• Świat
  • 18 sierpnia, 2020 15:12

Andżelika Borys: Głos Polski i Litwy jest bardzo ważny we wsparciu społeczeństwa na Białorusi

Nikt by nie pomyślał, że tak wszystko się rozwinie. Aleksander Łukaszenka próbuje odwrócić sytuację i odzyskać poparcie, ale natyka się na ścianę nienawiści. Ludzie są nastawieni na to, że muszą zwyciężyć - mówi w rozmowie z portalem zw.lt Andżelika Borys, prezes Związku Polaków na Białorusi. Na wiecu w Grodnie zabrała głos, wyrażając w imieniu swojej organizacji solidarność ze społeczeństwem obywatelskim na Białorusi. 

Renata Butkiewicz
Andżelika Borys: Głos Polski i Litwy jest bardzo ważny we wsparciu społeczeństwa na Białorusi

Polskie flagi na wiecu w Grodnie Fot. FB Marek Zaniewski

Renata Butkiewicz: Jak się zmieniła Białoruś przez ostatnich kilka dni?

Andżelika Borys: W niedzielę we wszystkich miastach na Białorusi odbył się wiec wolności. Byłam w Grodnie. Atmosfera pełna euforii. Ludzie mili, radośni, wszędzie tłumy. Coś  niesamowitego. 26 lat czegoś takiego nie było na Białorusi. Wczoraj w Grodnie też odbyła się akcja solidarności. Trwają strajki w państwowych zakładach, przedsiębiorstwach, dołączyli pracownicy Telewizji Państwowej BT. To jest bardzo ważne, bo konsoliduje społeczeństwo. Pokazuje, że tak wielu ludzi chce normalności i zmian. Prezydent Łukaszenka, który odwiedzał państwowe przedsiębiorstwa, usłyszał ,,Odejdź!”. Kiedyś zapowiedział, że jak naród go nie będzie chciał, to odejdzie. A teraz była odpowiedź: ,,Krzyczcie sobie, nowych wyborów nie będzie”. Desperackie zachowanie. Potrzebny jest dialog ze społeczeństwem. Nie można ignorować robotników dużych zakładów, bo to może bardzo źle się skończyć. Ludzie sobie nie zasłużyli na taki stosunek po tylu latach. Presja ma sens. Jeszcze parę dni temu Białoruś była celą tortur. A już tę w niedzielę był to kraj radosny, ludzie cieszyli się, że mogą swobodnie wychodzić na ulice, wykazywać swoje zdanie, niezadowolenie. Protesty były pokojowe. Wszyscy są przeciwko sfałszowanym wyborom, żądają wypuszczenia więźniów politycznych, uznanie Svetlany Cichanouskiej za prezydenta i normalnych wyborów. Wolnych. To są oczekiwania ludzi i myślę, że to się nie zmieni. Nie da się przy pomocy jeszcze bardziej  brutalnej siły zmienić nastawienia społeczeństwa. Innej drogi niż rozmowy, niż przekazywanie władzy w normalnej formie nie ma.  Może byc scenariusz krwawy, ale on do niczego dobrego nie doprowadzi. I kraj tylko się pogrąży.

R.B. – Co zrobi Łukaszenka? 

A.B. – Trudno przewidzieć. Na pewno będzie chciał za wszelką cenę zachować władzę. Jaka to będzie cena? Zobaczymy. Ludzie są nastawieni walczyć do końca o swoje prawa. Coraz więcej przedsiębiorstw dołącza do tego, coraz więcej urzędników średniego szczebla, funkcjonariuszy MSW, którzy publicznie online występują, mówią o torturach, które były stosowane wobec ludzi, że jest im wstyd, ujawniają, jakie dostawali rozporządzenia. Nauczyciele mówią o tym, że ich zmuszano fałszować. Krok po kroku wszystko staje się publiczne. I z tym coś trzeba zrobić. 

R.B. – Jak wygląda codzienne życie mieszkańców Białorusi. Żyją w ciągłym strachu, czy się rodzi już jakaś nadzieja? 

