• Sport
  • 7 września, 2015 21:40

Vuelta a Espana: wygrana Schlecka, Rodriguez liderem, Majka trzeci

Luksemburczyk Frank Schleck z grupy Trek wygrał 16. etap wyścigu kolarskiego Vuelta a Espana. Czerwoną koszulkę lidera zdobył Hiszpan Joaquim Rodriguez (Katiusza), a Rafał Majka (Tinkoff-Saxo) wciąż zajmuje trzecie miejsce.

PAP
Vuelta a Espana: wygrana Schlecka, Rodriguez liderem, Majka trzeci

Fot. PAP/EPA / Javier Lizon

Schleck triumfował w Ermita de Alba po samotnym finiszu, odnosząc swoje pierwsze zwycięstwo po ponad czterech latach przerwy. O ponad minutę wyprzedził ostatniego z towarzyszy długiej ucieczki Kolumbijczyka Rodolfo Torresa (Team Colombia).

„Jestem ogromnie szczęśliwy. Zwycięstwo cieszy mnie tym bardziej, że ostatnie miesiące były dla mnie bardzo trudne” – powiedział 35-letni Schleck, nie zgłoszony przez swoją ekipę w lipcu na Tour de France z powodu przewlekłego bólu kolana.

Prowadzący przez kilka przełęczy górskich etap zakończył się dla kolarzy walczących o zwycięstwo w wyścigu praktycznie remisowo, mimo iż nastąpiła zmiana lidera. Na ostatnim podjeździe z niewielkiej grupki faworytów zaatakował Rodriguez, tracący tylko sekundę do dotychczasowego przodownika Włocha Fabio Aru. Na mecie wyprzedził go o… dwie sekundy i w klasyfikacji generalnej obaj zamienili się miejscami, zachowując tę samą różnicę czasową.

Bezpośrednio za Rodriguezem i Aru, na 11. pozycji, ukończył etap Majka, tracąc do nich odpowiednio 12 i 10 sekund. W klasyfikacji generalnej Polak jest trzeci ze stratą 1.35 do Rodrigueza.

„Ostatni z tych trudnych górskich dni przebiegł po mojej myśli – skomentował Majka na Facebooku. – Każdy miał chyba zmęczone nogi, a do przejechania było 185 km i 5000 m w górę. Dzięki temu ucieczka została puszczona, a tempo w peletonie nie było mocne. Na 40 km do mety chłopaki z drużyny zaczęli dyktować tempo, potem włączyła się też Astana. Jechało mi się całkiem nieźle. Ostatni podjazd był jednak morderczy. Wielkie dzięki dla Pawła Poljańskiego, który ładnie dyktował tempo na początku podjazdu. Końcowy kilometr był strasznie ciężki, ale udało mi się przyjechać 12 sekund za Rodriguezem. Jutro dzień wolny, a ja myślami już jestem przy środowej czasówce, na której dam z siebie wszystko”.

Bardzo dobrze pojechał Tom Dumoulin. Holender, który nie specjalizuje się w jeździe po górach, dopiero na ostatnim kilometrze zaczął odstawać od najgroźniejszych rywali, ale w sumie przejechał trzy następujące po sobie górskie etapy z minimalnymi stratami.

Po dniu przerwy w środę Dumoulin stanie przed szansą objęcia prowadzenia w wyścigu – będzie wielkim faworytem jazdy indywidualnej na czas w Burgos na dystansie 39 km. Zawodnik ekipy Giant, brązowy medalista ubiegłorocznych mistrzostw świata w Ponferradzie w tej konkurencji, zajmuje w klasyfikacji generalnej czwarte miejsce ze stratą 1.51 min. do Rodrigueza.

PODCASTY I GALERIE