Sport
Eurosport

WTA w Indian Wells: Agnieszka Radwańska wygrała i będzie druga na świecie

Nie ma mocnych na najlepszą polską tenisistkę w Indian Wells. Jeszcze trzecia rankingu WTA Agnieszka Radwańska w wielkim stylu wygrała z Petrą Kvitovą w ćwierćfinale prestiżowego turnieju Premier Mandatory 6:2, 7:6 (3). W drugiej partii nasza zawodniczka przegrywała już 2:5. To zwycięstwo oznacza, że w poniedziałek 27-latka ponownie będzie druga na świecie.

Po tym jak Radwańska w pierwszej rundzie miała wolny los, później w dobrym stylu pokonała kolejno Dominkę Cibulkovą ze Słowacji, Rumunkę Monikę Niculescu i Jelenę Janković z Serbii.

Teraz rywalka była zdecydowanie najtrudniejsza. Petra Kvitova wcześniej grała z Polką dziewięciokrotnie i sześć razy wygrywała. Nigdy nie przegrała z Radwańską na korcie otwartym. Jak się okazało, ta seria została przerwana w środę.

Od pierwszej akcji „Isia” wyglądała na korcie tak jak w ostatnich miesiącach. Była niezwykle pewna siebie i nie było dla niej straconej piłki. Po przełamaniu na 2:1, w czwartym gemie Polka obroniła cztery brejkpointy i wygrała go po łącznie 11 rozegranych punktach. Za chwilę było już 4:1, a Kvitova popełniała kolejne podwójne błędy serwisowe.

W kluczowym momencie dwukrotna mistrzyni Wimbledonu fatalnie przestrzeliła, a za chwilę mieszkanka stolicy wykorzystał pierwszą piłkę setową i wygrała pierwszą odsłonę 6:2 w nieco ponad 30 minut. W tej odsłonie czeska tenisistka zanotowała aż 22 niewymuszone błędy, przy zaledwie czterech Radwańskiej. Tak naprawdę to była kapitalna partia w wykonaniu Agnieszki, w której wspaniale kontrolowała wszystkie wydarzenia na korcie.

Wiadomo jednak od wielu lat, że Czeszka to zawodniczka, która potrzebuje trochę czasu na rozgrzanie się. Żadna inna tenisistka nie rozgrywa tak wielu spotkań na dystansie trzech setów.

Druga odsłona od początku była dużo lepsza dla Kvitovej. W czwartym gemie Petra po raz pierwszy w pojedynku przełamała Polkę. Nasza zawodniczka szybko zanotowała rebrejka, ale potem jeszcze raz straciła podanie. Kvitova wygrała potem gema prowadziła już 5:2 i wydawało się, że wszystko ma pod kontrolą. Nic z tego. Radwańska podkręciła tempo. Odłamała przeciwniczkę, potem poprawiła wynik i zrobiło się 5:5. Po trzech przegranych gemach Czeszka w końcu wygrała podanie. Agnieszka doprowadziła do tie-breaka, który był dla niej jeszcze lepszy.

Petra w decydującej rozgrywce od razu popełniła podwójny błąd, potem wyrzucała następne piłki i po chwili Polka prowadziła 4:0. Pierwszą piłkę meczową (6:2) Polka uzyskała po tym jak piłka przeleciała po taśmie. Wykorzystała drugą szansę.

Łącznie Kvitova miała aż 41 niewymuszonych błędów i cztery razy straciła podanie. Wiele z tych pomyłek to oczywiście „zasługa” wspaniałej gry.

– Nigdy się nie poddaje. Byłam spokojna i walczyłam do samego końca. Przepraszam jeszcze raz Petrę za to zagranie po siatce w końcówce spotkanie. Bardzo lubię grać z Kvitovą. Jestem szczęśliwa, że znalazłam się tutaj ponownie w półfinale. Nie mam nic do stracenia. Teraz czas na dobrą odnowę i odpoczynek – powiedziała Agnieszka Radwańska.

Teraz zagra w półfinale z Amerykanką Sereną Williams albo z Simoną Halep z Rumunii.

WTA w Indian Wells, ćwierćfinał:

Agnieszka Radwańska (3. Polska) – Petra Kvitova (9. Czechy) 6:3, 7:6 (3)

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!