• Świat
  • 4 sierpnia, 2014 9:13

Minister obrony Ukrainy: Armia zmierza do zwycięstwa

Ukraińskie siły rządowe odbijają z rąk prorosyjskich separatystów kolejne miejscowości na wschodzie kraju i wkrótce odniosą zwycięstwo - oświadczył minister obrony Ukrainy Wałerij Hełetej w wywiadzie dla BBC.

PAP
Minister obrony Ukrainy: Armia zmierza do zwycięstwa

Fot. PAP/EPA

Minister mówił o tym w sytuacji, gdy wojska rządowe są już na obrzeżach opanowanych w kwietniu przez rebeliantów Doniecka i Ługańska. Mieszkańcy tych miast gromadzą zapasy oczekując długiego oblężenia; większość ludzi śpi w piwnicach swoich domów. Są doniesienia o tym, że Ługańsk jest praktycznie otoczony, w mieście nie ma prądu i bieżącej wody, są kłopoty z łącznością telefoniczną i internetem.

Hełetej przyznał w wywiadzie zamieszczonym w nocy z niedzieli na poniedziałek na portalu BBC News, że zajęcie Doniecka i Ługańska nie będzie łatwe, ale – jak podkreślił – ukraińskie siły zwyciężą.

„Terytorium separatystów jest teraz 2,5-krotnie mniejsze niż cztery tygodnie temu” – zauważył szef resortu obrony Ukrainy. I dodał, że „około 65 miast i wsi zostało wyzwolonych przez ukraińskie wojsko w obwodzie donieckim i ługańskim”. „Nasze siły prowadzą obecnie fazę ofensywną (operacji), ale chcę, żeby świat zdawał też sobie sprawę, iż Rosja prowadzi działania odwetowe” – zaznaczył Hełetej.

Minister podkreślił, że w 100 procentach jest pewien zwycięstwa i Ukraina nie ma innego wyjścia, jak tylko kontynuować walkę.

„Ukraina jest jak płonący dom. Ukraińska armia wchodzi do płonącego domu, żeby ugasić pożar – powiedział Hełetej. – Jeśli go nie ugasimy, będzie w Kijowie, w Charkowie, wszędzie. Zwracamy się do każdego Ukraińca: weź wiadro wody i pomóż nam ugasić pożar”.

Szef ukraińskiego resortu obrony obwinił rebeliantów o utrudnianie międzynarodowym ekspertom dotarcia do miejsce katastrofy malezyjskiego samolotu pasażerskiego, który 17 lipca został zestrzelony nad wschodnią Ukrainą; w katastrofie zginęło prawie 300 osób.

Hełetej zapewnił, że w rejonie miejsca katastrofy, który obecnie kontrolowany jest przez separatystów, nie będą toczyły się walki, dopóki wszystkie szczątki ludzkie i dowody nie zostaną zabezpieczone. „Praktycznie nie byliśmy daleko od miejsca katastrofy, ale wycofaliśmy się z tego obszaru (…), żeby międzynarodowa misja mogła należycie pracować” – dodał minister.

PODCASTY I GALERIE