• Świat
  • 16 września, 2015 8:09

Kryzys imigracyjny: W czwartek decyzja Tuska ws. szczytu UE

Donald Tusk zapowiedział, że w czwartek podejmie decyzję ws. ewentualnego zwołania unijnego szczytu związanego z kryzysem migracyjnym. Kolejne spotkanie ministrów spraw wewnętrznych ws. podziału uchodźców między kraje UE odbędzie się 22 bm.

PAP
Kryzys imigracyjny: W czwartek decyzja Tuska ws. szczytu UE

Fot. PAP / Wiktor Dąbkowski

Przed podjęciem decyzji ws. szczytu UE Tusk chce przeprowadzić konsultacje. O zwołanie takiego szczytu zaapelowali kanclerze Niemiec i Austrii, Angela Merkel i Werner Faymann, a także premier Słowacji Robert Fico. Do Tuska ws. szczytu apelował również szef liberałów w Parlamencie Europejskim Guy Verhofstadt.

Merkel podkreśliła, że rozwiązaniem kryzysu migracyjnego musi się zająć cała Unia. Argumentowała, że Niemcy, Austria i Szwecja nie są w stanie wziąć na siebie całego ciężaru związanego z obecnym napływem uchodźców. Faymann ostrzegł, że kryzys migracyjny „może zagrozić UE jako projektowi”. Fico powtórzył, że Bratysława nie zgodzi się na obowiązkowe kwoty imigrantów dla krajów UE.

Luksemburska prezydencja Unii poinformowała, że kolejne spotkanie ministrów spraw wewnętrznych w sprawie podziału między kraje UE 120 tysięcy uchodźców odbędzie się 22 września w Brukseli. Luksemburski minister odpowiedzialny za sprawy migracji Jean Asselborn ma kontynuować konsultacje z krajami UE, by doprowadzić do porozumienia.

W poniedziałek na spotkaniu w Brukseli ministrowie spraw wewnętrznych państw unijnych nie zdołali osiągnąć konsensusu w sprawie zasad podziału uchodźców. Komisja Europejska proponowała, by podział oparty był na ustalonych z góry kwotach, czemu przeciwne są państwa Grupy Wyszehradzkiej, w tym Polska.

Z powodu kryzysu imigracyjnego Węgry ogłosiły stan kryzysowy w dwóch komitatach przy granicy z Serbią. Oznacza to większe uprawnienia dla policji i innych służb. Strefa graniczna w dwóch województwach zostaje poszerzona z 10 do 60 metrów; powstają dwie strefy tranzytowe, w których w ciągu kilku godzin mają być rozpatrywane wnioski azylowe. Ci, którzy nie złożą wniosku o azyl, natychmiast będą odsyłani do Serbii. Węgierski parlament ma w przyszłym tygodniu zdecydować, czy armia może w kryzysowej sytuacji wspomóc straż graniczną.

Na Węgrzech o północy z poniedziałku na wtorek weszły w życie nowe przepisy, które przewidują m.in. do trzech lat więzienia dla osób nielegalnie przekraczających granicę oraz do pięciu, jeśli osoba ta jest uzbrojona lub niszczy graniczne ogrodzenie. Zwiększono również kary dla przemytników ludzi. Na podstawie tych przepisów zatrzymano już do wtorku po południu ponad 170 osób pod zarzutem nielegalnego przekroczenia granicy.

Doradca premiera Węgier Viktora Orbana ds. bezpieczeństwa Gyoergi Bakondi poinformował, że we wtorek władze węgierskie rozpatrzyły 16 wniosków o azyl i wszystkie odrzuciły. Kolejne 32 wnioski są rozpatrywane.

Setki migrantów napierały we wtorek na metalową barierę ustawioną przez węgierską policję na głównej autostradzie łączącej Węgry z Serbią, a ok. 150 osób ogłosiło strajk głodowy. Ok. 1,5 tys. osób czeka tam na przejście na terytorium Węgier.

Szef serbskiej dyplomacji Ivica Daczić oświadczył, że odsyłanie migrantów z Węgier z powrotem do Serbii, podczas gdy z kierunku Macedonii i Grecji napływają kolejni, jest nie do zaakceptowania. W ten sposób odpowiedział na zamknięcie granicy z Serbią przez Węgry.

