Haszczyński: Uznanie ludobójstwa na Wołyniu, nie oznacza poparcia polityki Putina

11 lipca Senat RP przyjął uchwałę „w sprawie oddania hołdu ofiarom ludobójstwa dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich na obywatelach II RP”. Uchwała wywołała niezadowolenie na Ukrainie. Publicysta Jerzy Haszczyński nie rozumie ukraińskiej reakcji.

zw.lt
Haszczyński: Uznanie ludobójstwa na Wołyniu, nie oznacza poparcia polityki Putina

Fot. Rzeczpospolita/Ryszard Waniek

„Uznanie faktu, że ukraińscy nacjonaliści kilka dekad temu dokonali na Wołyniu ludobójstwa, nie oznacza poparcia dzisiejszej polityki Władimira Putina wobec Ukrainy” – napisał na łamach „Rzeczypospolitej” Haszczyński.

„Aż dziwne, że to trzeba tłumaczyć. Tak samo jak uznanie, że sto lat temu Turcy dokonali ludobójstwa Ormian, nie oznacza poparcia dla dzisiejszej Armenii, bliskiego Kremlowi sojusznika, i odwracania się od Turcji, kluczowego państwa NATO” – podkreślił polski publicysta.

Haszczyński zauważa, że ostatnio termin ludobójstwo często pojawia się w przestrzeni medialnej. „Słyszymy, że Niemcy uznały, iż Turcy dokonali ludobójstwa, słyszymy o rocznicy ludobójstwa na Muzułmanach bośniackich w Srebrenicy. Słuchają tego także sędziwi Polacy, ostatni ocaleni z Wołynia. I zapewne się zastanawiają, skąd to zamieszanie wokół terminu „ludobójstwo” w odniesieniu do rzezi, która ich dotyczy. Dlaczego mają nie doczekać nazwania po imieniu zbrodni, która naznaczyła ich życie?” – napisał Jerzy Haszczyński.

W 2009 r. Sejm RP przyjął uchwałę, w której znalazło się stwierdzenie, że rzeż na Wołyniu to była „czystka etniczna o znamionach ludobójstwa”. W 2013 r. posłowie PiS, PSL i SLD domagali się, aby rzeż wołyńską, nazwać ludobójstwem. Ówczesny szef MSZ Radosław Sikorski powiedział, że w jego zdaniem zbrodnia wołyńska wypełnia kryteria ludobójstwa, ale użycie takiego określenia „mogłoby osłabić proeuropejskie dążenia Ukrainy”.

„W żadnym wypadku i nigdy nie możemy o tym zapominać. Nigdy nie może być tak, by tego rodzaju zbrodnia popełniona na Polakach, ale każda zbrodnia tego rodzaju, była pomijana, była relatywizowana, była określona jako coś mniej istotnego niż to, co wyraża słowo ludobójstwo. To było ludobójstwo” – powiedział w tym roku Jarosław Kaczyński w 73. rocznicę Krwawej Niedzieli na Wołyniu.

Masowe zbrodnie popełnione w latach 1943-1944 przez OUN i UPA na ludności polskiej na Wołyniu, w Galicji Wschodniej i terenach południowo-wschodnich województw II RP określane są mianem rzezi wołyńskiej. Kulminacja zbrodni nastąpiła 11 lipca 1943 r., gdy oddziały UPA wspierane przez miejscową ludność ukraińską zaatakowały około 150 polskich miejscowości. Dla polskich historyków rzeź wołyńska była ludobójczą czystką etniczną, w której zginęło ponad 100 tys. ofiar: mężczyzn, kobiet, starców i dzieci. Są też szacunki mówiące o 120-130 tys. ofiar.
Dla badaczy z Ukrainy zbrodnie były konsekwencją wojny Armii Krajowej z UPA, w której wzięła udział ludność cywilna. Strona ukraińska ocenia swoje straty na 10-12 tys., a nawet 20 tys. ofiar.

PODCASTY I GALERIE