• Sport
  • 12 listopada, 2016 5:56

Rozwadowski: Podziały między Polską a Litwą są sztuczne i zupełnie niepotrzebne

Już w styczniu 2017 roku pilot Sebastian Rozwadowski po raz kolejny w parze z litewskim rajdowcem Benediktasem Vanagasem wystąpi w najtrudniejszym rajdzie świata - Dakar. ,,Stosunki polsko-litewskie to jest coś, co warto promować i wspierać' - o współpracy z litewskim rajdowcem i stosunkach polsko-litewskich mówił w rozmowie z Radiem Znad Wilii Rozwadowski.

zw.lt
Rozwadowski: Podziały między Polską a Litwą są sztuczne i zupełnie niepotrzebne

Fot. Roman Niedźwiecki

Kamil Zalewski: W tegorocznym rajdzie jak i poprzednim pojedziecie razem z Beneditasem Vanagasem. Jak doszło do waszej współpracy?

Nasza współpraca rozpoczęła się dużo wcześniej. Tworzyliśmy załogę jeszcze w 2012 roku w rajdowych mistrzostwach Litwy. Od tamtej pory nasza znajomość i dobre stosunki trwają dotychczas.

Przyjechałeś tutaj, na Litwę, do kraju dosyć obcego dla ciebie, oczywiście, bronisz barw Polski, ale jak się dogadujecie z Benediktasem?

Jeżeli chodzi o aspekt językowy to oczywiście dogadujemy się w języku angielskim. Litewskiego jeszcze się nie nauczyłem. Miałem ambitne plany, aby rozpocząć naukę języka litewskiego, ale na razie do tego nie doszło. Benediktas jest dużo lepszym uczniem. Dużo mówi i rozumie po polsku. Poza tym jesteśmy do siebie podobni mentalnie. Obaj lubimy robić wszystko perfekcyjnie, obaj skupiamy się na szczegółach i lubimy ten sport. Właśnie to wpływa na to, że w naszych stosunkach panuje dobra atmosfera i bez trudu się dogadujemy.

Dakar to rajd z wielu wyzwaniami, czasem nie bardzo przyjemnymi, ale nawet w najtrudniejszych sytuacjach między nami panowała dobra atmosfera.

Kto komu zaproponował jazdę na Dakarze? Czyj to był pomysł?

Zazwyczaj jest tak, że to kierowca proponuje pilotowi współpracę. Tak samo było i w naszym wypadku.

Czyli Vanagas zadzwonił i powiedział „stary jedziemy razem na Dakar”?

Tak naprawdę pierwszy raz na Dakarze spotkaliśmy się w 2013 roku. Nie uczestniczyłam tam jeszcze jako zawodnik, ale byłem członkiem jednej z ekip. Był to pierwszy Dakar Benediktasa. Byliśmy wtedy w stałym kontakcie, kibicowałem startom Vanagasa nie tylko w Dakarze, lecz również w rajdach na Litwie. Z kolei Benediktas kibicował mi w rajdach w Polsce. Pierwsze rozmowy o współpracy rozpoczęły się rok wcześniej. Benediktas zadzwonił do mnie podczas weekendu majowego, gdy byłem z rodziną nad morzem i zaproponował współpracę. Wtedy stwierdziłem, że chce jechać i zrobię wszystko, by się na tym Dakarze znaleźć. Po tygodniu spotkaliśmy się w Suwałkach i tam umówiliśmy szczegóły.

Benediktas promuje waszą współprace na płaszczyźnie stosunków polsko-litewskich. Co o tym sądzisz?

Był to jeden z elementów, który bardzo mnie zachęcił do tego projektu. Bo stosunki polsko-litewskie to jest coś, co warto promować i wspierać. Byliśmy wspólnym państwem, mieliśmy wspólne terytorium, wspólną konstytucję. W pewnym momencie, niestety, zostało to wszystko pogrzebane. Do tej pory jest mnóstwo antagonizmu dla mnie absolutnie niezrozumiałego. My z Benediktasem pokazując naszą współpracę, flagi naszych krajów obok siebie, to jak Polak i Litwin wspólnie stawiają czoło najtrudniejszym wyzwaniom w motosporcie staramy się pokazać tak naprawdę jak nasze narody są podobne do siebie.

Nawet prowadzący uroczystości prezentacji pojazdu w sercu Wilna mówił do ciebie po polsku…

Ciesze się z tego powodu. Pokazuje to, że te wszystkie podziały między nami są sztuczne i zupełnie niepotrzebne. Zauważyłem że znane postacie opiniotwórcze na Litwie znają język polski. Było to dla mnie miłym zaskoczeniem. Jestem niezmiernie zadowolony, że z flagą Polski w ręku w centrum Wilna mogłem w ojczystym języku występować przed ogromną rzeszą dziennikarzy.

PODCASTY I GALERIE