygórowanymi cenami. Na przykład sprzedawcy oferują olej kuchenny (do 15 euro za butelkę, kilka razy więcej niż normalna cena). Rekord można znaleźć na eBayu oferta butelki oleju słonecznikowego za 200 euro.

Z wielu miast napływają doniesienia, że pracownicy supermarketów są zastraszani z powodu braku lub racjonowania towarów takich jak olej, mąka, makaron, cukier czy papier toaletowy — pisze „BamS”.

W 2020 r. powodem robienia zapasów był strach przed koronawirusem, „obecnie są to głównie obawy o problemy z zaopatrzeniem wywołane wojną na Ukrainie” – zaznacza portal RND.

PODCASTY I GALERIE