Sport
polskieradio.pl

Skazany za brutalne morderstwo piłkarz po wyjściu z aresztu wraca na boisko

Historia mrożąca krew w żyłach, budząca kontrowersje, obrzydzenie i niedowierzanie. Przypadek bramkarza Bruno Fernandesa de Souzy wzbudza falę oburzenia w Brazylii. Golkiper skazany za brutalne morderstwo wyszedł na wolność w nietypowych okolicznościach i od razu znalazł klub, który podpisał z nim kontrakt.

W 2010 roku – w wieku 26 lat Bruno był na szczycie swojej kariery. Po dobrych występach w Atletico Mineiro został ściągnięty do klubu z Rio De Janeiro – Flamengo, rekordzisty pod względem stanowych mistrzostw, z którym w 2009 roku Bruno mógł świętować mistrzostwo Brazylii. Utalentowany golkiper powoli ocierał się o seniorską kadrę narodową i szykował na transfer do słynnego AC Milan.

Wydawało się, że życie Bruno usłane jest różami. Nic jednak bardziej mylnego. Okazało się, że bramkarz prywatnie prowadził podwójne życie. Mimo małżeństwa miał dziecko z inną dziewczyną. Wszystko wyszło na jaw, gdy jego była kochanka Eliza Samudio wytoczyła mu proces o alimenty na kilkumiesięcznego wówczas chłopca. Wtedy piłkarz pokazał swoją drugą, ciemną stronę.

Eliza Samudio niedługo po wniesieniu pozwu zniknęła z powierzchni ziemi. Jak później ustaliła prokuratura – Bruno dokonał zabójstwa modelki ze swoim kuzynem i przyjacielem. Kobieta była torturowana, a później zmarła w wyniku uduszenia. By ukryć ślady zbrodni – zwłoki pokrojono na kawałki i rzucono na pożarcie rottweilerom bramkarza Flamengo. Bruno przyznał się do zarzutów i został skazany na 22 lata więzienia za napaść, porwanie, torturowanie i morderstwo swojej byłej dziewczyny. Wydawało się, że już więcej nie usłyszymy o bestialskim bramkarzu. Niestety znów doszło do niespodziewanego zwrotu.

Szampan i rozpacz

W 2017 roku Bruno wyszedł na wolność ze względu na opieszałość brazylijskiego wymiaru sprawiedliwości. Piłkarz złożył apelację od wyroku skazującego, ale żaden sąd nie zdążył rozpatrzyć sprawy w ciągu ostatnich 7 lat. Z tego względu prawnicy Bruno powołali się na habeas corpus i zażądali zwolnienia z więzienia ze względu na przedłużające się aresztowanie o charakterze tymczasowym. Ich argumentację przyjął minister Najwyższego Sądu Federalnego Marco Aurelio Mello i Bruno mógł cieszyć się wolnością. A cieszył się dość hucznie – pojawiło się nawet nagranie, gdzie wraz z przyjaciółmi świętuje wyjście z więzienia, pijąc szampana.

Jeśli radość Bruno zestawiona z rozpaczą rodziny ofiary sama w sobie wzbudziła krytykę i oburzenie wielu mieszkańców Brazylii to już zakontraktowanie bramkarza skazanego za brutalne morderstwo przez jeden z tamtejszych klubów jest absolutnym szokiem. Kilka dni po opuszczeniu celi Bruno podpisał bowiem dwuletnią umowę z zespołem Boa Esporte.

Prezes klubu, który niedawno awansował do Campeonato Brasileiro Série B, odniósł się do sprawy krótko w lakonicznym oświadczeniu. Stwierdził, że Bruno odbył już swoją karę, a Boa Esporte pomaga mu w resocjalizacji poprzez zapewnienie „godziwej pracy”. W komunikacie nie znalazło się ani jedne słowo odnośnie ofiary czy zbrodni, jaką popełnił nowy zawodnik, ani też fakt, że wciąż wisi nad nim kara więzienia, której odbył zaledwie 1/3.

Kibice i sponsorzy odwracają się od klubu, hakerzy atakują

Natychmiast po informacji o zakontraktowaniu Bruno – z klubu Boa Esporte wycofało się aż czterech sponsorów – Nutrends Nutrition, Grupo Gais & Silva, CardioCenter Magsul i Kanxa.

Zespół wciąż jest jednak wspierany przez lokalne władze miasta Varginha, gdzie ma swoją siedzibę. Na dodatek część fanów nie widzi w ściągnięciu skazanego nic złego, dopóki będzie dobrze prezentował się na boisku. Niektórzy sympatycy Boa Esporte robili sobie nawet „selfie” z Bruno w roli głównej.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!