Białoruś: Praca w polu zamiast kwarantanny

Koronawirus dotarł na Białoruś w tym samym czasie, co na Litwę. Aleksandr Łukaszenka ma jednak swój własny sposób na walkę z pandemią.

Ilona Lewandowska
Białoruś: Praca w polu zamiast kwarantanny

Fot. Marian Paluszkiewicz/Kurier Wileński

Na pozór wszystko wygląda jak zawsze. Wychodząc z domu, trudno dostrzec ślady obecności koronawirusa na Białorusi.

– Normalnie działają szkoły, kina, restauracje dyskoteki. Są zalecenia, by nie organizować imprez masowych z udziałem obcokrajowców, nie są to jednak na pewno działania na skalę porównywalną z tym, co robi Polska – komentuje dla „Kuriera Wileńskiego” Andrzej Poczobut, dziennikarz i polski działacz społeczny na Białorusi.

– Aleksandr Łukaszenka jest znany jako wielki wielbiciel teorii spiskowych. Bagatelizuje zagrożenie, mówi, że traktory wyleczą koronawirusa, że należy pracować w polu. Wcześniej, wobec innych wyzwań, jak np. ptasiej grypy, zachowywał się podobnie. Wyjaśniał je jako spisek firm farmaceutycznych – przypomina dziennikarz.

Tymczasem w Mińsku nieprzerwanie trwają przygotowania do świętowania Dnia Zwycięstwa.

– 9 maja ma się odbyć defilada w Mińsku, sam Aleksandr Łukaszenka ma świętować w tym dniu w Moskwie. Na razie plany nie są zmieniane, przygotowania przebiegają zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami. Informacje na temat pandemii w rządowych mediach pojawiają się w czwartej, piątej kolejności. Mówi się o tym, co dzieje się na świecie, zapewniając jednocześnie, że u nas wszystko jest w porządku – zauważa rozmówca „Kuriera Wileńskiego”.

Oprócz mediów oficjalnych działa oczywiście system przepływu informacji niekontrowanych przez państwo, wśród nich komunikator Telegram, w którym pojawia się bardzo dużo informacji na temat pandemii.

– To komunikator umożliwiający publikowanie informacji anonimowo. Ma to niestety również złe strony – nikt z nie weryfikuje wiadomości, bardzo trudno jest odróżnić prawdziwe informacje od fałszywych – podkreśla dziennikarz.

Według niego, brak zdecydowanych środków w walce z pandemią wynika nie tylko z osobistych przekonań Łukaszenki, ale także stanu gospodarki Białorusi.

– Kraj jest od dawna w kryzysie, na walkę z pandemią nie ma po prostu pieniędzy. Łukaszenka próbuje utrzymać kontrolę, ale dziś trudno powiedzieć, na ile te wysiłki okażą się skuteczne. Włoski scenariusz może nas oczywiście dotknąć, ale nie musi – mówi Andrzej Poczobut.

PODCASTY I GALERIE