• Sport
  • 12 sierpnia, 2015 7:48

Superpuchar UEFA: Barcelona wyrwała zwycięstwo w dogrywce

Zwycięzca piłkarskiej Ligi Mistrzów FC Barcelona pokonała triumfatora Ligi Europejskiej Sevillę FC 5:4 po dogrywce (4:4, 3:1) w meczu o Superpuchar UEFA. Katalończycy sięgnęli po to trofeum po raz piąty. Cały mecz w barwach rywali rozegrał Grzegorz Krychowiak.

PAP
Superpuchar UEFA: Barcelona wyrwała zwycięstwo w dogrywce

Fot. PAP/ EPA

Kibicom zgromadzonym na stadionie w stolicy Gruzji emocje towarzyszyły od pierwszego do ostatniego gwizdka sędziego. W pierwszej akcji meczu Javier Mascherano sfaulował szarżującego na bramkę rywala i sędzia podyktował rzut wolny dla Sevilli. Ten stały fragment gry na bramkę zamienił w trzeciej minucie Argentyńczyk Ever Banega, który popisał się technicznym strzałem nad murem. Niemiecki bramkarz Marc-Andre Ter Stegen nawet nie drgnął.

Ale już chwilę później do bardzo podobnej sytuacji doszło po drugiej stronie boiska. Faulującym był tym razem pomocnik Andaluzyjczyków Krychowiak, który w tym spotkaniu wystąpił na środku obrony. Polak przytrzymywał w niedozwolony sposób wychodzącego na pozycję Urugwajczyka Luisa Suareza. Do piłki ustawionej na 19. metrze podszedł Lionel Messi i został drugim tego dnia Argentyńczykiem, który wpisał się na listę strzelców. Trafił niemal w samo „okienko” bramki strzeżonej przez Portugalczyka Beto, nie dając mu żadnych szans.

To nie był koniec festiwalu rzutów wolnych. W 16. minucie Messi podszedł do stojącej piłki raz jeszcze i znów był bezbłędny – po jego strzale piłka otarła się o słupek i wpadła do siatki. Tym razem faulował Banega, a Krychowiak otrzymał żółtą kartkę za zbyt energiczne protesty.

Katalończycy co rusz zagrażali bramce Beto, jednak brakowało wykończenia. Z kolei Sevilla na swoją drugą okazję musiała czekać aż do 41. minuty – wówczas mistrzów Hiszpanii uratował Brazylijczyk Dani Alves, który wybił piłkę sprzed linii bramkowej.

Dwie minuty później sytuacji sam na sam nie wykorzystał Suarez, ale po kilku sekundach Urugwajczyk zrehabilitował się – wyłożył piłkę Brazylijczykowi Rafinhi, który zastępował chorego rodaka Neymara, a ten skierował ją tylko do pustej siatki.

W początkowej fazie drugiej połowy Barcelona wciąż grała z dużą swobodą. Efekt przyszedł w 52. minucie, gdy piłkę odebrał rywalom Sergio Busquets, a następnie podał do niepilnowanego Suareza, który tym razem nie pomylił się w pojedynku z bramkarzem.

Jednak pięć minut później chwilę nieuwagi w defensywie Katalończyków wykorzystał Vitolo. Dośrodkował on w pole karne wprost na nogę Jose Antonio Reyesa, który bez problemu pokonał Ter Stegena i Andaluzyjczycy zmniejszyli stratę na 2:4.

Odrobić jeszcze jednego gola udało się to w 71. minucie, gdy po jednym z dośrodkowań w polu karnym faulowany był Vitolo, a sędzia podyktował rzut karny. Ter Stegen nie miał szans obronić mocnego i precyzyjnego uderzenia Francuza Kevina Gameiro i w tym momencie Barcelona prowadziła już tylko jedną bramką.

Do remisu udało się doprowadzić w 81. minucie, po akcji dwóch rezerwowych. Wprowadzony na boisko kilkadziesiąt sekund wcześniej Włoch Ciro Immobile, również debiutant, podał wzdłuż linii bramkowej do Konoplianki, a ten zdobył swoją pierwszą bramkę dla nowego klubu. Remis utrzymał się do końca drugiej połowy, więc konieczna była dogrywka.

Decydujący cios zadał w 115. minucie rezerwowy Barcelony Pedro Rodriguez, który na boisku pojawił się w 93. minucie. Gdy Katalończycy grali w Superpucharze z Szachtarem Donieck w 2009 roku, Pedro również zdobył zwycięską bramkę (na 1:0) w… 115. minucie. Co więcej, sześć lat temu też był tylko rezerwowym. Historia zatoczyła zatem koło.

Sevilla miała jeszcze dwie bardzo dobre okazje do wyrównania, ale Adil Rami oraz Coke nie zdołali trafić w światło bramki z niewielkiej odległości. Spotkanie zakończyło się piątym triumfem Barcelony w tych rozgrywkach, natomiast Andaluzyjczycy pozostali z jednym tytułem, wywalczonym właśnie w meczu przeciwko Katalończykom w 2006 roku.

Kolejny sezon hiszpańskiej ekstraklasy rozpocznie się w piątek 21 sierpnia. Tego dnia Sevilla zagra na wyjeździe z Malagą, a Barcelona dwa dni później zagra na stadionie rywala z finalistą Pucharu Króla – Athletic Bilbao.

PODCASTY I GALERIE