Komorowski i Duda przekonywali do głosowania na siebie

Kandydaci na prezydenta Bronisław Komorowski i Andrzej Duda przekonywali do głosowania na siebie w debacie w TVN. Słucham, co mówią do mnie rodacy; obiecuję dobrą zmianę – mówił Duda. Chcę zapewnić większy udział obywateli w decydowaniu o sprawach państwa – deklarował Komorowski.

PAP
Komorowski i Duda przekonywali do głosowania na siebie

Fot. PAP / Jacek Turczyk

Kandydaci – urzędujący prezydent Bronisław Komorowski (popierany przez PO) i europoseł PiS Andrzej Duda – w czwartek wieczorem przez kilkadziesiąt minut na przemian odpowiadali na pytania dziennikarzy TVN, TVN 24 i TVN 24 Biznes i Świat o politykę krajową, gospodarczą i społeczną oraz zagraniczną. Zadawali też pytania sobie nawzajem.

Na koniec Duda przekonywał: „Jestem człowiekiem stabilnym, ale przede wszystkim słucham, co mówią do mnie moi rodacy”. „Trzeba w Polsce podnieść jakość życia, trzeba to uczynić wspólnie. Jesteśmy wielką wspólnotą, jest nas ponad 38 mln. Nie możemy pozwolić się dzielić, nie możemy pozwolić, by prezydentem RP był ktoś, kto będzie wymachiwał na ludzi pięścią tylko dlatego, że mają oni inne poglądy” – powiedział kandydat PiS.

Zarzucił urzędującemu prezydentowi nagłe zmiany poglądów: „że trzeba zmieniać konstytucję, a wcześniej, że kto chce ją zmieniać, jest frustratem politycznym”. „Słyszeliście państwo, nagle się okazało, że gotów jest obniżać wiek emerytalny łącząc to z latami składkowymi, podczas gdy wcześniej mówił, że pieniędzy nie będzie, jeśli wiek emerytalny będzie obniżony” – mówił o Komorowskim kandydat PiS. Obiecywał wyborcom „dobrą zmianę”.

Z kolei Komorowski mówił, że „doświadczonego, dojrzałego polityka poznaje się po tym, że potrafi słuchać ludzi, że potrafi wyciągać wnioski z sygnałów, które obywatele mu wysyłają”. „Ja odebrałem ten sygnał w pierwszej turze wyborów. W moim przekonaniu jest to sygnał prosty: obywatele, szczególnie młodzi obywatele, chcą większego udziału w decydowaniu o sprawach państwa polskiego. I ja chcę to państwu zapewnić” – dodał.

Przekonywał, że szybsze zmiany na lepsze będą możliwe, jeżeli będziemy podążali za normami świata zachodniego, którego jesteśmy cząstką. „Nie można stawiać na ludzi, którzy chcą Polskę przeciwstawiać Zachodowi, chcą przeciwstawiać Unii Europejskiej. Dzisiaj skuteczność w polityce oznacza tyle, że potrafimy budować relacje, dobre, w środku, pomiędzy sobą i dobre z naszymi sąsiadami” – mówił Komorowski. Prosząc o głosy, prezydent powiedział, że w niedzielę będzie się decydowała przyszłość kraju – „czy będzie to Polska oparta o wolność czy o pomysły rodem ze średniowiecza politycznego”.

Na początku Duda postawił na pulpicie przed prezydentem niewielką flagę Platformy Obywatelskiej, mówiąc że Komorowski „jakoś dziwnie unika partii, która go firmuje, która, jakby nie było, finansuje jego kampanię” i że wyborcy powinni wiedzieć, z czyim kandydatem mają do czynienia. Komorowski odpowiedział, że nie przygotował żadnej informacji o przynależności partyjnej Dudy i odniósł flagę na pulpit prowadzącej, argumentując, że „byłaby pewna nierównowaga”; dziennikarka odstawiła gadżet na podłogę.

Prezydent na początku powiedział też, że oczekuje przeprosin za zarzut Dudy z pierwszej debaty telewizyjnej w niedzielę. Kandydat PiS zarzucił wtedy Komorowskiemu kłamstwo, gdy ten cytował odpowiedzi, jakie Duda zamieścił w ankiecie portalu MamPrawoWiedziec.pl.

