• Świat
  • 17 października, 2014 14:19

Łukaszenka: Temu, co się dzieje na Ukrainie, winny jest Janukowycz

Tragicznym wydarzeniom rozgrywającym się na Ukrainie winien jest wyłącznie były prezydent tego kraju, Wiktor Janukowycz - oświadczył w piątek prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka na konferencji prasowej dla rosyjskich mediów.

PAP
Łukaszenka: Temu, co się dzieje na Ukrainie, winny jest Janukowycz

Wyraził przekonanie, że gdyby nie Rosja, dni samozwańczych republik na wschodzie Ukrainy byłyby policzone. Marcową aneksję Krymu uznał za niesłuszną, ale ocenił, że Ukraina sama dała do tego powód.

„Kto jest winien wydarzeń na Majdanie i wszystkiemu, co się później stało? Mój bardzo były dobry przyjaciel Janukowycz. Tylko on jest winien temu, co się wydarzyło na Ukrainie” – oświadczył białoruski prezydent.

Łukaszenka zaznaczył, że Janukowycz sam stworzył siłę, która go zniszczyła. „Przy Wiktorze Fiodorowiczu Jaunkowyczu został stworzony taki system kierowania krajem… Nie chcę go opisywać, ale wiem, że (był) system wymuszeń, łapówek i korupcji, którego ludzie po prostu nie mogli znieść” – powiedział.

Według Łukaszenki za Janukowycza utracono sterowalność krajem i „stracono wszystkie punkty orientacyjne”.

Dodał, że na Majdanie doszło do „antykonstytucyjnego przewrotu”, czyli obalenia Janukowycza. Łukaszenka zauważył przy tym, że to Janukowycz początkowo finansował skrajnie radykalne ugrupowanie Prawy Sektor, „dlatego że było ono jakoby przeciw Julii (Tymoszenko)”, byłej premier Ukrainy i przeciwniczki Janukowycza, która za jego rządów trafiła do więzienia. Prawy Sektor był bardzo aktywny podczas demonstracji i starć na Majdanie, walcząc po stronie uczestników rewolucji godności, jak nazywane są w Kijowie masowe wystąpienia trwające od listopada 2013 roku do lutego br.

Łukaszenka podkreślił jednak, że zawsze znajdował wspólny język z politykami, którzy dochodzili do władzy na Ukrainie, dając do zrozumienia, że ma dobry kontakt z prezydentem Petrem Poroszenką. „Cóż w tym złego? Co złego w tym, że rozmawiam z ukraińskimi politykami?” – zapytał. „Powinniśmy spokojnie podchodzić do tego, co się odbywa na Ukrainie. U nich zawsze wrzało przed wyborami, zwłaszcza parlamentarnymi” – zaznaczył.

Zdaniem Łukaszenki bez wsparcia Rosji samozwańcze republiki na wschodzie Ukrainy by nie przetrwały. „Gdyby nie Rosja, dni Donieckiej i Ługańskiej Republiki Ludowej byłyby dawno policzone. Rosja jest po prostu zmuszona chronić i wspierać te terytoria. Z różnych powodów, poczynając od własnego wizerunku, popularności i tak dalej, a kończąc na tym, że tam mieszkają bracia i Rosja nie może ich porzucić w biedzie” – oznajmił.

Uznał za niewłaściwe przyłączenie Krymu do Rosji, przypominając o memorandum budapeszteńskim z 1994 roku, w którym zagwarantowano poradzieckim państwom rezygnującym z broni jądrowej zachowanie integralności terytorialnej. Podkreślił jednak, że Ukraina sama dała powód do aneksji Krymu.

„Dlaczego skierowaliście ostrze swojej rewolucji przeciwko Rosjanom, zaczęliście zagrażać życiu tych ludzi? Chcieliście rozmieścić na Krymie oddziały NATO? Szukajcie powodu w sobie, a nie w Rosji. Daliście co najmniej powód do tego, żeby Rosja przyłączyła do siebie Krym” – oznajmił Łukaszenka.

Dodał, że stanowisko Białorusi w sprawie statusu Krymu było jednym z tematów jego niedawnych rozmów z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. „Kiedyś powstanie kwestia zajęcia stanowiska, ale sami zdecydujemy, jakie ono będzie” – oświadczył. Przypomniał, że Białoruś do tej pory nie uznała Abchazji i Osetii Południowej, dwóch separatystycznych regionów Gruzji, które ogłosiły niepodległość.

Według Łukaszenki Rosja nie dąży jednak do przyłączenia wschodnich republik Ukrainy. „Nie wierzę, że Rosja chce jeszcze oderwać wschodnią Ukrainę, choć niektórzy uważają, że to realne, tym bardziej że Ukraina praktycznie nie ma silnej armii” – powiedział.

Wyjaśnił, że Rosja już wzięła na siebie zobowiązania w sferze zapewniania odpowiedniego poziomu życia na Krymie. Zastrzegł przy tym, że nie wiadomo, jak się tam ułoży sytuacja. „Przed zimą tam będzie jeszcze trudniej” – zauważył.

Uznał za absurd sugestie, że Białoruś może w ślad za Ukrainą utracić część swojego terytorium. „Nawet nie dopuszczam do siebie myśli, że Rosja może zabrać część terytorium Białorusi. My też możemy przypomnieć, że kiedyś część obwodów smoleńskiego, briańskiego i pskowskiego były Białorusią, ale to nie znaczy, że będziemy wysuwać wobec nich roszczenia” – powiedział.

Białoruski prezydent zaznaczył też, że należy za wszelką cenę zakończyć działania bojowe na Ukrainie, a pokój w tym kraju można przywrócić tylko drogą rozmów. „Zwycięzców w tej wojnie nie może być” – podkreślił.

„Wiemy, kto realizuje tę strategię ciągłego chaosu, która jest teraz na świecie. W stosunki miedzy naszymi krajami starają się wbić klin z zewnątrz” – oświadczył Łukaszenka.

PODCASTY I GALERIE