• Świat
  • 24 sierpnia, 2021 16:23

Krymska Platforma: Zachód przypomina sobie o Krymie

Krymska Platforma, której pierwszy szczyt odbył się dziś w Kijowie przypomniała światu o aneksji półwyspu przez Rosję w 2014 roku. Temat ten jest znacznie rzadziej poruszany niż wsparcie Moskwy dla separatystów w Zagłębiu Donieckim.

Krymska Platforma: Zachód przypomina sobie o Krymie

Uczestnicy Krymskiej Platformy, zdj.: president.gov.ua

O Krymie mówi się ostatnio jedynie w kontekście militaryzacji półwyspu, czy też agresywnych działań Rosji w basenie Morza Czarnego. Na linii rozgraniczającej półwysep i kontynentalną Ukrainę nie giną żołnierze, nie dochodzi do ostrzałów, stąd można odnieść wrażenie, że Zachód przeszedł z obecną sytuacją do porządku dziennego, a wspólnota międzynarodowa pogodziła się z utratą półwyspu przez Ukrainę. Dzisiejsze spotkanie w Kijowie, w którym wzięło udział 46 delegacji, wśród nich 14 przywódców (10 prezydentów i czworo premierów), a także ministrowie spraw zagranicznych, obrony oraz przedstawiciele NATO i Unii Europejskiej, pokazało, że jest jednak inaczej. Wołodymyr Zełenski organizując szczyt powiedział „sprawdzam”, w ten sposób orientując się, kto jest z Kijowem, a kto z Rosją. Wyszło na to, że większość krajów Zachodu stoi po stronie Ukrainy. Przynajmniej na poziomie deklaracji.

Uczestnicy Krymskiej Platformy zebrali się pod hasłem: „Krym to Ukraina, jesteśmy silniejsi razem” napisanym po ukraińsku, angielsku i krymskotatarsku. Szczyt rozpoczął się od wykonania piosenki „1944” pochodzącej z półwyspu Dżamali. Utwór opowiadający o deportacji Krymskich Tatarów pod koniec II wojny światowej wygrał Eurowizję w 2016 roku.

Wołodymyr Zełenski otwierając ten największy w historii Ukrainy szczyt podkreślił, że Kijów sam nigdy nie będzie w stanie doprowadzić do powrotu kontroli nad Krymem.

– Potrzebne nam jest zdecydowane wsparcie na międzynarodowym poziomie – mówił prezydent.

Jego zdaniem, jest to dopiero początek drogi.

– Nasze wspólne działania mają zmusić Rosję, aby usiadła za stół negocjacji na temat powrotu naszego półwyspu – podkreślił.

Wołodymyr Zełenski mówił też o tym, co Kijów zrobił dla integracji Krymu, przypomniał o przyjętej w tym roku strategii deokupacji półwyspu. Jednym z jej założeń jest właśnie wsparcie tych wysiłków przez wspólnotę międzynarodową.

I to wsparcie w czasie dzisiejszego szczytu Kijów otrzymał. Niemal każdy zaczynał swój występ od słów: „Krym to Ukraina”. Prezydent Andrzej Duda zapewnił, że Warszawa nie zgodzi się na inną narrację.

– Nikt z nas nie będzie obojętny wobec niszczenia integralności terytorialnej Ukrainy, nie będziemy też obojętnie obserwować wielkich ludzkich tragedii, jakie dzieją się na Krymie – podkreślił.

Zwrócił przy tym uwagę, że konieczne są konkretne działania. Zapewnił, że Polska będzie aktywnym uczestnikiem Platformy Krymskiej.

Przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel podkreślił, ze kwestia Krymu musi znajdować się na jednym z pierwszych miejsc w porządku dziennym wspólnoty międzynarodowej.

– Jestem tu po to, żeby potwierdzić niezmienne stanowisko Unii Europejskiej: nie uznajemy niezgodnej z prawem aneksji Krymu przez Rosję. Będziemy kontynuować tę politykę – dodał.

Zwrócił uwagę na to, że Moskwa militaryzuje półwysep.

Prezydent Litwy Gitanas Nauseda dodał, że Rosja nie może liczyć na zmianę polityki wspólnoty międzynarodowej.

– Nie będzie zniesienia sankcji dopóki nie będzie przywrócona jedność terytorialna Ukrainy – dodał.

Lider Krymskich Tatarów Mustafa Dżemilew przypomniał, że półwysep znów znalazł się pod okupacją, „która często jest gorsza od radzieckiej”. Krym opuściło 30 tysięcy Tatarów Krymskich. Na ich miejsce przyjeżdżają Rosjanie. Polityk przypomniał też rosyjskie działania w Mołdawii i Gruzji, a także prześladowania polityczne w samej Rosji.

– Jeżeli zostanie bezkarnie przejęte terytorium jednego kraju, to żadne państwo nie będzie się czuło bezpiecznie.

Wyraził nadzieję, że światowa wspólnota doprowadzi do tego, że będzie „rządziło prawo, a nie brutalna siła”.

Według przeprowadzonego w sierpniu sondażu przez Fundację Demokratyczne Inicjatywy, 44 procent Ukraińców uważa, że powrót Krymu do składu Ukrainy jest mało prawdopodobny. 43 procent wierzy, że jest możliwe. W porównaniu z 2016 rokiem ta ostatnia grupa zmniejsza się liczebnie, a rośnie pierwsza. W ciągu 5 lat aż o 11 punktów procentowych. Jednocześnie niemal 2/3 badanych uważa, że Krym powinien należeć do Ukrainy, 6 procent oddałoby go Rosji, 10 procent jest zdania, że powinien to być „niezależny twór państwowy”.

Władze w Kijowie kierują się właśnie tym, jak być powinno, a nie jakie rozwiązanie jest uznawane za najbardziej prawdopodobne. W podpisanej przez uczestników spotkania deklaracji po raz pierwszy oficjalnie uznano Rosję za państwo okupacyjne. Mieści ona też zobowiązanie do wprowadzenia kolejnych sankcji w przypadku dalszej eskalacji, a także zwiększenie bezpieczeństwa na Morzu Czarnym.

Wołodymyr Zełenski podkreślał po spotkaniu, że najważniejsze jest to, że udało się zorganizować szczyt mimo wielkich wysiłków „trzeciej strony”, zapewne miał tu na myśli Moskwę, która starała się zmarginalizować wydarzenie.

– Rosja tak komentowała organizację Krymskiej Platformy, że można było odnieść wrażenie, że jest jej uczestnikiem – mówił prezydent.

PODCASTY I GALERIE