• Świat
  • 5 listopada, 2016 13:28

Nie żyje łotewski Polonus Edward Fiskowicz

W poniedziałek zmarł w Rydze nestor Polonii Łotewskiej Edward Fiskowicz.

Tomasz Otocki
Nie żyje łotewski Polonus Edward Fiskowicz

Archiwum

Miał 93 lata. Swoim życiorysem zmarły mógłby obdzielić kilka osób. Urodził się w przedwojennej Łotwie, w czasie II wojny światowej walczył w Legionie Łotewskim, po wojnie jak wielu Polaków łotewskich represjonowany przez władze sowieckie został zesłany na Sybir, zaś po 1978 roku włączył się w reaktywację życia polonijnego u północnej sąsiadki Litwy. W ostatnim latach był honorowym przewodniczącym Klubu Kultury Polskiej „Polonez” działającego w Rydze.

Pokolenie Kolumbów

Marek Głuszko w rozmowie z portalem zw.lt nazwał Fiskowicza reprezentantem pokolenia „polsko-łotewskich Kolumbów”. Pan Edward urodził się w 1923 roku w Rzeżycy. Miał jednak związki rodzinne nie tylko z Łatgalią. Jego pradziadek pochodził z Małopolski, zaś prababcia z Wilna. Na Łotwie pojawili się tuż przed uzyskaniem przez ten kraj niepodległości w listopadzie 1918 roku. Do Łatgalii przyjechali za pracą. Mieli syna Józefa, który doczekał się sześciorga dzieci, w tym Leona, który w styczniu 1920 roku wyzwalał wraz z polskim wojskiem Łatgalię. Urodzony w 1923 roku z ojca Polaka i matki Rosjanki Edward Fiskowicz był z kolei synem innego potomka pana Józefa – Edwarda, artysty-stolarza, którego dziełem jest ołtarz w katedrze katolickiej w Jełgawie.

Przed wojną i w czasie wojny

W przedwojennej Łotwie istniała rozwinięta sieć polskiego szkolnictwa. Pan Edward chodził do polskiej szkoły, ukończył także Gimnazjum Polskie w Rzeżycy. Inklinacja młodego Polaka do kultury ujawniła się już w szkole, gdzie zbudował teatrzyk kukiełkowy, a także śpiewał w chórze i grał w teatrze. Angażował się w działalność sportową, był organizatorem zespołu piłki nożnej POŁ – Polskie Orlęta Łotwy.

Po rozpoczęciu sowieckiej okupacji Łotwy w 1940 roku Edward Fiskowicz pozostał w Łatgalii. Zaangażował się w działalność w Armii Krajowej. Miał za zadanie otrzymywać i rozdawać łotewskim Polakom ulotki podziemia z informacją o toku walki. Jeszcze wcześniej, jak wybuchła II wojna światowa, a na Łotwie pojawili się polscy oficerowie-uciekinierzy, rodzina Fiskowiczów pomagała im. Jednego oficera polskiego, Józefa Szczęsnego, przechowali u siebie w domu aż do końca wojny.

W 1943 roku Edward Fiskowicz trafił do Legionu Łotewskiego, w którym znaleźli się także łotewscy Polacy. W 1945 roku Sowieci wywieźli go na Sybir. Jednak i tam dały o sobie znać kulturalne zamiłowania Polaka z Rzeżycy. Założył orkiestrę „Simfo-Dżaz” z najlepszych muzykantów ze wszystkich obozów. Do Łotewskiej Socjalistycznej Republiki Sowieckiej powrócił dopiero w 1947 roku. Postanowił zaangażować się profesjonalnie w działalność kulturalną. Rozpoczął naukę w Łatgalskim Dramatycznym Teatrze Państwowym w rodzinnym mieście – był tam aktorem i śpiewakiem. W teatrze poznał swoją przyszłą żonę.

