• Świat
  • 11 lutego, 2015 10:34

Komorowski: Polska nie jest bezpośrednio zagrożona

Prezydent Bronisław Komorowski przyznał, że w związku z konfliktem rosyjsko-ukraińskim "idą czasy niebezpieczne", ale nie powinniśmy się czuć bezpośrednio zagrożeni.

PAP
Komorowski: Polska nie jest bezpośrednio zagrożona

Fot. PAP

Komorowski we wtorkowym wywiadzie dla Polsatu News przyznał, że w związku konfliktem na wschodzie naszego sąsiada pogorszyło się „środowisko bezpieczeństwa i idą czasy niebezpieczne”. „Co nie znaczy, że powinniśmy się czuć bezpośrednio zagrożeni” – dodał.

„Region jest zagrożony, stabilność świata jest zagrożona, wojna jest w bezpośrednim sąsiedztwie Polski – już po drugiej stronie Ukrainy; więc bez histerii, bez jakichś nerwowych reakcji, ale musimy stawiać konsekwentnie na wzmacnianie Ukrainy, musimy stawiać na wzmacnianie spoistości Sojuszu Północnoatlantyckiego, bo to jest nasz najważniejszy gwarant bezpieczeństwa” – powiedział w wywiadzie Komorowski.

„Musimy stawiać na własne siły zbrojne, na modernizację tych sił i umocnienie, polskiego systemu obronnego, który jest cząstką NATO. Powinniśmy też stawiać na wzmocnienie integracji europejskiej, bo to są dodatkowe elementy wzmacniające nasze bezpieczeństwo, szczególnie ekonomiczne” – mówił prezydent.

W jego ocenie to są fundamenty polskiej niepodległości i polskiego bezpieczeństwa.

Nawiązując do kampanii prezydenckiej podkreślił, że warto, by nie tylko urzędujący prezydent, ale i kandydaci mieli w tych sprawach, które są prerogatywami prezydenta, „coś więcej do powiedzenia i do zaoferowania, bo tu są rzeczywiście potrzebne i wiedza i doświadczenie i kompetencje”.

„To są czasy niebezpieczne, czasy trudne, które wymagają tego, żeby się nie uczyć tego od początku, tylko po prostu dysponować wiedzą, doświadczeniem oraz pewną odwagą, w zakresie kształtowania polskich celów (…) bezpieczeństwa i obrony” – ocenił szef państwa.

W kontekście rozmów na rzecz rozwiązania konfliktu rosyjsko-ukraińskiego i nieobecności Polski Komorowski podkreślił, że Ukraina miała prawo do wyboru, kto ma być uczestnikiem rozmów i działań. Taka decyzja została podjęta – wybrano Rosję, Francję i Niemcy i Ukrainę, nie ma w tym formacie Polski, nie ma też innych krajów – zaznaczył. „Co nie znaczy, że nie wpływamy na bieg spraw” – dodał.

„Polska, jeśli się pojawi nowa okoliczność, nowe możliwości i nowe potrzeby Ukrainy, oczywiście powinna była być gotowa do wejścia – także jako uczestnik – w tego typu rozmowy. Ale nie uważam, aby Polsce do twarzy było z takim domaganiem się, że my, a nie np. Francja, czy Niemcy mamy reprezentować punkt widzenia Zachodu w kwestii konfliktu rosyjsko-ukraińskiego” – powiedział prezydent.

PODCASTY I GALERIE