Świat
PAP

Łukaszenka: Za sprawą prywatnych handlarzy ginie przemysł lekki

Białoruski przemysł lekki praktycznie znika, m.in. dlatego, że jego produkcja jest mniej konkurencyjna niż towary sprowadzane na Białoruś z zagranicy przez prywatnych handlarzy – oświadczył we wtorek prezydent Alaksandr Łukaszenka według agencji BiełTA.

Łukaszenka: Za sprawą prywatnych handlarzy ginie przemysł lekki
Fot. FB/Šarūnas Mažeika

Prezydent spotkał się tego dnia w mińskim centrum handlowym Ekspobieł z prywatnymi handlarzami, z którymi rozmawiał m.in. o obowiązku certyfikacji towarów sprowadzanych z zagranicy. Wprowadzenie tego obowiązku od 1 marca 2015 r. wywołało sprzeciw handlarzy, którzy wskazują, że certyfikatu nie sposób uzyskać w Rosji, skąd przywożą towar. W efekcie wiceminister gospodarki Białorusi Dźmitry Krutoj zapewnił pod koniec lutego, że do czasu przyjęcia nowego dekretu organy kontrolne nie będą stosować żadnych sankcji wobec handlarzy.

„Co zrobić z tym, że praktycznie zalegalizowałem przemyt? – zapytał Łukaszenka handlarzy. – Nie macie certyfikatów jakości, nie prowadzicie przejrzystego biznesu”.

Podkreślił, że najbardziej niepokoi go to, że „jako państwo tracimy normalny, przejrzysty biznes i zabijamy własną produkcję”, co jest niedopuszczalne. „Zarówno państwowy, jak i prywatny biznes powinny być przejrzyste. Musimy stworzyć równe warunki dla wszystkich” – dodał.

Zapewnił przy tym, że od stycznia 2016 r. wszyscy przedsiębiorcy będą działać w równych warunkach i będą musieli mieć odpowiednie dokumenty. „Należy zmierzać do cywilizowanej postaci handlu. To nienormalne, gdy przywozimy towar bez dokumentów, w torbach” – uzupełnił.

Łukaszenka zwrócił też uwagę, że niedługo do Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej, którą Białoruś tworzy z Rosją, Kazachstanem i Armenią, przystąpi także Kirgistan, który zaleje Białoruś tanimi towarami chińskiej produkcji.

Przed spotkaniem Łukaszenki z przedsiębiorcami została zatrzymana korespondentka Radia Swaboda, która miała w centrum handlowym porozmawiać z handlarzami o tym, co ich najbardziej trapi.

Rozgłośnia zwraca przy tym uwagę, że spis uczestników spotkania z prezydentem ustalały jego administracja oraz władze miejskie i według przedsiębiorców nie dopuszczono do niego osób najaktywniej broniących interesów handlarzy.