• Świat
  • 10 sierpnia, 2020 12:30

Kilkadziesiąt osób rannych, a co najmniej jedna zabita podczas zamieszek w Mińsku

Białoruskie organizacje praw człowieka poinformowały, że co najmniej jedna osoba zginęła starciach z milicją zeszłej nocy, a kilkadziesiąt osób zostało rannych. W Mińsku i innych białoruskich miastach tysiące obywateli wyszły na ulice, wyrażając oburzenie prawdopodobnie sfałszowanym wynikiem w wyborach prezydenta Aleksandra Łukaszenki.

BNS
Kilkadziesiąt osób rannych, a co najmniej jedna zabita podczas zamieszek w Mińsku

Fot. Skynews

„Jeden z uczestników protestu, który miał miejsce w Mińsku w nocy z 9 na 10 sierpnia, zginął na miejscu” – podało w oświadczeniu prasowym centrum praw człowieka Wiasna. Zgodnie z informacją aktywistów, jeden z obecnych podczas protestów młodych ludzi doznał śmiertelnego urazu głowy w wyniku potrącenia przez samochód sił bezpieczeństwa. Karetki przybyły na miejsce zdarzenia, jednak nie były w stanie go uratować.

Dziesiątki osób zranionych podczas demonstracji jest podobno leczonych w mińskich szpitalach. „Wiadomo, że poszkodowani zajmują dwa oddziały szpitala wojskowego. Ponadto przewieziono do Szpitala Pogotowia Ratunkowego oraz Szpitala nr 6 Mińsku” – czytamy w raporcie.

Jak podaje Wiasna, w Mińsku zatrzymano co najmniej 110 osób, z czego co najmniej 40 z nich w lokalach wyborczych lub w ich pobliżu,
a kolejne 70 podczas protestów zwolenników opozycji. Aresztowania miały miejsce także w innych miastach.

Jak raportuje na Twitterze korespondent TVP24 Paweł Szot, pojawił się „[p]ierwszy wyłom w monolicie władzy odkąd rządzi Łukaszenka”. W swoim poście udostępnia nagranie opublikowane przez Antona Bułacha z białoruskiego Ministerstwa ds. Sytuacji Nadzwyczajnych, który wzywa swoich kolegów, aby pamiętali o swojej przysiędze i pokazali, że służą narodowi, a nie jednemu człowiekowi.

Tysiące ludzi wyszły na ulice Mińska i innych białoruskich miast w niedzielny wieczór po tym, jak ogłoszono wstępne wyniki wyborów sugerujące miażdżące zwycięstwo Łukaszenki. Starcia obywateli z siłami bezpieczeństwa trwały do ​​poniedziałku rano.

„Chcę prosić milicję i wojsko, aby pamiętali o tym, że są oni częścią narodu. Chcę też poprosić swoich wyborców: unikajcie prowokacji, nie trzeba dawać powodu do stosowania wobec was przemocy. Wiem, że Białorusini obudzą się jutro w nowym kraju i mam nadzieję, że jutro będą tylko dobre wiadomości. Proszę, zaprzestańcie przemocy” – apelowała w niedzielę Cichanouska. Łukaszenka tymczasem opuścił Białoruś.

Zamieszki na Białorusi/Fot. Skynet

W poniedziałek Centralna Komisja Wyborcza podała, że autorytarny przywódca Białorusi Aleksandr Łukaszenka zapewnił sobie szóstą kadencję uzyskując 80,23% głosów w niedzielnych wyborach prezydenckich, a główna kandydatka opozycji Swiatłana Cichanowska uzyskała 9,9% głosów.

Władze Białorusi nie wydały dotychczas oficjalnego oświadczenia o dokonanych aresztowaniach czy liczbie rannych, natomiast białoruska komisja śledcza ogłosiła w poniedziałek rano, że wszczęła śledztwo w sprawie masowych zamieszek oraz użycia siły wobec funkcjonariuszy milicji.

PODCASTY I GALERIE