• Świat
  • 3 października, 2014 16:50

Kluczem do sukcesu nie jest obsesyjne powtarzanie słowa Polska

Niespodziewanie wygrała konkurs na profesora polskich studiów na Uniwersytecie Columbia w Nowym Jorku. 35-letnia dr Małgorzata Mazurek, absolwentka UW, pokonała wielu anglosaskich historyków. Specjalizuje się w historii XX w. i uważa, że sposobem na przyciągnięcie studentów jest pokazanie na przykładzie Polski problemów, które nurtują świat.

PAP
Kluczem do sukcesu nie jest obsesyjne powtarzanie słowa Polska

Fot. PAP / Inga Czerny

PAP: Od lipca kieruje pani Katedrą Polską na Columbii.

Małgorzata Mazurek: Słowo +katedra+ jest mylące. Nie chodzi o wieloosobową instytucję, ale jedno stanowisko profesora studiów polskich. To dopiero początek. Katedra ruszy pełną parą w przyszłym roku akademickim. Teraz prowadzę na Columbii zajęcia z filozofii i piszę książkę, dzięki której mam nadzieję przyciągnąć więcej studentów. Celem jest, żeby katedra w dłuższej perspektywie stała się ośrodkiem przyciągającym do siebie zdolnych, by nie powiedzieć najzdolniejszych studentów i doktorantów. Muszę więc zaoferować ciekawe zajęcia. Musi być o mnie głośno w Stanach, więc muszę napisać książkę, która sprawi, że młodzi ludzie będą składać podania na Columbię, by współpracować właśnie ze mną. I po trzecie będę organizować różne wydarzenia na Columbii, na których będzie się można dowiedzieć czegoś o historii Polski i Europy Środkowo-Wschodniej.

PAP: Trudno przyciągnąć dobrych studentów?

Małgorzata Mazurek: Na Columbii jest milion ciekawych tematów, które studenci mogą zgłębiać. Są koniunktury polityczne i międzynarodowe, które rządzą tym, co młodzi ludzie chcą studiować, a my nie jesteśmy dziś na pierwszych stronach gazet. O studentów toczy się ostra rywalizacja. Trzeba więc uciec od myślenia, że wszyscy powinni zainteresować się Polską, bo ma bogatą historię – tutaj nikt o tym nie wie. W takim miejscu jak Columbia bardziej przyciągnie studentów pokazanie wieloetniczności, chcę też pokazywać Polskę w kontekstach. Jak zaproponujemy historię Polski w kontekście trzech mocarstw: Romanowów, Habsburgów i imperialnych Niemiec, to uruchamia się ciekawość, co to znaczy być krajem położonym między imperiami. Bo to ma swoje geopolityczne, kulturowe i polityczne konsekwencje. Inny sposób zainteresowania studentów to historia porównawcza. Na przykład patrzenie na Polskę jako miejsce, gdzie realizowano rożne wizje rozwoju gospodarczego, i porównanie z eksperymentami np. w Afryce czy Azji. Polska może okazać się jednym z najbardziej pasjonujących przypadków, bo w XX w. doświadczyła bardzo różnych ustrojów ekonomicznych: od peryferyjnego kapitalizmu po planowanie i narzuconą, sztywno zdefiniowaną wizję świata, po odkręcanie tego i przechodzenie z socjalizmu do kapitalizmu w nowej odsłonie liberalnej. To kalejdoskop, który może być bardzo ciekawy dla studentów ekonomii czy socjologii. Studentów oczywiście przyciągają też mocne tematy: przemoc, wojna, totalitaryzm. Cały XX wiek, w którym Polska odgrywała tak ważną rolę, jest hitem, który nigdy się nie starzeje.

PAP: Jeszcze nie rozpoczęła Pani zajęć dotyczących Polski.

Małgorzata Mazurek: Wydział historii chciał, bym więcej czasu poświęciła książce. Na tak badawczym uniwersytecie jak Columbia to podstawowe zadanie kadry profesorskiej. Pracuję nad monografią środowiska badaczy, głównie polskich ekonomistów, z okresu od XIX wieku aż do końca lat 60. XX wieku, zajmujących się problemem zacofania. Nie mam seminariów, ale organizujemy imprezy pilotażowe, by zorientować się, co studenci lubią. Będzie też szereg wykładów na temat relacji Europy Środkowo-Wschodniej z Trzecim Światem. Ze stowarzyszeniem polskich filmowców w Nowym Jorku planuję spotkanie na temat „półkowników” (filmów niedopuszczonych do rozpowszechniania przez komunistyczną cenzurę), które można pokazać i porozmawiać szerzej o problemach wolności, cenzury i kontroli politycznej w Polsce i systemach totalitarnych.

