• Sport
  • 5 stycznia, 2014 20:13

Tour de Ski – Norwegia okupowała podium

Norweżka Therese Johaug wreszcie dopięła swego i wygrała Tour de Ski. Na miano najwytrwalszych narciarek zasłużyły Ukrainka Walentyna Szewczenko i Finka Ritta-Liisa Roponen, które nie opuściły żadnego z 60 biegów etapowych od inauguracji w sezonie 2006/2007.

PAP
Tour de Ski – Norwegia okupowała podium

Fot. FB/ Therese Johaug

Niedzielny finał touru, czyli wspinaczka na Alpe Cermis, miał jedną bohaterkę – Johaug. Bardzo szybko odrobiła 24 sekundy straty do rodaczki Astrid Uhrenholdt Jacobsen i samotnie pomknęła do mety. Zresztą Norweżki zajęły całe podium, bowiem po pasjonującej walce na najniższym stopniu stanęła Heidi Weng.

Najwięcej powodów do radości miała blondwłosa Johaug. Uzyskiwała najlepsze czasy w Val di Fiemme w trzech ostatnich edycjach, a także w 2009 roku, pokonując – choć nie w bezpośredniej walce – Justyny Kowalczyk i rodaczkę Marit Bjoergen – ale nigdy nie przekraczała pierwsza mety na Alpe Cermis. Tym razem nie miała konkurentek, choć wysiłek włożyła ogromny. Po biegu i ona, i Jasobsen długo leżały na śnieżno-wodnej „podłodze”, starając się złapać oddech.

Johaug osiągnęła rezultat 34.43, gorszy od czasów z rozegranego kilka godzin wcześniej biegu amatorów, zakończonego triumfem Macieja Kreczmera i czwartą pozycją Kowalczyk.

Ale słowa pochwały należały się nie tylko Norweżkom, lecz także Szewczence i Roponen, które nie opuściły żadnego biegu w ośmiu edycjach touru; w klasyfikacji generalnej zajęły odpowiednio 14. i 16. pozycję. Kowalczyk mogła być w tym gronie, ale zrezygnowała z uczestnictwa, skupiając się na treningach we Włoszech.

Paulina Maciuszek zajęła 21. miejsce, ale po biegu nie znalazła czasu dla polskich dziennikarzy.

Urodzona w 1975 roku Szewczenko była najstarszą narciarką w tourze 2013/2014. Zaczęła karierę w 1989 roku, kiedy wiele z jej rywalek jeszcze nie było na świecie. W pierwszym Tour de Ski uplasowała się na trzeciej pozycji, za Finką Virpi Kuitunen i Bjoergen. Później brakowało jej na podium, lecz wciąż znakomicie spisywała się na najtrudniejszym odcinku, czyli na kończącej każdą rywalizację wspinaczce na Alpe Cermis. To ściana, po której regularnie zjeżdżają alpejczycy, a w tourze śmiałkowie pod nią wbiegają. Ukrainka regularnie jest w czołówce, choć lat jej przybywa. W niedzielę znów była w czołówce.

W światowej szerokiej czołówce narciarek niewiele już pozostało zawodniczek urodzonych w latach 70. Tę grupę stanowią m.in. Roponen (rocznik 1978) i jej rodaczka Aino-Kaisa Saarinen (79), Niemki Claudia Nystad (78) i Katrin Zeller (79). Słynna Bjoergen ma 33 lata, Kowalczyk jest jeszcze młodsza; za dwa tygodnie skończy 31 lat.

Rekordzistką pod względem zwycięstw w tourze pozostaje Polka – triumfowała w czterech ostatnich edycjach. Tym razem nie stanęła na starcie, w proteście przeciwko niekorzystnym dla niej zmianom w programie. Aż pięć z siedem etapów rozgrywany było techniką dowolną, Kowalczyk z kolej dużo lepiej czuje się w klasycznej. Reprezentantka biało-czerwonych tym razem zamiast walczyć na trasach w Niemczech, Szwajcarii i we Włoszech, wybrała zgrupowanie w Passo Lavaze i start w amatorskim Rampa con i Campioni.

W historii touru nazwisko Kowalczyk znajduje się na pierwszej pozycji w kilku klasyfikacjach. Wciąż jest liderką jeśli chodzi również o zwycięstwa etapowe (14) i miejsca na podium (28).

Szewczenko jest zawodniczką Dynama Kijów, a jej trenerem Walerij Lesnikow. Kiedy nie startuje, czas spędza głównie ze swoim synem 13-letnim Artjomem. Lubi podróże, najchętniej w roli… kierowcy. Największe sukcesy zaczęła odnosić już po urodzeniu dziecka, pierwsze podium w PŚ to druga lokata na 10 km klasykiem w Beitostoelen. Roponen też ma jedno dziecko, 9-letnią córkę Idę, a jej trenerem jest mąż Toni Roponen (kiedyś główny szkoleniowiec kadry biathlonu). W młodości uczestniczyła w zawodach… baseballowych, z racji tego, że bardzo szybko biegała. Pierwsze zwycięstwo PŚ odniosła w 2007 w Rybińsku. Podobnie jak Szewczenko, wolne chwile poświęca dziecku. „Czytam książki Idzie, a także piekę dla niej ciasteczka” – powiedziała.

O skali trudności touru świadczy fakt, że rywalizacji nie ukończyły m.in. Bjoergen, Ingvild Flugstad Oestberg i Vibeke Skofterud. W ogóle nie wystartowały Kowalczyk i Kalla oraz kilka mocnych Amerykanek, na czele z Kikkan Randall.

PODCASTY I GALERIE