• Świat
  • 21 stycznia, 2015 15:06

Jaceniuk: Rosja może stracić nasz rynek gazowy

Premier Ukrainy Arsenij Jaceniuk ostrzegł w środę, że Rosja może całkowicie stracić rynek gazu w jego kraju, jeśli nadal będzie uprawiała politykę gróźb w sprawach gazowych. Szef rządu dodał, że już teraz Ukraina odbiera z Rosji znacznie mniej tego surowca.

PAP
Jaceniuk: Rosja może stracić nasz rynek gazowy

Fot. PAP/EPA / SERGEI ILNITSKY

„Jeśli nadal będą oni (Rosjanie) zachowywali się tak jak obecnie, to ostatecznie stracą ukraiński rynek. Dlatego zwracamy się do Rosjan o większą powściągliwość w wypowiedziach, gdyż sytuacja na światowym rynku energii kardynalnie się zmieniła” – powiedział Jaceniuk.

Według premiera udział rosyjskiego gazu w całym rynku gazowym Ukrainy został ograniczony do 33 proc. Ukraina korzysta obecnie z tzw. rewersowych dostaw gazu, który kupuje od państw UE. W poniedziałek, po rozmowach Jaceniuka z polską premier Ewą Kopacz w Kijowie poinformowano, że między ukraińską firmą Naftohaz i polskim Gaz-Systemem została podpisana umowa dotycząca budowy interkonektora, który pozwoli transportować na Ukrainę m.in. gaz z terminalu LNG w Świnoujściu.

„Chcę podkreślić, że chodzi tutaj nie o rewers rosyjskiego gazu, lecz o dostawę gazu z terminali LNG w Świnoujściu i Kłajpedzie” – mówił Jaceniuk podczas wspólnej konferencji prasowej. Dodał, że interkonektor umożliwi rocznie dostawę 10 mld metrów sześciennych gazu na Ukrainę.

Szef rosyjskiego Gazpromu Aleksiej Miller poinformował w ubiegłym tygodniu, że koncern chce zmienić trasę tranzytu gazu tak, by zamiast przez Ukrainę trafiał on do UE przez Turcję. Oświadczył wówczas, że projekt South Stream „jest zamknięty”, w związku z czym gazociąg Turecki Potok jest jedyną trasą, którą można dostarczać 63 mld metrów sześciennych rosyjskiego gazu, płynącego obecnie przez Ukrainę.

Dlatego – zdaniem Millera – UE powinna jak najszybciej zacząć budowę połączeń gazowych, jeśli ma odbierać rosyjski gaz w nowym punkcie dostaw, na granicy Turcji i Grecji.

W połowie czerwca 2014 roku Gazprom przerwał dostawy gazu w związku z miliardowym zadłużeniem Kijowa. Dostawy przerwano, gdy Ukraina odmówiła płacenia za ten surowiec cen zawyżonych przez Moskwę po zmianie władzy w Kijowie z prorosyjskiej na prozachodnią. Ukraina, Rosja i KE prowadziły w tej sprawie trójstronne konsultacje gazowe.

Zgodnie z porozumieniem osiągniętym pod koniec października cena gazu dla Ukrainy w czwartym kwartale roku 2014 wyniosła 378 dolarów za 1000 metrów sześciennych, a w pierwszym kwartale roku 2015 ma wynieść 365 USD.

Ukraiński koncern Naftohaz złożył w czerwcu ubiegłego roku w sądzie arbitrażowym w Sztokholmie pozew w sprawie ustalenia sprawiedliwej ceny gazu, dostarczanego Ukrainie przez Rosję. Rosja w odpowiedzi zareagowała pozwem wobec ukraińskiego koncernu, który dotyczy 4,5 mld dolarów zaległego zadłużenia za dostarczony Ukrainie gaz. Sztokholmski sąd połączył te dwa pozwy w jedną sprawę.

PODCASTY I GALERIE