Łukaszenka kusi nowego partnera, by obejść sankcje Zachodu i Rosję

Coraz trudniejsza sytuacja gospodarcza Białorusi i odczuwalne gospodarczo sankcje nałożone przez UE skłoniły prezydenta Alaksandra Łukaszenkę do podjęcia kolejnej próby zbliżenia z Kazachstanem. Dodatkowo powrócił znów problem zaopatrzenia Białorusi w surowce energetyczne, a więc temat, który już raz pod koniec 2019 r. zaktywizował Moskwę, gdy Nur-Sułtan wyraził gotowość zapewnienia Mińskowi dostaw ropy i gazu. Wówczas rozmowy utknęły, a w zasadzie stały się bezprzedmiotowe, na skutek ugodowej postawy Kremla.

wnp.pl
Łukaszenka kusi nowego partnera, by obejść sankcje Zachodu i Rosję

Alaksadr Łukaszenka. Fot. wnp.pl

Tym razem dwustronna umowa białorusko-kazaska wydaje się mieć większe szanse realizacji, ale zarazem oznacza to grę wbrew interesom Rosji. Czy dla Kazachstanu, którego relacje z Kremlem od pewnego czasu są pełne zawirowań i impasów, nie jest to jednak zbyt ryzykowne przedsięwzięcie?

Nowy plan Mińska na trudne czasy

Nałożenie przez kraje zachodnie sankcji na Białoruś, będące konsekwencją coraz wyraźniejszych skłonności prezydenta Łukaszenki do transformacji autorytarnego systemu władzy w totalitarny, spowodowały m.in. odcinanie dostaw surowców energetycznych z Rosji. Ta sytuacja, chociaż zapewne zaskoczyła Mińsk, to spotkała się z szybką reakcją władzy, która przećwiczyła już podobny scenariusz w 2019 r., gdy koncern Biełnaftachim importujący ropę z Rosji odkrył nagłe pogorszenie jej jakości i odmówił dalszego importu. Strona białoruska zażądała wówczas od Moskwy odszkodowania w wysokości 270 mln dol. na pokrycie kosztów awarii urządzeń przetwórczych rafinerii Mazyr. Rosyjski dostawca ropy, firma Transnieft, potwierdziła przypadkowe skażenie ropy, ale w białoruskich mediach pojawiła się spekulacja, że mogło to być działanie celowe.

Transnieft odrzucił roszczenia Mińska, jak również nie zgodził się na wyższą o 16,6 proc. opłatę z tytułu tranzytu surowca przez terytorium Białorusi. W konsekwencji od 1 stycznia 2020 r. Białoruś została pozbawiona dostaw ropy i zintensyfikowała rozmowy z Kazachstanem o długookresowej współpracy energetycznej. Ostatecznie jednak Transnieft zgodził się na obniżkę ceny dostaw o 10 dol. za baryłkę i rozmowy z Nur-Sułtan odłożono na czas nieokreślony.

Obecna sytuacja, choć niesie podobne skutki dla gospodarki energetycznej Białorusi, różni się jednak znacząco od tej sprzed półtora roku. Przede wszystkim wówczas przyczyną braku dostaw był konflikt między dostawcą a odbiorcą, a obecnie jest to efekt obaw Rosji o łamanie sankcji, którymi Zachód objął Białoruś. Jednym z kluczowych elementów obostrzeń jest całkowita blokada importu i eksportu ropy oraz produktów ropopochodnych z i na Białoruś. Stąd decyzja rosyjskich koncernów Tatnieft, Rosnieft i Surgutnieftegaz o wstrzymaniu dostaw ropy do białoruskiej rafinerii Naftan (5,5 mln baryłek miesięcznie). Blokada została wymuszona obawą o objęcie ich sankcjami, co przyniosłoby im straty w relacjach biznesowych z europejskimi partnerami.

Wysychający strumień ropy zaktywizował białoruskie władze w kierunku rozmów z Kazachstanem. 28 czerwca w Nur-Sułtan odbyło się spotkanie premierów Kazachstanu Askara Mamina i Białorusi Romana Gołowczenki. Zawarte między obu państwami porozumienie ma zapewnić dostawy surowców energetycznych dla białoruskich rafinerii, a w zamian Mińsk wyśle Kazachstanowi maszyny rolnicze, w tym traktory, przyczepy oraz ciężarówki o łącznej wartości 13 mln dol.

oprzez zbliżenie z Kazachstanem przywódca Białorusi ma zamiar zrealizować równolegle dwa cele. Pierwszym jest oczywiście doraźne ominięcie sankcji, drugim natomiast zmniejszenie uzależnienia energetycznego od Moskwy. Problem jest tu jednak taki sam, jak podczas poprzedniego kryzysu: system rurociągów między Kazachstanem a Białorusią przebiega przez terytorium Rosji i należy w całości do rosyjskich koncernów, zwyczajowo silnie powiązanych z Kremlem. W konsekwencji oznacza to, że realizacja białorusko-kazaskiego porozumienia zależy od przychylności Moskwy. Faktem jest, że w przypadku poprzedniego kryzysu, strona rosyjska nie zgłaszała zastrzeżeń do wykorzystania infrastruktury przesyłowej przez Kazachstan, być może mając pewność, że i tak kazaska ropa nie zastąpi rosyjskiej. Nie oznacza to jednak, że tym razem historia się powtórzy.