Duda natomiast, nawiązując do zarzutu Komorowskiego, że kandydat PiS blokuje etat na UJ, przytoczył wypowiedź rektora uczelni, że nie ma tam żadnej blokady etatów w związku z pełnieniem przez pracowników funkcji publicznych. Komorowski spytał więc, czy Duda ma zgodę na zatrudnienie na prywatnej uczelni w Poznaniu. Kandydat PiS odpowiedział, że zgodnie z prawem zawiadomił o tym rektora, a po wyborach w 2011 r. wziął urlop bezpłatny.

Pierwsze pytanie dotyczyło relacji państwo-Kościół, aborcji i in vitro. „Ochrona życia ludzkiego jest wpisana do polskiej konstytucji, w związku z tym prawo, a przede wszystkim konstytucja powinna być w Polsce przestrzegana. Dzieje się bardzo źle, jeżeli prezydent podejmuje takie działania, które skutkują naruszeniem konstytucji i tym, że wchodzą w życie ustawy, które są sprzeczne z konstytucją” – powiedział Duda, wskazując jako przykład ustawę o zgromadzeniach publicznych.

„Prezydent szanuje wszystkie poglądy obywateli polskich, nie tylko swoje własne, i tam gdzie są kwestie sumienia, nie zastępuje tego, tak jak pańska formacja chciała zastąpić, kodeksem karnym. Chciał pan karać ludzi dwoma latami więzienia za stosowanie metody in vitro. Proszę państwa, to jest śre-dnio-wie-cze” – mówił z kolei Komorowski.

Prezydent opowiedział się – w zapowiadanym na wrzesień referendum – za jednomandatowymi okręgami w wyborach do Sejmu i rozstrzyganiem wątpliwości w przepisach na korzyść podatnika oraz zarzucił PiS, że od lat blokuje możliwość zmiany w zakresie finasowania partii politycznych z budżetu państwa. Kandydat PiS stwierdził natomiast, że referendum prawdopodobnie nie będzie, bo zdaniem większości konstytucjonalistów prezydencki wniosek w tej sprawie jest sprzeczny z konstytucją.

Na pytanie o katastrofę smoleńską Duda odpowiedział, że na jej przyczyny patrzy jako prawnik. „Dla mnie podstawową sprawą jest zbadanie dowodów: tych głównych dowodów w Polsce nie ma. Jeżeli mamy, to jakieś kopie. Badania nie zostały dokładnie wykonane, bo przecież dowód spoczywa cały czas na lotnisku smoleńskim” – powiedział. Dodał, że potrzebne są fachowe badania laboratoryjne. „Dopóki tego nie będzie, trudno mówić o jakiejkolwiek przyczynie i trudno mówić o wyjaśnieniu sprawy” – podkreślił kandydat PiS. Zarzucił też rządzącym, że nie zdołali sprowadzić do Polski wraku samolotu.

Komorowski mówił, że w sprawie katastrofy „można albo siać zamieszanie i wątpliwości, albo starać się te wątpliwości wyjaśnić”. „Na jakiej podstawie, jeśli pan mówi: +nie ma dowodów+, pana formacja polityczna okrzyknęła to, że był zamach, wybuch, że była mgła, że zamordowano i że jeszcze za to odpowiada państwo polskie?” – pytał kontrkandydata prezydent. Jak dodał, oskarżenia pod adresem państwa to „sposób na sianie zamętu”. Zarzucił też PiS i Dudzie „polityzację żałoby”.

Szukając odpowiedzi na pojawiające się oskarżenia pod adresem Polski o udział w Holocauście, prezydent opowiedział się za tym, by przypominać na zewnątrz o tych Polakach, którzy ratowali Żydów. Kandydat PiS powiedział, że jest potrzeba stworzenia specjalnej instytucji do obrony dobrego imienia państwa.

