• Sport
  • 8 marca, 2014 6:04

Radwańska: Bywa, że szpilek nie wkładam przez trzy miesiące

Zarobione pieniądze lubi wydawać na przyjemności, ale nie obwiesza się nadmiernie biżuterią. Nie ma też zwyczaju zabiegać o zainteresowanie mediów, a na korcie wygląda skromnie. Taka jest trzecia rakieta świata - Agnieszka Radwańska.

PAP

Najlepsza polska tenisistka 6 marca świętowała 25. urodziny. Do Agnieszki idealnie zdają się pasować słowa piosenki „Naprawdę jaka jesteś, nie wie nikt…”, bo dość skrzętnie skrywa swoje życie prywatne. A co o niej wiemy?

Media wpuszcza do swojego życia tylko na bezpieczną dla siebie przestrzeń. Mimo to w plebiscycie WTA Tour kibice po raz trzeci wybrali Agnieszkę Radwańską najpopularniejszą tenisistką roku. Jednak najbardziej interesujący temat wciąż zostaje nie rozwiązany, ponieważ Agnieszka nigdy nie wyjawiła czy jest z kimś związana bliżej. Ostatnio, łączona jest z Dawidem Celtem, kiedyś dobrze zapowiadającym się tenisistą, który z powodu kontuzji musiał zakończyć sportową karierę.

Jak każda młoda dziewczyna, Agnieszka zarobione pieniądze lubi wydawać na przyjemności, a szacuje się, że w ciągu całej kariery zarobiła około 15 mln dol. Jej największą słabością są torebki prestiżowej marki Louis Vuitton, których ma sporą kolekcję. Po każdym większym sukcesie kupuje sobie w nagrodę przynajmniej jedną. Przyznaje się do tego, że zakupy ją motywują, dlatego nie odmawia sobie również kolejnych par szpilek.

Ubolewa, że nie ma jednak zbyt wielu okazji do noszenia tych eleganckich rzeczy. „Bywa, że szpilek nie wkładam przez trzy miesiące. Bo albo nie mam kiedy ich nosić, albo jestem tak zmęczona, że nie daję rady w nich chodzić. Mimo że całe życie uprawiam sport i bez przerwy jestem w biegu, spocona, zdyszana, sprawia mi przyjemność, gdy mogę się dobrze ubrać. Kobieco” – opowiadała starsza z sióstr Radwańskich.

Młodsza siostra spełnia też ważną rolę w życiu Agnieszki. „Czasem śmiejemy się z Ulą. Najpierw jedziemy na zakupy, potem każda ubiera się w swoim pokoju. Nagle stajemy przed lustrem i wybuchamy śmiechem: wyglądamy, jakbyśmy szły co najmniej na czerwony dywan. Jedna elegancki płaszcz, kozaki, druga jakieś futro… Jak nie musimy wkładać sportowych ciuchów, wpadamy w skrajność” – mówiła.

Zapytana o skromny wygląd podczas gry, powiedziała – „Po dwóch gemach cieknie ze mnie jak z kranu. Przestaje mieć znaczenie, czy się pachnie, jak się wygląda. Jestem zdyszana, czerwona, makijaż rozpłynąłby się żałośnie.” Zawsze ma jednak idealny manicure. Piękną Polkę wyróżnia przede wszystkim uroda zagrań. Jej wolej z bekhendu odegrany z obrotu, tuż znad ziemi, gdy stała tyłem do siatki, kibice uznali najlepszym zagraniem ubiegłego roku.

Zobacz Więcej
Zobacz Więcej