• Świat
  • 15 stycznia, 2015 6:00

Na Słowacji Polaków jest niewielu i nie garną się do działania

Polaków na Słowacji według działaczy polonijnych jest zaledwie 10 tysięcy, do tego niewielu z nich angażuje się w życie Polonii. Ci zrzeszeni pozostają aktywni, ale skarżą się na mały budżet, trudności administracyjne oraz kłopoty ze starzeniem się działaczy i znalezieniem następców.

PAP
Na Słowacji Polaków jest niewielu i nie garną się do działania

Fot. PAP/picture alliance / CHROMORANGE / Samot

Małgorzata Wojcieszyńska, wiceszefowa Klubu Polskiego–Stowarzyszenia Polaków i Ich Przyjaciół na Słowacji, tłumaczyła PAP, że jej szacunki dotyczące liczby Polaków w tym kraju obejmują też ludzi, którzy w ostatnich latach podjęli pracę na Słowacji. W tych 10 tysiącach są zarówno ci, którzy kultywują polskość, jak i ci, którzy „o nią nie dbają” – mówiła Wojcieszyńska, która jest też redaktor naczelną „Monitora Polonijnego”, czasopisma Polaków na Słowacji.

Tłumaczyła też, że drugie pokolenie, żyjące od początku na Słowacji, raczej się asymiluje. – Natomiast z młodymi ludźmi, którzy przyjeżdżają, jest różnie – zauważyła. – Mamy w naszych szeregach właśnie takich ludzi, ale wiem też, że są tacy, którzy nie szukają kontaktu.

Oficjalne dane podają dużo niższą liczbę Polaków na Słowacji. Według Urzędu Statystycznego Republiki Słowackiej (SzUSR) w 2008 r. mniejszość polska liczyła 4,6 tys. osób, czyli stanowiła zaledwie 0,1 proc. ludności kraju. Była ósmą pod względem liczebności – po Węgrach, Romach, Czechach, Rusinach Karpackich (tzw. Karpatorusinach), Ukraińcach i Niemcach.

Wiceprezes Wojcieszyńska przypomniała, że Klub Polski powstał „z potrzeby serca”, gdy po podziale Czechosłowacji pojawiła się możliwość zarejestrowania organizacji mniejszościowej. – Spotkali się ludzie, którzy emigrowali jeszcze w czasach komunizmu, w latach 70. i 80. XX wieku – powiedziała. Zazwyczaj była to tzw. emigracja sercowa – za mężem lub żoną.

Klub Polski działa w czterech regionach, główne siedziby ma w Bratysławie, Koszycach, Nitrze, Trenczynie i Dubnicy nad Wagiem. – W trzech do głosu bardziej dochodzą te starsze pokolenia, trudniej jest ze znalezieniem następców, szczególnie w Dubnicy nad Wagiem. Bratysława natomiast pozostaje „młoda” – wyjaśniła. – Bratysława w ogóle jest najprężniejsza i najmłodsza. W Dubnicy mamy bardzo aktywnego człowieka, który niestety jest już wiekowy i nie może znaleźć następcy. W pozostałych miastach są ludzie w sile wieku.

– Teraz oczywiście Klub się rozrósł – opowiadała. – W tym roku obchodził 20-lecie.

Wiceszefowa Klubu Polskiego podziela opinię, że po 20 latach powinna nastąpić wymiana pokoleniowa w strukturze organizacji, jednak młodzi ludzie nie zawsze chcą angażować się w działalność polonijną. – Teraz, jak rozmawiam z tymi ludźmi, deklarują, że najczęściej żyją w słowackim świecie, choć czują, że polski blues w nich gra – zauważyła. Ale jej zdaniem polskość to wciąż ich dodatkowy atut.

Wojcieszyńska zwróciła również uwagę na problemy z pozyskiwaniem funduszy na działalność Klubu Polskiego – zarówno od rządu w Bratysławie, jak i z Warszawy.

– W 2013 roku był problem ze słowackim rządem, od którego otrzymaliśmy dotację w wysokości 50 proc. tego, co było w roku 2012. W tym roku było już troszkę lepiej, gdyż przedstawiciele Polonii razem z reprezentantami innych mniejszości mogli sobie ustawić pewne widełki. Co prawda nie dostaliśmy tyle co dwa lata temu, ale na szczęście też nie tyle, co w ubiegłym roku” – zaznaczyła.

Jak przekłada się to na działalność organizacji przedstawiła na przykładzie wydawanego przez Klub Polski „Monitora Polonijnego”. – W zeszłym roku pieniędzy z dotacji od Słowaków wystarczyło na sześć numerów, w tym roku na dziewięć. Czyli już jest nieco lepiej – powiedziała.

Zauważyła jednak, że żaden projekt Klubu Polskiego nie otrzymał wsparcia ze strony Fundacji Pomocy Polakom na Wschodzie czy Stowarzyszenia Wspólnota Polska. – Mimo że pisaliśmy projekty jak co roku, nie dostaliśmy ani grosza – żaliła się. – Gdy pytałam we Wspólnocie Polskiej, dowiedziałam się, że w tym roku w ogóle ominęli Słowację.

Oprócz Klubu Polskiego na Słowacji działa jeszcze stowarzyszenie polonijne Polonus.

Jak powiedziała PAP jego prezes Katarzyna Bielik, organizacja ma pięć placówek w północnej części kraju, w regionie nie pokrywającym się z obszarem działalności Klubu Polskiego. W kilku miastach prowadzi działy polskie w bibliotekach miejskich, w Żylinie dodatkowo ma jeszcze szkółkę języka polskiego.

PODCASTY I GALERIE