Komorowski pytał Dudę, czy wstydzi się polskiego godła, bo wstrzymał się od głosu w przypadku ustawy o symbolach na strojach reprezentacji narodowej. „Mieliśmy inne stanowisko w tej sprawie jako klub parlamentarny. To nie kto inny tylko pan wychodził na święto narodowe z czekoladowym orłem” – odpowiedział Duda i dodał, że ludzie śmieją się z tego, jak prezydent obchodzi narodowe święta: „kotylionik i balonik”. „Sami państwo widzicie, orzeł może być tylko PiS-owski. A orzeł może być i czekoladowy, i ze szkła. Może być z wszystkiego, byleby był w polskim sercu” – ripostował Komorowski.

Prezydent ocenił, że Duda wstrzymał się od głosu, bo albo nie potrafi uznać, że projekt spoza jego środowiska politycznego jest dobry, albo „po prostu dostaje dyspozycje od swojego szefa partyjnego” i „je bezmyślnie wykonuje”. Kandydat PiS przypomniał wypowiedź Komorowskiego, w której ten tłumaczył, że nie wetował rządowych ustaw, bo nie chciał wkładać kija w szprychy. „Pan był partyjnym prezydentem przez te pięć lat” – zarzucił Duda Komorowskiemu.

Inny zarzut Dudy dotyczył uchwalonej z inicjatywy prezydenta, a potem zakwestionowanej przez Trybunał Konstytucyjny ustawy o zgromadzeniach publicznych, który – podkreślał kandydat PiS – ogranicza prawo do zgromadzeń (ustawa zakazywała m.in. zasłaniania twarzy – PAP). Komorowski odpowiedział, że „zastrzeżenia dotyczyły tylko niektórych fragmentów i nie tych najistotniejszych”. „Podjąłem decyzję na rzecz bezpieczeństwa zagrożonego przez chuliganów” – zaznaczył.

Obaj kandydaci byli pytani o obietnice wprowadzenia możliwości przejścia na emeryturę po 40 latach pracy (Komorowski) lub cofnięcia wydłużenia wieku emerytalnego (Duda). Kandydat PiS mówił, że na licznych spotkaniach w kraju słyszał, że Polacy poczuli się oszukani przez PO i że nie chcą pracować aż do śmierci, a wiek emerytalny został podwyższony wbrew ich woli. Podkreślił, że prezydent podpisał ustawę podwyższającą wiek emerytalny mimo protestów społecznych i wniosku o referendum, „który został kompletnie zlekceważony”. Istotą rzeczy – mówił Duda – jest to, że obywatele powinni mieć wybór, czy chcą pracować dłużej i mieć wyższą emeryturę lub mieć ją niższą, ale zakończyć pracę wcześniej.

Prezydent zauważył, że „Duda wycofuje się rakiem z wcześniejszej deklaracji o cofnięciu reformy do poprzedniego stanu”. „Pewnie już się zorientował – dosyć późno, że wyrok TK na to po prostu nie zezwala” – dodał. Komorowski mówił, że po spotkaniach z obywatelami doszedł do wniosku, że najważniejsza dla nich jest troska o wysokość emerytur, tymczasem Duda – mówił prezydent – propozycją cofnięcia reformy chciał narazić na szwank wielkość emerytur. Pytał też kandydata PiS, czy ma odwagę powiedzieć ludziom, że cofnięcie reformy emerytalnej będzie oznaczało podniesienie składki już od 2016 r. o 500 zł.

Pytany o pomoc dla tych, którzy wzięli kredyty hipoteczne we frankach szwajcarskich, Komorowski stwierdził, że „należy dążyć do tego, aby państwo polskie pomagało w sytuacjach szczególnie trudnych wszystkim, którzy wzięli kredyty, ale muszą brać kredyty na własne ryzyko”. Niektóre kategorie obywateli – rodziny wielodzietne, emerytów, rencistów i inwalidów – trzeba zdaniem Komorowskiego szczególnie chronić, by nie utracili np. mieszkań. Jak dodał, propozycja, która by uwzględniała tylko jedną kategorię kredytobiorców w zależności od waluty kredytu byłaby niesprawiedliwa wobec pozostałych.

Duda stwierdził, że państwo powinno pomóc frankowiczom i powrócić do rozliczenia ich kredytów w złotówkach. „Dzisiaj praktycznie 2/3 polskich banków znajduje się w rękach obcego kapitału. Repolonizacja jest potrzebna – powinna nastąpić poprzez stopniowy wykup banków przez polskie instytucje finansowe” – powiedział kandydat PiS.

