• Świat
  • 8 sierpnia, 2015 17:52

Kurdowie protestowali w Brukseli przeciwko tureckim atakom

Ok. 200 osób demonstrowało w sobotę w Brukseli, aby zaprotestować przeciw atakom tureckich sił na bojowników z Partii Pracujących Kurdystanu (PKK) i uczcić ofiary lipcowego zamachu w mieście Suruc, który rozpętał najnowszą spiralę przemocy.

PAP
Kurdowie protestowali w Brukseli przeciwko tureckim atakom

Fot. PAP/EPA

Zebrani, którzy przynieśli kurdyjskie flagi i podobizny przebywającego w więzieniu od 1999 roku przywódcy PKK Abdullaha Ocalana, skandowali: „Nie dla wojny”, „Europo, gdzie jesteś? Turcja nas zabija”.

Demonstracja odbyła się na apel m.in. politycznego skrzydła PKK – Ludowego Kongresu Kurdystanu. Zgromadzeni złożyli hołd 32 ofiarom zamachu w Suruc, niedaleko granicy z Syrią, z 20 lipca; w ataku, przypisywanym Państwu Islamskiemu, zginęli prokurdyjscy działacze.

PKK, uznawana za organizację terrorystyczną przez UE i USA, w reakcji przypuściła ataki na członków tureckich sił bezpieczeństwa, których oskarżała o niezapewnienie ochrony mieszkańcom.

Podjęte przez turecką armię bombardowania skoncentrowały się głównie na celach PKK na północy Iraku, ale także niektórych pozycjach dżihadystów z Państwa Islamskiego na północy Syrii.

Przywódca Kongresu Zubeyir Aydar oskarżył „tureckie państwo i (prezydenta) Recepa Tayyipa Erdogana” o złamanie rozejmu z Kurdami i procesu pokojowego obowiązującego od 2013 roku.

„Europa i belgijskie władze powinny zwrócić uwagę na to, że Turcja udaje walkę z IS, podczas gdy w rzeczywistości to wojna prowadzona przeciwko Kurdom” – podkreślił Munir Ibrahim pochodzący z Al-Kamiszli, kurdyjskiej wioski w Syrii przy granicy z Turcją.

Od rozpoczęcia 22 lipca przez PKK ataków zginęło w nich co najmniej 17 funkcjonariuszy tureckich sił bezpieczeństwa, a kilkudziesięciu zostało rannych. Z kolei w tureckich nalotach w północnym Iraku zginęło co najmniej 260 kurdyjskich rebeliantów, a blisko 400 zostało rannych – wynika z oficjalnych danych tureckich.

PODCASTY I GALERIE