• Świat
  • 28 września, 2015 8:07

Burza na linii Polska-Rosja po słowach ambasadora

Ambasador jest u nas gościem; nie jest od tego, by antagonizować, lecz by budować dobry wizerunek Rosji w Polsce - tak rzecznik rządu Cezary Tomczyk skomentował telewizyjny wywiad ambasadora Rosji, w którym mówił m.in., że stosunki polsko-rosyjskie są najgorsze od 1945 r.

PAP
Burza na linii Polska-Rosja po słowach ambasadora

Fot. PAP

Rzeczniczka MSZ Rosji Maria Zacharowa, komentując wypowiedź Cezarego Tomczyka, oświadczyła w niedzielę, że Polska powinna się określić, czy chce, pamiętając o przeszłości, iść naprzód, czy uzależniać przyszłość o koniunkturalnej interpretacji historii.
„My jesteśmy za tym pierwszym podejściem” – powiedziała rzeczniczka MSZ FR, którą cytuje agencja TASS.

„Powinniśmy pamiętać naszą historię, naszą wspólną historię. Ale pamiętać ją trzeba po to, by w przyszłości nie popełniać błędów; być mądrzejszym, dbać o pokój i dobrosąsiedztwo, wychowywać nowe pokolenia na historycznych przykładach, nie rozpalając wzajemnej nienawiści, lecz ucząc wzajemnego szacunku” – dodała.

Zacharowa wskazała, że „słysząc obraźliwe oskarżenia lub historyczne insynuacje Warszawy pod adresem Moskwy, MSZ Rosji za każdym razem zmuszone jest przedstawiać swoje stanowisko i zalecać, by historię pozostawić historykom”.

Tomczyk oświadczył w niedzielę w TVN 24, że „dyplomacja ma bardzo jasne możliwości w stosunku do ambasadora, to on jest u nas gościem (…) on nie jest od tego, żeby antagonizować mniejszość, czy antagonizować społeczeństwo w Polsce, jest od tego, żeby budować dobry wizerunek Rosji w Polsce, a to mu się ewidentnie nie udaje”.

Pytany o to, czy jest możliwe ewentualne odwołanie ambasadora, rzecznik rządu odpowiedział: „Jeżeli chodzi o polską dyplomację to tu sprawa jest dosyć jasna – ambasador rosyjski został wezwany na dywanik do MSZ, będzie musiał się z tego wytłumaczyć. Kroki, które przewiduje dyplomacja są bardzo jasne: aż zaczynając od noty protestacyjnej, a kończąc na wydaleniu. Te decyzje będzie podejmował MSZ”.

„Słowa ambasadora to dla każdego z nas tak, jakby dostać w twarz” – mówił Tomczyk.

W piątek wieczorem w wywiadzie dla TVN24 ambasador Rosji w Polsce Siergiej Andriejew mówił m.in., że stosunki polsko-rosyjskie są najgorsze od 1945 roku i nie jest to wina Rosji, lecz wybór strony polskiej, która zamroziła kontakty polityczne, ale i kulturalne.

Na te słowa zareagował minister spraw zagranicznych Grzegorz Schetyna, który w sobotę poinformował, że podjął decyzję, że ambasador rosyjski zostanie w poniedziałek wezwany do Ministerstwa Spraw Zagranicznych, „żeby tę sprawę przedstawiciel MSZ wyjaśnił mu w rozmowie”.

PODCASTY I GALERIE