• Sport
  • 8 stycznia, 2014 21:08

Rytas przegrywa po zaciętej walce

Lietuvos Rytas powrócił na europejskie parkiety. Po koszmarnym zakończeniu sezonu w Eurolidze, koszykarze stołecznej ekipy trafili do etapu Last 32 w Pucharze Europy. Pierwszym rywalem była drużyna Besiktas Stambuł.

zw.lt

Wilnianie przegrali z turecką ekipą 101:103 (18:31, 28:22, 21:28, 34:22).

Początek w wykonaniu Lietuvos Rytasa nie należał do najbardziej udanych. Już w pierwszych minutach Besiktas wyrwał się do przodu (0:5) i przez całą kwartę zwiększał prowadzenie. Po 10 minutach na tablicy widniał wynik 31:18 na korzyść gości.

W drugiej kwarcie gra Lietuvos Rytasa wyglądała jak falujące morze – raz lepiej, raz gorzej. Jednak udało się zmniejszyć deficyt i Besiktas zszedł do szatni „tylko” z siedmiopunktowym prowadzeniem (53:46).

Po przerwie na boisko wilnianie wrócili jak natchnieni. Trójka Gecevičiusa wyrównała wynik i wyglądało, że to właśnie Rytas od tej chwili będzie grał pierwsze skrzypce w tym spotkaniu. Nic podobnego. Wszystko runęło szybciej, niż kibice zdążyli usiąść na swoje miejsca po rzucie snajpera. Trzecia kwarta zakończyła się gorzej, aniżeli się rozpoczęła – Besiktas prowadził 81:67.

Pół ostatniej kwarty utrzymywał się status quo. Później wilnianie się obudzili się i zerwali się do odrabiania strat. Fenomenalnie grający duet Seibutis-Gecevičius stworzyli małe cudo – Rytas minutę przed końcem zdołał przybliżyć się do rywali na odległość jednego rzutu (99:101). Niestety, tak jak i w trzeciej połowie, nie udało się wykorzystać psychologicznego podniesienia. Podczas ostatniej akcji rywale wybili piłkę (101:103), a desperacki rzut Zabiana Dowdella w ostatniej sekundzie chybił.

Rytas, mimo ostrzeżeń trenera Aleksandra Petroviča, iż „przegrywać w domu nie możemy”, uległ tureckiej ekipie i Nowy Rok w europejskich pucharach zaczyna tak, jak i skończył – od porażki.

Lietuvos rytas: M.Gecevičius – 24, Z.Dowdell – 20, R.Seibutis i J.Palacios po 17, D.Songaila – 6.

Besiktas: Ch.Lofton – 23, B.Bucman – 20, S.Gaines – 18, M.Guler – 11, C.Iverson – 10.

Zobacz Więcej
Zobacz Więcej