Kreml nie pozostanie obojętny

Ogłoszenie przez Zachód sankcji wobec reżimu prezydenta Łukaszenki spotkało się z natychmiastową i negatywną reakcją Kremla, który zapowiedział wsparcie dla władz w Mińsku. W istocie, jak to zostało wcześniej wspomniane, sprawa nie jest prosta, bowiem wiąże się z ewidentnym łamaniem sankcji. To, że Rosja oczywiście nie zamierza ich respektować nie oznacza, że może sobie pozwolić na ponoszenie dodatkowych strat, bowiem sama jest objęta sankcjami ograniczającymi swobodę działalności gospodarczej.

Dopuszczenie kazaskiej ropy do Białorusi może więc w krótkim okresie umożliwić przetrwanie wygodnej dla Rosji władzy w Mińsku i to bez ponoszenia ryzyka kolejnej kolizji z Zachodem, ale w dłuższej perspektywie może okazać się problemem. Przede wszystkim istnieje ryzyko definitywnego wyparcia rosyjskich firm petrochemicznych z Białorusi, a co za tym idzie, utraty jednego z narzędzi umożliwiających podporządkowywanie reżimu w Mińsku interesom Kremla. Uniezależnienie sąsiada od rosyjskiego surowca może też usztywnić stanowisko prezydenta Łukaszenki w kwestii wyższych opłat za tranzyt rosyjskiej ropy rurociągiem Przyjaźń, który biegnie przez terytorium Białorusi. Jednocześnie silne związki między krajami leżącymi w strefie wpływów Moskwy, oparte na strategicznych surowcach i bez udziału Rosji stanowiłyby niebezpieczny precedens, zwłaszcza że mowa jest o państwach „wejściowych” do Europy i do Azji Centralnej.

Ryzykowna gra Kazachstanu

O ile w przypadku Białorusi przedmiotowe porozumienie jest przysłowiowym „być albo nie być”, o tyle problemem jest wykazanie jego korzyści dla Kazachstanu. Trudno mówić o opłacalności biznesowej przedsięwzięcia, bowiem Białoruś oczekuje bezcłowych dostaw, na dotychczasowych zasadach, obowiązujących import z Rosji i oczywiście w podobnej lub niższej cenie. A do kosztów przesyłu trzeba jeszcze dodać opłatę za korzystanie z rosyjskich rurociągów. Trudno się więc dziwić, że rozmowy toczą się z długimi przerwami od kilku lat i dopiero obecna sytuacja zdaje się przybliżać je do finału.

Poza nikłą korzyścią biznesową, Kazachstan staje wobec faktu łamania sankcji unijnych i amerykańskich. W pierwszym przypadku negatywne skutki takich działań są w zasadzie żadne dla strony kazaskiej, bowiem firmy petrochemiczne z tego kraju nie są partnerami biznesowymi na obszarze UE i nie muszą obawiać się utraty europejskiego rynku zbytu. Jednak w drugim przypadku konsekwencje mogą być znacznie poważniejsze, bowiem Amerykanie nie ograniczają rozszerzenia sankcji tylko na firmy je łamiące, ale podejmują kroki, które mogą uderzyć w całą gospodarkę kraju, m.in. w postaci blokady inwestycji zachodnich czy zamrożenia aktywów w amerykańskich bankach.

Z drugiej strony, amerykański ambasador w Nur-Sułtan podkreślał dążenie Waszyngtonu do podtrzymania dobrych relacji z Kazachstanem, włącznie z podjęciem działań łagodzących negatywne dla kazaskiej gospodarki skutki rozszerzenia sankcji na Rosję. Nie jest to jednak równoznaczne z odwracaniem wzroku od nieskrywanego łamania nałożonych na Białoruś sankcji.

Innym negatywnym aspektem interesów z Białorusią jest skaza na wizerunku Kazachstanu w Europie, który przez lata znacząco się poprawił, co skutkuje napływem zagranicznych inwestycji. Trudno oszacować, jak bardzo porozumienie z reżimem Łukaszenki wpłynie na wysokość inwestycji, zwłaszcza tych o strategicznym znaczeniu i silnie medialnych, związanych z transformacją w „zieloną gospodarkę”. Jedno jest pewne – wspieranie Mińska na pewno nie poprawi marki Kazachstanu w krajach zachodnich, a ewentualne spowolnienie napływu inwestycji będzie odroczone w czasie.

Nie bez znaczenia jest również potencjalne pogorszenie stosunków z Rosją, z którą Kazachstan ma i tak dość chłodne relacje. Złożyła się na to jawna i coraz ostrzejsza krytyka Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej, która miała stać się strefą dynamicznego przyspieszenia rozwoju gospodarczego, a póki co przyniosła Kazachstanowi straty i problemy, ze względu na podniesienie ceł na produkty i surowce importowane z państw trzecich (głównie z Chin).

Niezadowolenie Nur-Sułtan wzbudza też ślimaczący się proces budowy jednolitego rynku na wzór funkcjonującego w UE, którego Rosja bardzo się obawia. Ponadto w Moskwie bardzo źle zostało odebrane jednoznaczne odrzucenie przez Kazachstan propozycji sankcji odwetowych wobec Zachodu za ich nałożenie na Rosję i Białoruś. Minister spraw zagranicznych Kazachstanu stwierdził, że nie ma zgody na „polityzację” bloku gospodarczego. W tej atmosferze porozumienie z Mińskiem może więc zostać odczytane na Kremlu jako kolejny przejaw niechęci władz kazaskich wobec Rosji i zaognić i tak już niełatwe relacje między dwoma najważniejszymi członkami EaUG i OUBZ.

PODCASTY I GALERIE