• Sport
  • 11 lutego, 2015 7:15

Puchar Europy: mecz życia szkoleniowca z Pren

Miało być pięknie - pokonanie mistrzów Polski nie zwiastowało, że wileński Lietuvos rytas będzie miał jakiekolwiek problemy z wyjściem z grupy L etapu LAST-32 Pucharu Europy.

Puchar Europy: mecz życia szkoleniowca z Pren

Fot. BFL/ Vygintas Skaraitis

Krytyka, złość i bolesne porażki – debiutancki sezon Virginijusa Šeškusa za sterami stołecznej ekipy nie był zbyt kolorowy. Środa będzie jednym z ważniejszych dni w tym sezonie: Lietuvos rytas zdecyduje o swojej przyszłości w Pucharze Europy – drużyna, tak jak i jej rywale z Ostendy mająca dwa zwycięstwa i trzy porażki, powalczy o miejsce obok PGE Turowa ze Zgorzelca w 1/8 finału. Dla przypomnienia zespołu, który tak beznadziejnie wyglądał w otwierającym meczu etap LAST-32 w Wilnie. Teraz sytuacja kardynalnie się zmieniła: mistrzowie Polski mają pierwsze miejsce w kieszeni, a brązowi medaliści LKL powinni pokonać Telenet.

„Myślę, że jest to moje największe wyzwanie w karierze” – mówił Šeškus portalowi lrytas.lt na dzień przed meczem. „Spotkanie jest ważne nie tylko dla mnie, ale i klubowi. Nie dopuszczamy nawet myśli o porażce i wszyscy nastawieni są tylko na zwycięstwo. Nie możemy zlekceważyć przeciwników, jednak powtarzam jeszcze raz – wszystkie myśli są tylko o zwycięstwie” – przekonywał trener.

Virginijus Šeškus nigdy nie stronił mówienia o swoich problemach, zawsze emanował dystansem do siebie, niezmierzonym poczuciem humoru oraz nigdy nie ukrywał swojej wybuchowości. Nie dzieli koszykarzy na nietykalnych i tych mniej – każdy na treningu otrzyma zasłużoną porcję głośniej krytyki za swoje błędy. Najważniejsze, że szkoleniowiec umie wyciągać również błędy własne, je analizuje i skutecznie naprawia. Porażki z Baloncesto Sewillą (82:88) i Turowem (93:104) zmusiły Šeškusa do zmiany procesu szkoleniowego. Czasu było mało, dlatego zaryzykował kardynalne decyzje. Czy to popłaci? Zostaje tylko czekać pierwszego gwizdka.

„Wszyscy nas krytykują za obronę i w sumie mają rację. Mamy problem grając jeden na jeden, a to jest niezmiernie ważne. Wszyscy rozumiemy, że w wielkiej mierze zależymy od ataku i błędy w obronie będziemy kompensowali zdobywanymi punktami. Jesteśmy szybką ekipą, dlatego obrona powinna być też jednym z podstawowych naszych atutów. Rozmawiałem z koszykarzami, mamy problemy, które rzutują na wyniki, ale nie będę o tym rozprawiał. Podkreślam, przegrać nie możemy” – zaznaczył Šeškus.

Stanowczości trenerowi na pewno nie brakuje. Dziś (o 17.45) w Wilnie się okaże, czy udało się ją przekazać swoim podopiecznym, bowiem o ile systematycznie zmniejszająca się liczba kibiców jeszcze może wybaczyć porażkę z najlepszą belgijską drużyną, to władze klubu czekać do krajowych pucharów nie będą.

PODCASTY I GALERIE