Działalność w stolicy Łotwy

W 1951 roku Edward Fiskowicz, obawiając się kolejnych sowieckich represji, opuszcza Łatgalię i wyjeżdża do Rygi. W stolicy Łotewskiej Socjalistycznej Republiki Sowieckiej pan Edward pracuje jako wychowawca w Ministerstwie Budownictwa. Organizuje kółka taneczne, wokalne, plastyczne, recytatorskie. Dorabia się nagród i medali. Uczestniczy w „Świętach Pieśni i Tańca”.
Po ukończeniu uczelni Fiskowicz pracuje w domach kultury jako muzykant, dyrygent chóru oraz kierownik artystyczny. W 1978 roku coś się jednak zmienia na Łotwie. Vanda Puķe i Bolesław Gołubiec zakładają przy jednym z zakładów Klub Przyjaźni Polsko-Radzieckiej „Polonez”. Po skasowaniu wszystkich organizacji polonijnych w 1940 roku, a także likwidacji polskiego szkolnictwa na Łotwie w 1948 r., jest to pierwsze miejsce, gdzie Polacy mogą się otwarcie spotykać.

Także po odzyskaniu przez Łotwę niepodległości w 1990 roku Edward Fiskowicz nie zaniechał działalności. Stanął na czele „Poloneza”, organizował imprezy literackie, muzyczne, w tym konkurs piosenki polskiej, występy na posiedzeniach lokalnych oddziałów reaktywowanego w 1990 roku Związku Polaków na Łotwie. Od Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pan Edward otrzymał odznakę „Zasłużony Dla Kultury Polskiej”, zaś od Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych wyróżnienie „Pro Memoria” za walkę w Armii Krajowej. Odznaczony został także Złotym Krzyżem Zasługi RP.

Wspomnienia o Edwardzie Fiskowiczu

Portal zw.lt zapytał kilka osób o to, w jaki sposób wspominają zmarłego Polaka. „Pana Edwarda Fiskowicza poznałem w 2009 r., kiedy to rozpocząłem pracę w polskiej ambasadzie. Przez prawie 5 lat pobytu w Rydze często miałem później okazję do spotkań i rozmów z panem Edwardem. Jego doświadczenia były dla mnie uosobieniem losów polskich na ziemi łotewskiej na przestrzeni ostatnich 100 lat” – mówi w rozmowie z zw.lt Marek Głuszko, były pracownik polskiej ambasady w Rydze. „Pan Edward był człowiekiem o niespożytej energii, nawet kiedy już przekazał prowadzenie Klubu „Polonez” młodszej generacji, zawsze interesował się żywo działalnością Klubu. Kochał młodzież – to dla niej przecież głównie zainicjował Konkurs Piosenki Polskiej na Łotwie pod patronatem Związku Polskich Autorów i Kompozytorów. Dbał o to, aby te „moje dzieciaczki”, jak się często o uczestnikach konkursu wyrażał, miały szanse na rozwój swoich artystycznych pasji i talentów. Bardzo leżały mu na sercu sprawy szkolnictwa polskiego w Rydze. Był także pan Edward człowiekiem o silnej osobowości, takim urodzonym liderem, który chętnie przewodził grupie i wyznaczał kierunki działań” – mówi Marek Głuszko.

Irēna Lieģeniece, autorka polskiej audycji „Nasz Głos” w Radiu Łotewskim, poznała Edwarda Fiskowicza w 1989 roku w klubie pracowników autotransportu, gdzie pracował jako kierownik artystyczny. „W Związku Polaków na Łotwie powstał chór polski, do którego zapisałam się, chór miał próby w klubie. Dyrygentem chóru była Ludmiła Parszuta. Edward Fiskowicz zapewniał nam salę. Był człowiekiem bardzo pracowitym, energicznym, miał dużo pomysłów, jak promować kulturę polską. Na żadnej imprezie Związku Polaków nie brakowało Edwarda Fiskowicza – był wszechobecny. Witał gości z Polski – gościnnym zespołom artystycznym wręczał na scenie bukiety kwiatów oraz dyplomy dziękczynne, pamiątkowe. Był widoczny i słyszalny” – mówi Irēna Lieģeniece.

