Białoruś utraciła prawo do występów na Eurowizji. To pierwszy taki przypadek

Białoruski nadawca BTRK (Narodowa Państwowa Kompania Radiowo-Telewizyjna Republiki Białorusi) został wykluczony z Europejskiej Unii Nadawców. Stacja nie będzie już miała dostępu do szeregu usług EBU (Europejskiej Unii Nadawców), w tym możliwości występu podczas Eurowizji.

zw.lt
Białoruś utraciła prawo do występów na Eurowizji. To pierwszy taki przypadek

Zdjęcie ilustracyjne. Fot. TVP Info

Decyzja EBU skutkuje wykluczeniem Białorusi z przyszłorocznej Eurowizji, która odbędzie się we Włoszech. Co więcej powrót Białorusi do konkursu jest obecnie bardzo mało prawdopodobny. Białoruś utraciła także prawo do udziału w Młodzieżowym Konkursie Piosenki Eurowizji.

Białoruś nie wzięła również udziału w tegorocznej Eurowizji.

Piosenka grupy Galasy ZMesta zatytułowana „Ja Nauczu Tebia” została zdyskwalifikowana ze względu na swój polityczny charakter. Zespół Galasy Zmesta nie ukrywa też swoich politycznych poglądów – występują m.in. podczas wieców prezydenta Białorusi Alaksandra Łukaszenki.

Aby kraj mógł wziąć udział w Eurowizji, musi być reprezentowany przez nadawcę będącego członkiem EBU. Białoruś nie ma już żadnej stacji członkowskiej w EBU.

Decyzja EBU została podjęta w związku z naruszeniami praw człowieka na Białorusi, w tym pokazywaniem na antenie nagrań z przesłuchań aresztowanych przeciwników reżimu.

Już pod pod koniec mają komitet wykonawczy EBU podjął decyzję o zawieszeniu członkostwa BTRK w organizacji i dał jej czas na odwołanie.

Od 1 lipca BTRK straciła możliwość wymiany wiadomości i treści muzycznych, prawo do transmisji wydarzeń sportowych i muzycznych EBU, a także opcję korzystania z ekspertyz prawnych i technicznych oraz usług w zakresie ochrony interesów.

Do tej decyzji odniosła się liderka opozycji białoruskiej Swiatłana Cichanouska. Na Twitterze napisała: „Doceniamy decyzję EBU o wykluczeniu białoruskiej telewizji państwowej BTRK z Unii. To stacja, która transmituje nieustanną, straszliwą propagandę reżimu oraz przemoc, tortury więźniów politycznych, podżeganie do nienawiści wobec ludzi domagających się demokracji. To spowodowało ten niespotykany, ale zasłużony zakaz”.

Na decyzję zareagowała także sama Biełteleradiokompania (BTRK). W oświadczeniu czytamy, że krok Europejskiej Unii Nadawców (EBU) przyjmuje ona z „uśmiechem i pewnym zadowoleniem”.

Według Mińska, EBU nigdy nie miała własnego zdania i zajmowała się w czasie swoich spotkań tylko „równością płci i zagrożeniami ze strony Rosji”. Dlatego BTRK, jak się okazuje, chciała nawet sama wyjść z EBU.

„To by było ładne, ale każda farsa musi być doprowadzona do swojej kulminacji. Chcieliśmy zobaczyć, co nam jeszcze dolepią“ – czytamy w oświadczeniu.

Z tekstu możemy się też dowiedzieć, że „kraje Zachodu brały udział w przygotowaniu przewrotu na Białorusi”, a nadawcy publiczni z wielu krajów „obsługują rządzące elity”. W tym kontekście wymieniono Polskę, Litwę i Czechy oraz niemieckich nadawców Deutsche Welle i ARD. Biełsat jest określany, jako „potok kłamliwej propagandy niskiej próby” i „śmietnik”.

W oświadczeniu BTRK obiecuje dalej „opowiadać prawdę o tym, co się dzieje w kraju i na świecie”.

„O tym, że na Białorusi był bunt, demonstracje nie były pokojowe, a członkowie EBU kłamią. […] Pokażemy, jak w Holandii pokojowi demonstranci występujący przeciwko ograniczeniom covidowym są tratowani końmi […] Jak w Polsce do więzień trafiają opozycyjni „szpiedzy”- dziennikarze i rządząca partia rozkrada pieniądze przeznaczone na pomoc uchodźcom z Białorusi” – czytamy.

Na koniec BTRK konstatuje, że „spełni marzenie większości mieszkańców Białorusi. Nie będzie Eurowizji”.

Na podst. belsat,eu, rmf.pl,

PODCASTY I GALERIE