• Sport
  • 25 listopada, 2014 20:18

Žalgiris odzyskał historyczną nazwę i ostrzy kły na Europę

Klub Piłkarski Žalgiris - bo tak po kilku latach przerwy znów nazywa się zielono-biała drużyna z Wilna - triumf w litewskiej ekstraklasie świętuje jeszcze przed oficjalnym zakończeniem sezonu.

Žalgiris odzyskał historyczną nazwę i ostrzy kły na Europę

Fot. Irmantas Gelūnas/15min.lt

Właśnie odzyskanie historycznej nazwy było tematem przewodnim ceremonii uhonorowania drużyny, która tytuł mistrza Litwy zapewniła na cztery kolejki przed końcem rozgrywek. We wtorek w stołecznym ratuszu nie zabrakło nikogo ze złotej drużyny, a swoją obecnością zaszczycili również były Prezydent Litwy Valdas Adamkus, minister ochrony kraju Juozas Olekas, mer miasta Artūras Zuokas, prezydent Litewskiej Federacji Piłki Nożnej Julius Kvedaras, trener reprezentacji Litwy Igor Pankratjev i inni goście.

„Ten dzień jest bardzo ważny dla nas wszystkich – kierownictwa Žalgirisu, trenerów, zawodników, kibiców. W Wilnie był zawsze tylko jeden Žalgiris, dlatego z dumą możemy twierdzić, że wszyscy razem kontynuujemy tradycje i historię, która rozpoczęła jeszcze w 1947 roku. Odzwierciedla się to również w naszym nowym herbie” – cieszyła się dyrektor wykonawczy klubu Vilma Venslovaitienė.

W obecności wszystkich zebranych budowę nowego stadionu dla wileńskiej ekipy, która wynajmuje obecnie obiekt LFF, obiecał Artūras Zuokas. Mer Wilna mówił o obiekcie sportowym mieszczącym 20 tysięcy kibiców – nie wiadomo tylko czy ma być to dawno obiecany Stadion Narodowy, czy nowy kompleks oddany mistrzom Litwy. Samorząd szuka również miejsca, gdzie zaprezentuje społeczeństwu muzeum trofeów Žalgirisu. „To odbędzie się w następnym roku, na otwarcie sezonu” – obiecał gospodarz miasta.

Trochę na uboczu pozostawiono głównego architekta sukcesów ostatnich lat, trenera Marka Zuba. Polak chyba najbardziej ze wszystkich zasłużył na laury – zbudował ekipę, która daleko w tyle pozostawiła resztę na krajowym podwórku, a w Europie dzielnie walczy z o głowę mocniejszymi rywalami. Žalgiris przez trzy lata corocznie uzupełnia swoją kolekcję trofeów i drugi raz rzędu zgarnął wszystkie możliwe tytuły na Litwie. Na brak motywacji szkoleniowiec się nie skarży.

„Nie ma wyjścia. Drużyna musi kolejny sezon funkcjonować w litewskiej A lidze. Wszyscy mamy nadzieję, że liga będzie jeszcze bardziej interesująca, więcej wyrównanych meczów, więcej dobrze zorganizowanych klubów. Wiadomo, że dla samego Žalgirisu celem podstawowym będzie obrona tytułu, ale największą motywacją jest udział w rozgrywkach europejskich. W tym roku nie mieliśmy tyle szczęścia – chodzi przede wszystkim o pierwszą rundę i losowanie, i przygoda w Europie skończyła się dość szybko” – wspominał w rozmowie z zw.lt Zub.

Pomogło to jednak drużynie zdystansować wszystkich w lidze i pewnie zwyciężyć. Klub już w XXXII-ej kolejce zapewnił trofeum, a na kolejkę przed końcem sezonu ma o piętnaście punktów więcej niż druga Kruoja. Takie dominowanie w A lidze już teraz pozwala planować dłuższą przygodę w europejskich rozgrywkach. Za wcześnie jest jednak myśleć o wzmocnieniach przed kolejnym sezonem.

„Zarząd klubu pracuje w tej chwili nad kształtem, nad budżetem. Natomiast, jeżeli chodzi o konkretne nazwiska, to pojawią dopiero później. Teraz jest etap budowania tego wszystkiego, co pozwoli zająć się dalszym konstruowaniem drużyny” – wymieniał polski trener.

Pozostaje więc pytanie czy to Marek Zub będzie tym dyrygentem, która ma wprowadzić zespół na europejskie salony.

„Zostaję do końca tego sezonu, a co będzie dalej… Tak jak i w przypadku nazwisk związanych z drużyną, tak też i w moim przypadku, odpowiedzieć nie mogę. Jeszcze parę dni” – tajemniczo zakończył Marek Zub.

PODCASTY I GALERIE