Kluczem do sukcesu nie jest obsesyjne powtarzanie i odmienianie przez wszystkie przypadki słowa Polska, tylko pokazywanie szerszego problemu, która nurtuje cały świat i który można prześledzić na przykładzie Polski. Studentów trzeba prowadzić subtelnie, granie „łopatologią”, przekonaniem, że wszyscy mają się zachwycić Polską, na pewno nie jest dobrym tropem.

PAP: Co będzie miarą pani sukcesu?

Małgorzata Mazurek: W USA miarą sukcesu jest zaistnienie w świadomości anglosaskiej nauki. Sprawność organizacyjna czy liczba zorganizowanych konferencji nie przekłada się na intelektualną doniosłość katedry. Jest też pytanie, ilu chcę mieć studentów. Na Columbii maksymalna liczba na zajęciach to 15, by mieli komfortowe warunki studiowania. Nie zapominajmy też, że po ukończeniu uniwersytetu muszą znaleźć pracę. Pytanie, czy produkowanie wielkiej liczby absolwentów historii ma sens w naszych realiach i czy specjalizacja „historia Polski” da komuś perspektywę. Koniec końców najistotniejsi są studenci i ich życie. Jeśli zafascynują się Polską, ale zostaną prawnikami lub pójdą do biznesu i zainwestują w Polsce, bo im sie dobrze kojarzy, bo mieli fajnego profesora na Columbii, to cel też będzie osiągnięty.

PAP: Pani stanowisko powstało dzięki darowiznom polskich i polonijnych firm i organizacji.

Małgorzata Mazurek: Nadszedł taki moment, gdy 25 lat po upadku komunizmu Polskę stać na to, żeby tworzyć swoją własną katedrę, która jest niezależna od funduszy Columbii. Columbia sama by czegoś takiego nie ufundowała. To wielki sukces sponsorów, że udało im się przekonać jeden z najlepszych uniwersytetów na świecie do utworzenia tak specyficznego i ściśle zdefiniowanego stanowiska jak profesor studiów polskich. Choć jest to tylko jedno stanowisko profesorskie, to siła rażenia Uniwersytetu Columbia jest niebywała. Tutaj zbierają się najlepsze pomysły i idee, bo tu trafia najlepsza kadra i studenci. To miejsce, gdzie władza i wiedza łączą się w niepowtarzalną mieszankę wybuchową.

PAP: Poszukiwania odpowiedniej osoby trwały ponad 4 lata, startowało wielu anglosaskich kandydatów To dobrze, że wybrali Polkę?

Małgorzata Mazurek: Nie ma znaczenia. Ale ja mam tę przewagę, że szybciej się orientuję w tematach dotyczących Polski. Jestem niespodziewanym zwycięzcą tego konkursu. Ludzie patrzą w kategoriach: zobaczymy, jak dalej pójdzie; ale z szacunkiem do moich dotychczasowych osiągnięć. W Polsce spotykam się z pytaniem, dlaczego wygrałam – to niegrzeczne pytanie. Wygrałam bo byłam najlepsza. Przed komisją nie bałam się odpowiadać na trudne pytania. Szukali osoby, która ma wytrzymałość psychiczną, bo tu pracuje się pod presją. Potrzebne jest połączenie intelektualnej błyskotliwości – trzeba umieć szybko przekonać do swojego zdania – i odporność na stres, ale też bardzo liczy się na amerykańskich uniwersytetach komunikatywność. Sponsorzy zapewne woleliby na tym stanowisku od razu kogoś ze znanym nazwiskiem. Ale z punktu widzenia uniwersytetu gwiazda byłaby bardzo droga i fundusz żelazny szybciej by się zużywał. Poza tym tu dominuje myślenie, że lepiej sobie samemu wychować gwiazdę.

PODCASTY I GALERIE