Duda zadeklarował też, że jako prezydent złoży w Sejmie projekt ustawy zwiększający kwotę wolną od podatku. Zapowiedział pomoc dla najbiedniejszych rodzin. Prezydent przypomniał, że za czasów rządów PiS najniższa pensja wynosiła 936 zł, a dzisiaj – 1750 zł, zaś średnia pensja wzrosła w tym czasie o tysiąc złotych. W tym czasie też liczba miejsc pracy zwiększyła się o dwa miliony. Komorowski mówił też o programie „Pierwsza praca”, który ma dać gwarancję 2-letniego zatrudnienia dla ponad 100 tys. młodych ludzi.

Komorowski spytał Dudę, dlaczego żądał uniemożliwienia ratyfikacji konwencji przeciw przemocy. „Trzeba wiedzieć, po której stronie się staje – czy po stronie krzywdzonych, czy po stronie obojętnych na tę krzywdę. Panie pośle, woła do pana 100 tysięcy ofiar przemocy” – mówił Komorowski. Duda odparł: „Powinien się pan uderzyć w piersi, bo rządzicie od 8 lat, pan i pana partia. I co? I przemoc domowa, jak sam pan mówi, wzrasta? 100 tysięcy przypadków. Co robicie, żeby ją ograniczyć? Podczas gdy już w polskich przepisach dzisiaj są dobre rozwiązania, tylko należałoby je w sposób odpowiedni egzekwować”.

Duda zarzucił Komorowskiemu, że podpisał 13 ustaw podwyższających 21 podatków. Prezydent odpowiedział, że podpisał 17 ustaw obniżających podatki.

Debata dotyczyła też zakupów uzbrojenia dla Wojska Polskiego oraz polityki zagranicznej.

Na pytanie, czy przy zakupie broni kierować się jej nowoczesnością czy produkcją w Polsce, Komorowski odparł, że broń kupuje się po to, by żołnierze mogli skutecznie walczyć. „Muszą decydować walory tej broni przydatne na realnym polu walki. Dlatego Polska dokonuje takiego wyboru, najlepszych typów uzbrojenia, bo chcemy mieć nowoczesną armię” – powiedział. Prezydent zapewnił przy tym, że istnieje mechanizm, który gwarantuje, że licząca się część pieniędzy będzie wydana w polskiej zbrojeniówce. Podkreślił, że zarówno – krytykowanemu przez opozycję – wyborowi nowych śmigłowców, jak i umowie na system obrony powietrznej będą towarzyszyły umowy przemysłowe, które zaowocują „paroma tysiącami miejscami pracy w Polsce”.

Duda z kolei powiedział, że uzbrojenie powinno być tak kupowane, aby jak najwięcej korzyści pozostało w Polsce, abyśmy budowali miejsca pracy w naszym kraju. „Dzisiaj ludzie w Świdniku są zrozpaczeni, nie wiedzą, co będzie dla nich w przyszłości, dlatego że ich firmy ogromnie liczyły na ten kontrakt” – zaznaczył.

Komorowski opowiedział się za współpracą z Rosją jak tylko kraj ten zweryfikuje swoją politykę. Duda przekonywał, że nasz kraj powinien prowadzić ofensywną politykę zagraniczną na arenie międzynarodowej, nie wchodząc w żaden konflikt z Rosją. „No prawie gołąb, a jeszcze niedawno jastrząb – chciał wysyłać żołnierzy polskich do Donbasu” – skomentował Komorowski. „Panie prezydencie, to kłamstwo. Pan wie, że nigdy tak nie mówiłem” – odpowiedział Duda. „Chciał pan poważnie rozważać” – zauważył Komorowski. „Chciałem rozważać, więc dobrze, że pan to prostuje. Jest pan nieuczciwy” – ripostował polityk PiS.

Duda opowiedział się za utworzeniem w Polsce baz wojskowych NATO, wzmocnieniem armii i odbudową obrony terytorialnej. Komorowski przypomniał, że Polska jest w NATO, armia się modernizuje, a amerykańscy żołnierze są w Polsce. Ocenił, że „jesteśmy względnie bezpieczni w niebezpiecznym świecie”.

