Sport
Eurosport

Premier League: Tottenham Hotspur tylko zremisował, Leicester coraz bliżej tytułu

Poniedziałkowy wieczór na White Hart Lane miał wyglądać zupełnie inaczej. Drudzy w tabeli piłkarze Tottenhamu mieli łatwo wygrać ze spokojnym już o utrzymanie West Bromwich Albion i przedłużyć szansę na dogonienie Leicester City. Zawodnicy Mauricio Pochettino tylko zremisowali jednak 1:1 (1:0). Co ciekawe, obie bramki zdobył obrońca gości Craig Dawson. Ten wynik oznacza, że w najbliższy weekend mistrzostwo mogą zapewnić sobie gracze Lisów.

Kibice w Londynie przecierali oczy ze zdumienia. Gospodarze przez długie fragmenty kompletnie nie mogli poradzić sobie z zawodnikami West Bromwich. Ale początek mieli naprawdę obiecujący.

W ósmej minucie strzelał Kane, ale znakomicie piłkę odbił bramkarz gości Boaz Myhill. Piłka trafiła jeszcze w słupek. Kilka minut potem duński pomocnik Hotspur Christian Eriksen ładnie kopnął z rzutu wolnego, ale piłka w po poprzeczce wyszła na aut.

Akcje gospodarzy przyniosły jednak gola. Po wrzutce Eriksena niefortunnie interweniował defensor WBA Craig Dawson. Pewnie spisujący się przez cały mecz bramkarz Boaz Myhill był bez szans. To był tak naprawdę koniec dobrej gry gospodarzy.

Po przerwie Koguty nie miały nawet jednego celnego strzału. W pierwszej udało im się to dwukrotnie.

Jeszcze w 58. minucie piękną akcję lewą stroną przeprowadził Eriksen, który znakomicie podał w pole karne do Lameli. Argentyńczyk w pełnym biegu kopnął piłkę, ale trafił w słupek. Potem na murawie dominowali goście.

Podopieczni Tony’ego Pulisa zobaczyli, że miejscowa drużyna wcale nie jest tak groźna jak mogli się tego spodziewać. A w końcu sami strzelili gola.

Po rzucie rożnym wykonywanym przez Craig Gardnera najwyżej w polu karnym wyskoczył Dawson, a więc pechowiec z pierwszej części meczu. Angielski obrońca wskoczył wyżej od Erica Diera i pokonał francuskiego golkipera Tottenhamu. Hugo Lloris także był współwinnym straty tego gola, bo źle obliczył lot piłki. Na dodatek atakując Dawsona staranował Diera, który nie był w stanie kontynuować spotkania. Była 73. minuta.

Przyjezdni nie poprzestawali w atakach. Dobrze prezentował się Francuz Sessegnon. Gospodarze zamiast myśleć o wygranej i przedłużeniu szansa na tytuł musieli skupiać się na obronie.

Piłkarze WBA już przed tym spotkaniem byli utrzymania w lidze. Mimo że tak naprawdę mogą już myśleć o wakacjach, zagrali naprawdę dobrze. Przy odrobinie szczęścia mogli wygrać.

Ten wynik oznacza, że już w najbliższy weekend możemy poznać nowego mistrza Anglii. Leicester City będą pewni pierwszego w dziejach tytułu jeśli na Old Trafford pokonają Manchester United. Ten mecz w niedzielę o godzinie 15.05. Historyczne wydarzenie w angielskim futbolu coraz bliżej.

Tagi:

Więcej informacji
Radio Znad Wilii


Radio ZW FUN


Spaudos, radijo ir televizijos rėmimo fondas
Radar Wileński – Poinformuj nas!