On i pani Waleria byli wspaniałym ludźmi

„Był szkolnym kolegą mojej mamy. Był duszą naszego towarzystwa, zawsze uśmiechnięty, śpiewał, grał na akordeonie, na pianinie. Nigdy nie narzekał, a przecież żył zawsze bardzo biednie” – opowiada portalowi zw.lt Irena Bittner, działaczka turystyczna z Rygi. Na jubileusz 90 lat w 2013 roku pan Edward dał autorski koncert. „Ta para, on i jego żona Waleria, wyglądała prześlicznie. Pani Waleria w czerwonej sukni, a pan Edward w eleganckim garniturze. To, że dożył tak sędziwego wieku na pewno zawdzięczał swojej Walerii” – wspomina Irena Bittner. „W mojej pamięci na pewno pozostanie benefis pana Edwarda z okazji 80-lecia jego działalności artystycznej zorganizowany w sali koncertowej „Ave Sol” (dawnym kościele św. Piotra i Pawła) w grudniu 2012 r. Taki jubileusz może wydawać się mało możliwy, ale pan Edward taki był – od czasów szkolnych związany ze sceną. W pamięci pozostanie mi chociażby opowieść o zorganizowaniu przez pana Edwarda w łagrze na dalekiej Północy… orkiestry rozrywkowej złożonej ze znakomitych muzyków (bodajże nawet z moskiewskiej opery), którzy jako element niepewny politycznie dzielili z panem Fiskowiczem los zesłańców po 1945 r. Zatem nawet w takiej ekstremalnej sytuacji pan Edward nie rozstawał się ze sceną, a cała ta historia dobrze pokazuje także jego przywódczy charakter wodzireja. I jeszcze jedna rzecz na pewno pozostanie mi w pamięci: życzenia i powinszowania przesyłane przez pana Edwarda do pracowników ambasady z okazji świąt narodowych 3-go Maja i 11-go Listopada. Te kartki zachowałem jako pamiątkę po tym niezwykłym człowieku” – dodaje Marek Głuszko.

Dla pana Edwarda ważna była także religia katolicka, która w Rydze odróżnia Polaków od luterańskich Łotyszy i prawosławnych Rosjan. „Nie było niedzieli, aby nie przyszedł do kościoła Matki Boskiej Bolesnej na starówce ryskiej i żaden wieczorek bez jego uczestnictwa nie mógł się odbyć .Dla każdego znajdywał czas aby zadzwonić, pocieszyć, poinformować, co i gdzie zaplanowano. Jednym słowem – ostatni Mohikanin polskiej kultury na Łotwie…” – mówi Irena Bittner.

Jak twierdzą łotewscy Polacy w rozmowie z zw.lt Fiskowicz był konsekwentny i wytrwały w wykonaniu postawionych przed sobą zadań, konsekwentnie dążył do celu, nie oszczędzał prywatnego czasu, ofiarował go dla wspólnej sprawy zachowania polskości, promocji kultury polskiej, języka polskiego. W pewnym okresie, kiedy zabrakło nauczycieli z Polski, on sam prowadził grupę nauczania języka polskiego dla dorosłych. „O jego charakterze świadczy fakt, że mając 80 lat, będąc po kilku operacjach serca, nie opuszczał repetycji w zespole „Polonez” – wspomina Irena Bittner.

Ostatnie pożegnanie

Pogrzeb Edwarda Fiskowicza odbędzie się w sobotę 5 listopada 2016 r. o godz.13:30 na Nowym Cmentarzu w Bołderai (Bolderājas jaunie kapi). Mszę świętą poprowadzi ks. Marcin Woźniak. Spotkanie przy głównej bramie cmentarza. Dojazd do cmentarza autobusem nr. 36 z Zadźwinia.

PODCASTY I GALERIE