• Świat
  • 24 stycznia, 2015 14:41

70. rocznica wyzwolenia obozu w Auschwitz

27 stycznia 1945 r. żołnierze I Frontu Ukraińskiego otworzyli bramy niemieckiego obozu Auschwitz. Więźniowie witali ich jako wyzwolicieli. Były więzień Henryk Duszyk, wówczas niespełna 9-latek, podkreśla dziś, że oswobodzenie było nadzieją na życie.

PAP
70. rocznica wyzwolenia obozu w Auschwitz

Fot. PAP/EPA

17 stycznia 1945 r. odbył się w KL Auschwitz ostatni apel. Według zachowanego raportu więźniarskiego ruchu oporu, stanęło do niego łącznie 67 012 więźniarek i więźniów, w tym w obozie Auschwitz I i Auschwitz II-Birkenau 31 894, a w podobozach 35 118 osób.

Niemcy zaczęli ostatecznie likwidować obóz, w obawie przed ofensywą wojsk sowieckich. Z obozu wyszły marsze ewakuacyjne więźniów zwane marszami śmierci. Łącznie z obozu macierzystego Auschwitz I oraz podobozów wyprowadzili 58 tys. osób.

Esesmani zacierali ślady swoich zbrodni. Była więźniarka Auschwitz II-Birkenau Krystyna Żywulska, uczestniczka Marszu Śmierci, wspomina, że na wszystkich odcinkach tego obozu płonęły stosy papierów. „Przed blokfuehrersztubą esesmani depcą płonące stosy, dorzucają wciąż nowe dokumenty, listy zmarłych, niszczą wszystko, co świadczyłoby o prawdzie. (…) Wychodząc śpiewamy: +Żegnaj, straszny Oświęcimie i koszmarne Birkenau, w twych barakach pustych w zimie, wiatr żałośnie będzie wiał…” – napisała Żywulska w swych wspomnieniach.

Piesze kolumny z więźniami docierały głównie do Wodzisławia Śląskiego i Gliwic, skąd otwartymi wagonami transportowano ich do obozów w głębi Rzeszy. Podczas akcji zginęło co najmniej 9 tys., a najprawdopodobniej ok. 15 tys. więźniów.

W obozie zostało ok. 9 tys. więźniów, w tym pół tysiąca dzieci. Esesmani uznali ich za nienadających się do pieszej ewakuacji. Mieli zostać zgładzeni. Niemcy zdążyli zabić ok. 700 z nich, w tym ok. dwustu żywcem spalili w barakach w podobozie przy kopalni Fuersten w Wesołej koło Mysłowic. Esesmani przystąpili też do niszczenia obiektów obozowych. 20 stycznia w Auschwitz II-Birkenau wysadzili krematoria II i III, a 26 stycznia krematorium V. 23 stycznia podpalono tzw. Kanadę II, czyli kompleks magazynów z mieniem zagrabionym ofiarom.

26 stycznia obóz opuściła już większość załogi SS. Więźniowie, nie zważając na ostrzeliwujących ich ostatnich wartowników, rozpoczęli przeszukiwanie magazynów w poszukiwaniu żywności i odzieży. Wielu z tych, którzy próbowali walczyć ze śmiercią głodową, zginęło od kul. Umierali także z powodu zjedzenia zbyt dużych ilości żywności. Część więźniów, głównie personelu szpitali obozowych, podjęła próbę samoorganizacji życia, a zwłaszcza pomocy chorym. Samopomoc była naturalną kontynuacją ruchu oporu.

Historyk Andrzej Strzelecki wspominał w swoich pracach, że zadanie zajęcia Oświęcimia przypadło 60. Armii I Frontu Ukraińskiego, która nacierała lewym brzegiem Wisły od strony Krakowa w kierunku ośrodka przemysłowego na Górnym Śląsku. Celem było częściowe okrążenie Niemców i zmuszenie ich do wycofania się z regionu o ogromnym znaczeniu.

„Najszybsza była 100. Dywizja Piechoty 106. Korpusu, gdyż już w sobotę 27 stycznia przed południem pierwsi jej zwiadowcy zjawili się we wschodnim rejonie Oświęcimia na terenie podobozu Monowitz. Tego samego dnia od północy dotarła do celu 148. Dywizja Piechoty tegoż Korpusu, a od południowego-wschodu 322. Dywizja 28. Korpusu. Do centrum Oświęcimia żołnierze dotarli wczesnym popołudniem. Po południu skierowali się w rejon obozu macierzystego i obozu w Brzezince. Przy pierwszym z nich napotkali opór wycofujących się Niemców, który przełamali. Oba obozy wyzwolili ok. godz. 15” – napisał Strzelecki w swej książce poświęconej likwidacji i wyzwoleniu obozu.

W walkach o wyzwolenie Auschwitz, Birkenau, Monowitz oraz miasta Oświęcimia zginęło 231 żołnierzy sowieckich, wśród nich dowódca 472 pułku ppłk Semen Biesprozwannyj. W większości spoczywają oni na cmentarzu miejskim w Oświęcimiu.

Jak podkreślają historycy Muzeum Auschwitz, Armia Czerwona nie była w stanie dotrzeć do bram obozu przed 27 stycznia, gdyż bliższe informacje o nim otrzymała dopiero po wkroczeniu do Krakowa, co miało miejsce 18 stycznia.

W Auschwitz, Birkenau i Monowitz wyzwolenia doczekało łącznie ok. 7 tys. więźniów. Armia Czerwona wyzwoliła też około pół tysiąca więźniów w podobozach w Starej Kuźni, Blachowni Śląskiej, Świętochłowicach, Wesołej, Libiążu, Jawiszowicach i Jaworznie.

Część byłych więźniów, o ile pozwalał im na to stan zdrowia, tuż po wyzwoleniu wróciła do domów. Pozostali zostali umieszczeni w szpitalach zorganizowanych w byłych już obozach przez sowieckie wojskowe służby medyczne oraz mieszkańców Oświęcimia i okolicy. Trafiło do nich ponad 4,5 tys. byłych więźniów z ponad 20 krajów, w większości Żydów. Wśród leczonych było ponad 200 dzieci w wieku do 15 lat. Chorzy znajdowali gościnę też w prywatnych domach.

Posiłki dawkowano im jak leki, by nie umarli z przejedzenia. Przez wiele tygodni po wyzwoleniu pielęgniarki znajdowały pod materacami chleb, chowany przez chorych na następny dzień w niedowierzaniu, że otrzymają nowe porcje.

Większość byłych więźniów opuściła sowieckie szpitale polowe i szpital obozowy PCK w ciągu trzech-czterech miesięcy po wyzwoleniu.

Niemcy założyli obóz Auschwitz w 1940 roku, aby więzić w nim Polaków. Auschwitz II-Birkenau powstał dwa lata później. Stał się miejscem zagłady Żydów. W kompleksie obozowym funkcjonowała także sieć podobozów. W Auschwitz Niemcy zgładzili co najmniej 1,1 mln ludzi, głównie Żydów, a także Polaków, Romów, jeńców sowieckich i osób innej narodowości.

PODCASTY I GALERIE