A.B. – Każdy to przeżywa. Każdy pyta, kiedy będzie normalnie. Musimy zwyciężyć. O tym się rozmawia wszędzie. Na wiecu każdy wychodzi i opowiada o swoich przejściach, że nie powinniśmy odstąpić, że jesteśmy siłą, że jesteśmy razem. Dzisiaj to jest publiczne i o tym się mówi w społeczeństwie, tym żyje się na Białorusi. Wszyscy potępiają to, co było. Fałszerstwo tych wyborów, to ogromny policzek dla wszystkich. A ten brutalny stosunek… Ludzie są zbulwersowani, że za nasze pieniądze dzisiaj nas śledzą. Bo my utrzymujemy OMON, pracowników MSW. Za nasze pieniądze nas pałują. I to słychać od starszych osób, młodych, ludzi w średnim wieku. W moim otoczeniu jest wielu ludzi, którzy w ten czy inny sposób ucierpieli Ucierpieli Polacy, ucierpieli Białorusini. Gdy była łapanka na mieście, w podwórkach, nie pytano o pochodzenie, kim ty jesteś. Byłam świadkiem pałowania samochodu, zbijania, na równym miejscu wieczorem. 12 sierpnia. Za kierownicą była kobieta w ciąży. To było szaleństwo. Nie można o tym zapomnieć i nie można wybaczyć. Dlatego to już jest inna Białoruś. I to, że władze się cofnęły, że już w tę niedzielę nie było na wiecach milicji, OMON-u, to jest wynik solidarności i presji społecznej. To, że się dołączyli pracownicy zakładów pokazuje, że mimo wszystko presja ma moc.

Ja i moja Biało -Czerwona przy pomniku Lenina na wiecu solidarności w Grodnie "Za Wolność Waszą i Naszą" !!!! Aż się nie wierzy…..

Posted by Andżelika Borys on 2020 m. rugpjūčio 16 d., sekmadienis

 R.B. – OMON może jeszcze powrócić…

A.B. – Oczywiście, że może. Ale dużo jest takich osób, które nie pójdą już wykonywać rozkazów. Zresztą w sieciach społecznościowych pojawiają się wystąpienia pracowników MSW, którzy opowiadają o tym, że odmówili wykonania rozkazów bicia, pałowania. Ujawniają, kto wydawał takie polecenia. W Mińsku na wiecu było około 200 tysięcy, w Grodnie ok. 40 tys. Trzeba bardzo dużo sił użyć, żeby coś takiego stłumić. Nie da się na dłuższą metę tłumić tak jak dotychczas. –

R.B. – Szef litewskiej dyplomacji Linas Linkevičius powiedział, że niepokoi go militarne zachowanie Białorusi, że zorganizowała ćwiczenia w Grodnie przy granicy Litwy i Polski. Przewijają się scenariusze, że Rosja chce zawładnąć Białorusią, czy o tym się mówi w ogóle na Białorusi?

A.B. – Przy każdych wyborach Polska jest oskarżana jako wróg. Polska, Litwa… Zachód jest wrogiem, ,,który tu przysłał bojówkarzy, opłacił tysięczne protesty”. To jest zachowanie desperackie. Oczywiście, że wkroczenie Rosji, to już inwazja. Za tym pójdą sankcje, światowe restrykcje. Nie myślę, że to będzie wykorzystane w sposób militarny. To jest takie machanie w kierunku Polski, Litwy, Zachodu. Przy każdych sfałszowanych wyborach takie coś było. Ale nie było tak mocnych protestów w kraju, nie było takiej konsolidacji społeczeństwa, że od pracownika po wszystkie struktury ludzie mają tego dosyć. I tu jest problem – trzeba pójść przeciwko społeczeństwu białoruskiemu. Nie wiem, czy Rosja jest gotowa, bo jednocześnie nastawi przeciwko sobie społeczeństwo, które bardziej się zjednoczy i nie wiem, czy na tym Rosja coś zyska. Na dzień dzisiejszy władza się przeliczyła z tym wszystkim. Przeliczyła się z tak mocną solidarnością społeczeństwa Białorusi. 

R.B. – Jak bardzo ważne jest dla Państwa wsparcie Polski, Litwy, generalnie krajów bałtyckich?

A.B. – Jest bardzo ważne. Te kraje wiedzą, co to jest komunizm, Związek Radziecki. Te kraje mają do czynienia z prowokacjami ze strony rosyjskiej. I Litwie i innym krajom udało się wyjść na drogę wolności i drogę europejską. Przecież każdy ten kraj zapłacił wielką cenę, żeby dojść do wolności. Wiedzą, jak ciężka to jest i trudna droga, dlatego bardzo ważny jest głos tych państw we wsparciu społeczeństwa obywatelskiego na Białorusi, na arenie międzynarodowej. 

PODCASTY I GALERIE