Urzędujący prezydent powiedział, że Polska musi dążyć do tego, by być najważniejszą częścią Europy. „Na tym polega różnica między dzisiejszymi rządami a rządami z czasów pana posła Dudy, że wyście się konfliktowali z Europą. (…) Chodzi o to, żeby mieć mocnych przyjaciół i współpracowników w Europie, a nie mocnych wrogów i przeciwników” – powiedział Komorowski.

„Przede wszystkim musimy realizować nasze interesy. To jest sprawa zupełnie zasadnicza i podstawowa” – zaznaczył natomiast kandydat PiS. Ocenił, że polityka zagraniczna na pewno nie może „zgadzać się na wszystkie ograniczenia klimatyczne, które chcą wprowadzić wielkie państwa w UE”. „Powinniśmy unowocześniać, korzystając także z zasobów UE, nasz przemysł i energetyczny, i wydobywczy” – dodał Duda.

„Podziwiam taką nieprawdopodobną nadelastyczność pana posła Dudy. Przed chwilą złożył deklarację o konieczności bronienia Polski przed zmianami w polityce klimatycznej europejskiej, a w ankiecie sprzed 11 miesięcy pan pisał o tym, że Unia powinna zaostrzyć tę politykę. Błagam o jakąś konsekwencję” – ripostował Komorowski.

Kandydat PiS zarzucił prezydentowi, że zorganizowane przez niego uroczystości z okazji 70. rocznicy zakończenia II wojny światowej były porażką i pokazały „nijakość i bylejakość” obecnej dyplomacji. „Nie było żadnego z przywódców wielkich krajów Unii Europejskiej, nie było prezydenta Stanów Zjednoczonych” – podkreślił kandydat PiS. Prezydent odpowiedział, że po raz pierwszy taka liczba przywódców „rozważała” nad losem naszej części Europy. Przypomniał, że w ub.r. na obchodach 25. rocznicy odzyskania wolności było wielu przywódców z prezydentem USA na czele.

Komorowski pytał Dudę, jak zamierza prowadzić politykę europejską, mając w swoim otoczeniu m.in. posłankę Krystynę Pawłowicz, która określiła flagę UE mianem szmaty, i Krzysztofa Szczerskiego, który mówił o potrzebie powołania w Polsce republiki wyznaniowej, co prezydent uznał za „średniowieczne poglądy”. „To ja mam być prezydentem Rzeczpospolitej i to ja będę odpowiadał za to, w jaki sposób będę działał” – ripostował Duda.

W debacie padło też pytanie o 300 rodzin syryjskich chrześcijan, które w związku z prześladowaniami chcą przyjechać do Polski. Duda zapewnił podczas środowej debaty, że jeśli zostanie prezydentem, będzie zabiegał o pilną, polską pomoc dla syryjskich chrześcijan. Podkreślił, że chciałby, „aby ta wspólnota ludzi, dzisiaj ciemiężonych z uwagi przede wszystkim na swoje przekonania religijne”, mogła osiedlić się w Polsce. Z kolei Komorowski zaznaczył, że Polskę „powinno być stać na przyjęcie Syryjczyków, zgodnie z obowiązującymi procedurami”.

Po zakończeniu debaty Duda wyszedł pierwszy ze studia telewizyjnego, jego zwolennicy przywitali go skandując „Andrzej Duda prezydentem” i „Wygraliśmy”. Jako drugi wyszedł prezydent Komorowski. Jego zwolennicy krzyczeli „Bronek, Bronek, wygraliśmy” i „Nie ma lepszego nad Bronisława Komorowskiego”.

Towarzyszący Dudzie Joachim Brudziński z PiS powiedział PAP, że „rękawice Salety nie pomogły Bronisławowi Komorowskiemu, który dziś poległ”. „Zamiast rękawic Przemysław Saleta powinien dać mu ręcznik” – mówił nawiązując do poparcia udzielonego prezydentowi przez boksera.

Szef sztabu Komorowskiego Robert Tyszkiewicz – jak mówił – jest przekonany, że „spokój, dojrzałość i głębia przekonań” prezydenta są dla Polaków przekonujące.

PODCASTY I GALERIE