Międzynarodowa Organizacja ds. Migracji (IOM) oceniła, że działania władz Węgier wobec migrantów przekraczających południową granicę „wyglądają jak” naruszenie zobowiązań kraju w ramach zasad ONZ i UE dotyczących uchodźców i udzielania azylu. Węgry muszą pozwolić ludziom na ubieganie się o azyl oraz zapewnić im infrastrukturę odpowiadającą ich sytuacji – podkreśliła szefowa węgierskiego oddziału IOM Magdalena Majkowska-Tomkin.

W Czechach od niedzieli wieczorem, kiedy wzmocniono tam środki bezpieczeństwa, w pobliżu granicy z Austrią zatrzymano 81 uchodźców. 200 czeskich policjantów monitoruje sytuację w pasie wzdłuż granicy czesko-austriackiej oraz przeprowadza wyrywkowe kontrole.

W związku z kryzysem imigracyjnym kontrole graniczne przywraca Austria. Austriacka minister spraw wewnętrznych Johanna Mikl-Leitner oficjalnie poinformowała o tym unijnego komisarza ds. migracji Dimitrisa Awramopulosa. Kontrole mają być skoncentrowane na granicach z Węgrami, Włochami, Słowenią i Słowacją.

Mikl-Leitner podkreśliła, że Austria chce elastycznie reagować na napływ migrantów i na przemyt ludzi. Zapewniła, że intensywność kontroli granicznych będzie uzależniona od wymogów bezpieczeństwa. Zaakcentowała w piśmie do Awramopulosa, wskazując na ustawodawstwo Unii, że „azylanci muszą pogodzić się z tym, iż nie mogą sobie wybierać kraju członkowskiego UE, w którym zapewniona zostanie im ochrona”. Wyraziła też przekonanie, że jednolite unijne ramy prawne mogą funkcjonować tylko pod warunkiem, iż wszystkie państwa solidarnie wezmą na siebie wspólną odpowiedzialność.

Szef bułgarskiej dyplomacji Daniel Mitow potwierdził zgodę władz na przyjęcie określonej przez KE liczby uchodźców, lecz kategorycznie odrzucił możliwość utworzenia na terytorium Bułgarii punktu przyjmowania i rejestracji uchodźców (hotspot). Sofia stoi na stanowisku, że takie ośrodki powinny znajdować się w krajach sąsiadujących z rejonami konfliktów.

Komisja Europejska zapewniła we wtorek, że nie rozważa obcinania funduszy strukturalnych państwom unijnym, które przeciwstawiają się rozdzielaniu migrantów. Takie rozwiązanie sugerował szef MSW Niemiec Thomas de Maiziere.

Premier Ewa Kopacz podkreśliła w Białymstoku po wyjazdowym posiedzeniu rządu, że Polska przyjmie „uchodźców, nie imigrantów, tylu, na ilu nas stać: ani jednego więcej, ani jednego mniej”. Zaakcentowała, że solidarność trzeba godzić z możliwościami i bezpieczeństwem Polski.

Prezydent Andrzej Duda powiedział podczas poniedziałkowego spotkania z mediami polonijnymi w Londynie, że nie zgadza się, „aby nam z Europy, w tak zwanym systemie kwotowym, przysyłano imigrantów”. Zaznaczył, że w tej kwestii popiera stanowisko rządu.

We wtorek problem uchodźców był jednym z tematów rozmowy Andrzeja Dudy z premierem W. Brytanii Davidem Cameronem. „Zgodziliśmy się, że trzeba przede wszystkim zwalczać przyczyny tego, co powoduje, że ci ludzie zmierzają do Europy” – powiedział prezydent.

W USA jeden z głównych przeciwników przyjmowania przez ten kraj migrantów z Syrii, republikański kongresmen Peter King, oświadczył, że państwa Bliskiego Wschodu mają „więcej miejsca” na przyjęcie fali migrantów z ogarniętych wojnami i trapionych kryzysami państw Azji i Afryki. Uznał, że USA podejmują duże ryzyko, godząc się na przyjęcie 10 tys. uchodźców z Syrii, co zapowiedziała w zeszłym tygodniu administracja prezydenta Baracka Obamy.

PODCASTY I GALERIE